Woda

Jednym z wielu poruszających mnie ostatnio tematów stała się woda. Gdy zamieszkałem na wsi, postanowiłem zająć się wodą dogłębnie.
Na pierwszy ogień poszła lektura książki Janusza Dąbrowskiego - "Sekrety Wody". Więcej o wodzie tutaj
Potem, dzięki wskazówkom przyjaciół, trafiłem na wspaniałego naukowca - Dr. Masaru Emoto.
No i zaczęła się moja wielka fascynacja tematem wody.
Kupiłem kolejną książkę, piękne opracowanie - "Uzdrawiająca siła wody".

W końcu postanowiłem sam zrobić kilka prób i eksperymentów.
Bo skoro wodę można "zaprogramować", to można ją w ten sposób ożywić, aby służyła nam najlepiej jak może. Milczeniem pominę stan wody na świecie, bo pisze się dużo, a robi mało. Wiadomo, że ilość wody na planecie jest w miarę stała. Być może dzisiaj pijemy szklankę wody, którą kiedyś pił Aleksander Wielki lub Mozart, kto wie ?
To ilość wody zdatnej do użycia zmalała, też wiemy dlaczego.
Czy tak też musi być w naszych domowych gospodarstwach ??
No nie !
W krótkim czasie poznałem podstawowe właściwości wody pitnej, zrobiłem kilka eksperymentów przy użyciu prostego i taniego testera. Rozwiały się mity reklamowe związane z tzw. dobrą wodą, którą można kupić w sklepie.
W końcu przypomniałem sobie, że kiedyś w Polsce piło się wodę ze studni i z kranu...
Przede wszystkim więc, przebadałem jeszcze raz testerem wodę w swoim kranie - lekko wapienna, ale zdrowa. Wystarczyło zastosować prosty filtr popularnej firmy. Będąc pod wielkim wrażeniem filmu o Masaru Emoto (link powyżej), rozumiejąc zjawisko swoistej polaryzacji wody, na naczyniu z filtrowaną wodą do picia i gotowania napisałem flamastrem kilka pięknych słów, które miały tę wodę "ożywić". Miłość, Szacunek, Dobro, Przyjaźń, Współczucie - słowa te na trwale już pozostały nie tylko na naczyniu, ale także na szklance w pracy. Nie wiem jak szybko woda się strukturyzuje, ale skoro napis jest stale, to informacja pozostaje na stałe, wystarczy więc wlać wodę i używać. Podobnie zresztą jest z wodą zamrożoną, kryształkami lodu - o tym w książce Janusza Dąbrowskiego.
Jednocześnie zrobiłem dwa doświadczenia:
1. Eksperyment z cytryną trwał kilka tygodni - zobacz amatorski filmik na YouTube ->>> http://www.youtube.com/watch?v=gpDOhRiwR1M
Do doświadczenia użyłem już samodzielnie "ożywionej wody ".
2. Postanowiłem także spróbować powtórzyć eksperyment Masaru Emoto z kryształkami wody. Kilkukrotnie obejrzałem film "Wieści z wody" ściągnięty z YouTube i pomyślałem, że bardzo chcę zobaczyć, czy moja zamrożona i "ożywiona" woda będzie krystalizować w sześciokątnych kryształkach. Trudność polegała na tym, że w laboratorium Emoto była niska temperatura ( -5 C ) oraz wspaniałe mikroskopy z możliwością rejestracji obrazów. Ja dysponowałem tylko zwykłym mikroskopem szkolnym, zamrażarką i kilkoma szkiełkami podstawowymi.
Najpierw odkurzyłem więc mikroskop i ćwiczyłem szybkie ustawianie ostrości na preparatach o wypukłej fakturze. Wiedziałem bowiem, że czas krystalizacji wody z topiącej się zamrożonej kropli wody w temperaturze pokojowej (+16C) będzie bardzo krótki. W warunkach laboratoryjnych i niskiej temperaturze ten czas to prawie 2 minuty. Zamroziłem więc krople wody na wszystkich szkiełkach podstawowych i cierpliwie oglądałem przez mikroskop. Rzeczywiście, od pewnego momentu topnienie wierzchołka kropli było bardzo szybkie, wtedy można spodziewać się krystalizacji. Kilkanaście prób zobaczenia kryształka wody nie udawało się. Jednakże, jak mówią mądrzejsi ode mnie- "practice makes perfect", w końcu po kolejnej próbie - udało się !!
Radość moja wielka, bo w jednym króciutkim momencie zobaczyłem piękny sześcioramienny kryształek i dostałem dowód na to, że mam zdrową wodę "własnej produkcji". Nazwałem ją Ustanowianką.
To była piękna chwila, do tego stopnia, że od razu chciałem kupić porządny mikroskop z możliwością rejestracji cyfrowej. Koszt takiego urządzenia jest jednak duży, a ekstra fundusze mam niewielkie.
Najlepszym jednak sprawdzianem jakości naszej wody było zdarzenie w grudniu 2009 roku. Pewnego dnia miał być dostarczony mebel do naszego domu. W umówionym terminie była kiepska pogoda, walił śnieg, a ekipa transportowa miała duże opóźnienie. Uzgodniliśmy telefonicznie, że czekam "do oporu". W końcu przyjechali, dwóch chłopaków, zmęczeni ale weseli. Szybko wnieśli paczki i chcieli jechać dalej. Widząc ich zmęczenie ,zaproponowałem kanapkę i coś do picia ( była 23:00 i pracowali od rana). Grzecznie odmówili, choć wodę tak - napiliby się. Nalałem więc do szklanek swoją uzdrowioną Ustanowiankę, a obok na stole postawiłem pojemnik filtrujący, bo może chcieć będą "dolewki". Jeden z chłopaków wręcz wykrzyknął - Ale woda, w życiu takiej nie piłem!! Z całym zapałem zachęcał kolegę do wypicia choć jednej szklanki. Tamten odmawiał, a w końcu wypił. I znów zachwyt - nad zwykłą szklanką wody. Musiałem więc opowiedzieć jak to się robi, pokazałem pojemnik z napisami. I to wszystko ? - zapytali... TAK, to wszystko - odpowiedziałem.
No i pokazałem im słoiki z cytrynkami ( patrz filmik na YouTube).
Uwierzyli, bo zobaczyli...
Powiedziałem więc, że mogą sami w swoich domach i domach bliskich tworzyć zdrową wodę.
Ważna jest tylko szczera intencja, dobre myśli i wiara w nie poznane.
Pojechali, długo machając na pożegnanie, a ja byłem szczęśliwy, nie tylko z nowego mebla dla Nas...!
Zachęcam wszystkich do przeprowadzenia eksperymentu ze swoją domową wodą. Efekt może być zaskakująco dobry...
Powodzenia !!!