Rodzina

W naszym świecie słowo Rodzina odzyskuje pradawne swoje znaczenie
Lidka pisze...
……………………………..
Przez trzy miesiące, od kwietnia projektowaliśmy nasz ogród, nawet sobie
sprawy nie zdawaliśmy, że gdy skończą się ostatnie prace…
Wprowadzą do niego się dzieci nasze…
To jest niesamowite odczucie. Każdy z nich sobie w swoich domach żyje, lecz na
samo wspomnienie danej osoby, przybywa i staje przed tobą, jakby na skrzydłach
spłynął …
Jest jego obecność wyczuwalna w tak głęboki sposób, jakby się było razem
wiecznie, w miłości właśnie, gdzie tylko ona daje rozpoznanie, kto stoi przed
Tobą.
I tak jest w istocie.
W Istocie tak naprawdę jest.
Donosimy o tym z ochotą.
Ludzie przenoszą się do Nowego Świata w coraz większym pędzie, niedługo będzie
to zjawisko masowe,
a My ich w Nim
witamy, mówimy, osadź tutaj siebie, to jest przestrzeń właśnie dla Ciebie.
Jesteś bezpieczny.
I czucie tylko w tym jest na tyle silne, że kiedy ktoś powie mu, „ nie, to
niemożliwe, aby mogło być prawdziwe”…
ty powiesz mu, „ja to wiem, uczucia nie
kłamią, marzenia się spełniają, sprawdziłem na własnej skórze, dotknij, nie
umarłem, lecz dopiero teraz żyję”…
Wiem, czym jestem dziś, mam zamiar TYM, Kim Jestem Być.
Wybrałem miłość”
I tak jest
18 czerwca 2010r.
Dzieci Nasze
Oczywiście, że to nie są nasze dzieci fizyczne, oczywiście, że to nie są w ogóle dzieci z nas zrodzone
ani
naszym tchnieniem powołane do istnienia. Oczywiście, że nie.
Jednak tak sobie lubimy o nich mówić...
A dlaczego tak?
Bo było takie marzenie, by świat łączył się już, właśnie na ten czas…
wcześniej niczym kropla do kropli, by teraz strumieniem i rzeką…
Są to Ludzie, którzy przeszli Armagedon, swoje własne trzęsienia ziemi.
Wrażliwi na tę zmianę sercem wyczekiwaną..
Im, jako pierwszym pod nogami
grunt się usunął, dom stary runął,
Znieśli to wszystko, by znaleźć się w Nowym Świecie.
Zapragnęli przestać zmagać się z życiem.
Nieśli nadziei i wiary
pochodnie.
Dali sobie przyzwolenie na zmianę, w rozumieniu, czym jest Nowe.
To jest tak, że stary świat rozpada na kawałki się, niczym ze szkła, jak bańka
mydlana, to on pryska, nie - prawda i wiara w miłość.
Boimy tak się otworzyć na
siebie, że skazani na samotność jesteśmy przez chwilę,
By zatęsknić, zawyć za drugim człowiekiem, by dowiedzieć się czuciem, że jest
wartością najwyższą na Ziemi. W boskim sobą połączeniu.
Człowiek.
To wiadomo, wszędzie o tym mowa, niektórzy się zbroją w obawie myśląc, że
chowając w skorupie jeszcze się bardziej, w zapowiedzi na ten 2012…
Zabezpieczą się.
Nic z tego. On już nastał. Przyśpieszenie masowe, każdego dotknie, lecz to nie
jest zagrożenie. Ani koniec świata.
Stare systemy i wierzenia rozłupują swoje formy, skostniałość trzymana za
wszelką cenę, pęka sama…
Nic się nie składa do kupy, co stare, niczego nie da naprawić…
I w tym niby chaosie ludzie mają się znaleźć...
I znajdują się, docierają jedni do drugich wspaniale…
„Jakoś” szóstym zmysłem wektorują drogę do siebie, rozpoznają nowe energie.
W ramiona w efekcie wpadają.
Bo przeszli tę swoją ciemność.
Najpierw każdy sam.
Tak, to trzeba przejść z otwartym sercem, poddać się temu i nie szarpać.
Pozwolić, to chwilę trwa taki szok i zamęt, wszechogólne pomieszanie… aż do
utraty wszystkiego, co stare.
Wołanie typu:
„co się dzieje z moim życiem? O co chodzi?
Co ja złego zrobiłem, dlaczego wszystko wali się naraz?
……………………………………
Potem jest cisza, potem jest odrodzenie siebie.
…………………………………..
Chwila samotnie na sam początek, rozglądanie się, gdzie ja jestem i kim?
…………………………………….
tylko każdy w pojedynkę najpierw, by móc Być jako Razem.
A potem…
To już spotkanie, poznawanie, rozszerzanie, i, oczywiście, że wielkie
świętowanie.
Mowa tu o spotkaniu, na którym wszyscy w większości są jak dzieci.
Gołe, otwarte, ze złudzeń odarte..
Czyste sercem, utrzymaną wiarą w siebie.
Znaleźli się na środku rzeki.
Są w Nowym Świecie.
Płyną na fali bez znajomości żeglowania, lekko, bo fala sama je unosi.
Takie poddane, ufające Sobie.
Połączyły się dwa brzegi, zło” z dobrem zawarło przymierze, człowiek zjednał
się z Bogiem.
I poczuł w ciele tę unię, widzi na własne oczy...
Skończony czas rywalizacji, każdy z każdym, a najbardziej z sobą samym,
wewnętrzne dotychczasowe walki..
To były z kiedyś obrazy. Czas zamknąć je i do muzeum złożyć.
Będą mglistym wspomnieniem.
Tak, to się tak dzieje, nie ma oddzielenia, to jest świat wiecznego Pokoju.
Wszystkiego życia się
łączenia.
Zgody jak wody było tylko trzeba, zamiast do boju, doszli niektórzy do wodopoju.
To są słowa symbolizujące, lecz wiadomo, temu, kto czyta, i w duszy coś w
związku z nimi mu drga, to dla niego jest właśnie tak.
Nie pomyśli nikt o tym, co nie jest dla niego, jeśli tęsknota za takim
spotkaniem, to znaczy,
że czujesz, że masz w sobie ten zapis, a w marzeniach
schowany taki zamiar.
Trzeba go wydobyć.
………………………………
Tutaj, na naszej stronie informujemy, że jest możliwe to wszystko, o czym się
tu pisze.
……………………………….
Najpierw sprawdzone na sobie, wzięte takie doświadczenie, które zamysł, zamiar
uwidacznia realnie.
Więc jak dla nas dostępne, to i dla tego, kto zechce, gdy Wie, że przejdzie.
Starczy dla każdego w tych ogromnych przestrzeniach wszystkiego.
Nie trzeba chować po kątach ani nikomu zabierać.
Wiara w brak skończyła żywot swój, tutaj jest obfitość.
A więc rozdział „Dzieci”.
Pięknie brzmi dla uszu naszych, dzieci to Nowi ludzie, Odrodzeni, Oświeceni,
to Gospodarze Nowej Ziemi, a więc One tak, jak Nowonarodzone.
Takie jest nasze obrazów z marzeń widzenie.
To, jak obiecaliśmy, co widzimy, opisujemy…
Obraz I
„Przed spotkaniem”
Kiedyś, gdzieś daleko na wschodzie kraju mieszkała taka osoba, która
jeździła sobie nad rzekę i marzyła..
Dla innych też, by mogli przyjechać nad jej brzeg, bo rzeka piękna dla niej była…
Magia jakaś i czarowność biła z niej, podwójnego znaczenia ona jest. Bug
nazywa się.
Wirów pełna głęboko przy dnie, bardzo w środku niebezpieczna, na tafli
wierzchniej spokojnie wije się przez polskie tereny.
Krajobrazem dla nich jest
wspaniałym.
Wiadomo, że nazwa znana, tylko literka w środku inaczej wstawiana…
A więc marzyło się tej osobie spotkanie, przywiezienie ludzi nad rzekę,
odczucie itp.
Dla jedności, połączenia, otwarcia na nową świadomość...
Kiedyś w Rudej Hucie, na grzybach miała doznanie olśnienia, że
taka mała jest Ziemia!
Widziała ją całą, ramionami do objęcia zdatną, na drodze stojąc, wyrosła ponad ziemię z
głową w całym wszechświecie, a nogami na niej…
Ziemi ukochanej.
I pas nieba i domów, i ludzi w nich, przy garnkach i w zakładach pracy,
niewielkich takich, i były grzybki oczywiście, jej ukochane borowiki…
I to wszystko..
A potem, gdy do domu wracała z towarzystwem grzybowym, zaczęła mówić o świecie takim, w
którym i pokój i miłość, i godne życie dla każdego..
I nie ma krwiożerczych polityków i żądnych władzy ludzi…
I, że to już niebawem, bliżej niż dalej.
To było pierwsze jasne widzenie, że tak jest w nowym świecie.
To było już wychodzenie, rozszerzenie się o wiele więcej
Gdzieś na wschodzie Polski, pojedynczo, u mnie, a co, jeśli więcej ludzi już
tak samo czuje?
I praca i o tym mówienie, i raptem u siebie zmiana, i pewnego dnia
przeświadczenie „Ja Jestem juz w rajskim ogrodzie”
I chęć w nim na stałe pozostania.
Potem, po w nim się umoszczeniu, przysposobieniu, zapragnęła "Adama",
„przecież
Bóg stworzył parę”, więc stało się do pary, niebawem spotkała swój płomień
bliźniaczy, odtąd stale razem, w wiecznym szczęściu i radości,
Jak dwa gołąbki…
Ustanowieni w siebie przywróceniu i praw wszelkich dostępności do raju, więc
takiej formy Nowego Świata. Wszystko połączone z sobą.
Nasz raj i inne raje.
To są Świadomości stany, podobne.
Kompatybilne z sobą.
Bardzo lekkie jest Życie w tym wymiarze,
Jak za ścianą.
Za szybą szklaną.
w odniesieniu do starego
świata.
……………………..
Pięknie i wspaniale, zagospodarowywanie, odkryło się zadanie ludzi z sobą
łączenia, po prostu gromadzenia w całość
Całości te, które zjednoczone.
To się od dawna wyczuwało, że są, natychmiast zrodził się pomysł
zorganizowania spotkania.
Rolą naszą było zadbanie o bezpieczeństwo w tej przestrzeni. I tak się stało
zgodnie z zamiarem.
Już jesteśmy po I spotkaniu.
Wszyscy z tego samego promienia się spotkali, nazywa się to Połączona z powrotem Rodzina.
Inaczej nazwać nie sposób, więzi silne są tak, jakby znało się siebie od lat.
i na lata odległe o tysiące, oddaleni od siebie dla wybranych doświadczeń
Z dalekiej podróży wracają.
Powitań już nie ma końca...
i tak jest
………………………………
18 czerwca 2010
Obraz II
„Spotkanie – poznajmy się”
cdn....
Włodek pisze...
Dzieci Nasze
Mała garstka, na razie tylko cząstka
Kwiaty polne, słońcem ubarwione
Podeszły do domu, z nadzieją,
Pod opiekę, jaką tylko Mama i Tata
Dać mogą na początku wzrastania…
Dzieci Nasze, z miłości zrodzone
Wytrwałością wzmocnione, tym
W czym mieliśmy się rozwijać, i
Co na teraz nam było powierzone
Dzieci Nasze ukochane, przytulone
Uśmiechnięte i bezpieczne, z wielką
Ufnością w Dom Nasz wpatrzone
Wesołością swoją, barwą narodzin
I tak będzie, że już za chwilkę
Przez bramę wejdziecie, za rączki
Się trzymając, w parach, aby
Zupy ciepłej skosztować
Truskawkami się nasycić, na
Huśtawce pobujać, ukołysać
A gdy już się zadomowicie,
Pobawimy się w to, co MY
Nazywamy pięknym życiem…
15 czerwca 2010 – Nie
będziecie przecież tak stać przed domem, Nasze Dzieci Kochane
Serce na drodze
I poszliśmy po Nasze,
kwiaty-dzieci
Co przed oknami grzecznie czekały
Na znak swoich rodziców, aby
Do domu, na zawsze wejść i być
W rodzinnym połączeniu, w opiece
Najtroskliwszej tak, aby dożyć
Chwili, gdy już same, gotowe
Pójdą ze sobą w Nowy Świat
Idziemy z kwiatami za rączki
Delikatnie prowadząc i chroniąc
Przed złamaniem, w pierzynce
I już brama blisko, tylko
Przekroczyć odważnie drogę…
A na niej serce ktoś z piasku ułożył
Takie piękne, foremne, idealne
W środku kwiat życia z małych
Kamyczków, ozdabia i rozszerza
Stoimy jak wryci, z radością
W sercach naszych, bo przecież
To wielki znak miłości, ułożony
Tak samo, jak my układaliśmy…
Swoje serca, jedno przy drugim
Wejście, brama, kierunek, jedziemy
Do miejsca, gdzie dzieci nasze
Zatroszczone będą na lata, które
Im poświęcimy z miłością lekką
Bujamy się w radości, w fotelach
Patrząc jak, od razu, szybciutko
Bawią się w piasku, wśród śmiechów
Oswajania się z ogrodem rajskim
I tak oto, MY dojrzali, pełni
W swojej barwie kolorowej
Pijemy za zdrowie i na zdrowie
Tych boskich podarunków
Które sensem istnienia naszego są i będą na zawsze…
18 czerwca 2010 – Dzieci nasze już w domu…