Magia w podróży

Wszędzie gdzie jesteśmy można dostrzec niewidzialną magię, nieznane piękno, cud natury lub cud człowieka.
Jakaś nieznana dotąd siłą powoduje zainteresowanie takim miejscem, w którym mamy się pojawić.
Cypr - jesień 2010
Na Cyprze - wyspie miłości odnaleźliśmy wspaniałe miejsce, w którym dech nam zaparło na chwilkę.
Oto, na niewielkiej górze, niedaleko miejscowości Agia Napa, w miejscu chętnie odwiedzanym przez pieszych turystów napotkaliśmy rzeźbę i przesłanie Cypryjczyka o imieniu Philippos Yiapanis.
Przejęci, dołączyliśmy się do energii, co widać na filmie na YouTube - KLIKNIJ TU
Strona rzeźbiarza jest pod adresem - KLIKNIJ TU
*****************************************
Z
podróży – Sercowe kamienie
Widziałam ja skały, które do mnie gadały.
Tak jest, widziałam je…
Całą swoja postawą od wieków tak przemawiają,
Teraz można odczytać je.
Ziemia, która mówi…
Szepce do ucha, czasami huknie porządnie, jak matka surowa.
Skały, kamienie, materia nieożywiona, to nieprawda jest, ze zamarła i że jest
niema.
Mówi przyroda, och! mówi, ja to wiem,
Niejeden raz z drzewami rozmawiałam, są nawet takie kasztany,
Które się zdecydowały zmienić wraz ze mną miejsce do zamieszkania. Stoją sobie
tuż obok ulicy Brzozowej…
……………
I skały.
Za każdym razem, gdy spojrzę, widzę w nich jakieś twarze.
Czy mi się wydaje, czy tak tez jest w istocie?
Nieraz się zatrzymywałam w niemym zadziwieniu.
Kamienie mówią, nawet się słuchają i pod nogi podstawiają, takie, jakimi
zobaczyć się chciało.
Wierne i oddane w przyzwoleniu.
Góry… byliśmy ostatnio na Cyprze.
To jest kamienna wyspa, powulkaniczna.
Nasłuchałam się ich i napatrzyłam na sylwetki gór różne.
…………
Wycieczka pewnego dnia szlakiem Afrodyty, do miejsca, w którym
z morskiej piany wyłoniła się Miłości Bogini pod jedną taką skałą.
Ogląd z okna samochodu, wspaniałe widoki, wychodzimy, zdjęcia robimy, u dołu
tafla wody.
Która z wielu jest tą skałą?
W odpowiedzi na moje pytanie
Zauważamy wstęgę,
Dróżkę na wodzie widzimy innego koloru wpośród toni,
wije się tuż przed nami.
To woda tak się ułożyła, byśmy jasno kierunek do tej właśnie skały obrali,
I nie tracili czasu na szukanie.

Jest tutejsze wierzenie, że kamienie w kształcie serca się na brzegu zbiera, dar
od Afrodyty dla człowieka.
Schodzimy, więc na dół po nie.
Oczywiście, znajdują się kamienie w kształcie serca, ludzie wokół
z ochota podnoszą.
Radosne okrzyki słychać, jest! Jaki cudny, i następny, i niewiele można zebrać,
bo zbyt ciężko, a podróż do domu samolotem.
Kilka, tylko symbolicznie.

Lecz dla mnie najcenniejsze było to, że kamienie układały się do stóp tak, by
móc po nich przejść i się nie skaleczyć.
Były aksamitne, poddane nodze człowieka, jakby same tego chciały, jakby służyć
było ich życzeniem.
Bo tak tez jest.
W trosce o dobro człowieka.

I w kolorach są cudnej urody, i, te uśmiechnięte skały, przytulone niektóre do
siebie, niektóre w odosobnieniu.
Widoki góry dają niczym ucztę wspaniałą.
Nie sposób opisać, zrobienie zdjęcia to tylko chwili uchwycenie, to nie całość
piękna ziemi.
………………………
Po wizycie u Bogini Afrodyty…
Na drugi dzień przy naszym hotelu poszliśmy nad morze, poleżeć nad brzegiem…
Zapragnęłam nagle znaleźć w tym miejscu, na tej plaży naszej kamień
„dlaczego tylko u Afrodyty kamienie sercowe być mają?”
……..
Zerwał się lekki wiatr, trzeba było kamieniami ręczniki przywrzeć do piasku,
wygrzebuję z piasku…
Podnoszę…
A to serce piękne i wielkie!
Na tej naszej plaży piaskowej.
Odpowiedź energii natychmiast na me życzenie.
„Proszę”.
Przywiozłam go do domu.
I, gdy tak leży teraz sobie, mówi cichym, radosnym głosem…
Miłość jest tam, gdzie twój ślad, jestem tego symbolem”.
*******************
Dotknęliśmy Sobą tamtej ziemi
……. ma zapach spalenizny i jest wyspą wulkaniczną, i wapiennych skał jest dużo,
bo była zanurzona przez wieki w morzu.
Cypr ma nazwę wcale nie od cyprysów (drzew męskich ani od cyprii (drzew
żeńskich) tylko od greckiej nazwy miedzi.
Dlatego była kąskiem, o który zabiegali sąsiedzi, oczywiście za sprawą miecza i
strzały.
Była wiele razy zagarniana, zawłaszczana, do której posiadania i zasobów
wykorzystania roszczono sobie w historii, kto tylko miał w rękach władzę, prawo.
Przybyła na nią święta Helena, przebywał i św.Barnaba, Eliasz odegrał wielką dla
niej rolę, i mieszkał tam Święty Mikołaj.
A w każdej cerkwi i monastyrze hołd oddawany jest męczennikom, i święty Jerzy na
obrazach i wąż pod kopytami konia.
Jest tam osadzona w ziemi i skałach i w ludzkich wierzeniach mitologia cała.
I starożytnego świata dotknęliśmy wzrokiem, oglądając mozaiki na podłodze z
różnymi wzorami utkanymi sprzed 2 500 lat.
Wzory, jak mandale, kształty geometryczne zawierają, moduły w rożnym układzie
widziałam, takie, jakie tworzę od lat w swoich obrazach, oczywiście swastyki
symbol i Gwiazda Davida pomiędzy licznymi innymi...
Są ruiny bardzo zadbane, przez archeologów kopułą przed słońcem zabezpieczone..
miast rzymskich wspomnienie i greckie teatry i dom między innymi Dionizosa, jako
jedynego Boga, który umiał z ludźmi się porozumieć, bo ich po prostu upijał. )
I Orfeusza dom stoi, i rynki dobrze zachowane i łaźnie starożytne i, jak
wyglądała kanalizacja.
Najczęściej hołubią i czczą tych świętych, którzy przywieźli na wyspę Chrystusa
energię, pod oczywiście znakiem męczeństwa, a więc sw. Helena odnalazła w
Jerozolimie grób Jezusa, przywiozła relikwie liczne na Cypr, i jest zachowana
starannie z jego krzyża drzazga.
Stawiała namiętnie cerkwie, chrześcijaństwo wprowadzała w miejsce greckich
wierzeń greckich w licznych Bogów o różnych skłonnościach tak, jak ludzie.
Mieszkali na Olimpie w Grecji i na Olimpie na Cyprze.
Przy jednej ze skał, u brzegu morza wyłoniła się z piany Afrodyta, stąd Cypr
jest Wyspą Miłości nazywany, i śródziemnomorskim rajem.
(w samolocie spotkaliśmy ludzi, którzy jechali tam się zaślubić).
.....................
I jest jeszcze wspaniałość gór, skał gołych,, takich niezbyt bogatych w
zieloność, podają sobą zachwycające widoki.
Kiedy się jedzie serpentyną,.. jest odczucie, że się wie, gdzie się spadnie, to
znaczy w otchłań jawną, bo widać gołym okiem to, co jest na dole.
Wrażenie czasami porażające, nawet na wysokości 1400 metrów., Nie tak, jak u
nas, że wysoko w górach aż tak się wysokości nie czuje, bo poduszka dla oka z
wierzchołków drzew zasłoną przepaści jest.
Są tam piękne kwiaty, takie, o których marzę, u nas w ogrodzie. Mają liście w
różnych kolorach.
Oczywiście palmy kokosowe i daktylowe, kaktusy, drzewa pomarańczowe niczym u nas
jabłkowe, oliwkowych jest dużo, sady.
Poznaliśmy Filipińczyka, ogrodnika, który strząsał drobne oliwki i do taczki
zbierał.
Oliwki z drzewa prosto, nie sposób sobie zjeść, bo gorzkie są, i rzecz w tym, że
w zalewie muszą wody słonej być i kamieniem tłuczone, by zbić naturalną gorycz.
Mówią, ze pomimo, ze jest tam prawie "łyso", Cypr szczyci się ponad 2000
różnorodnymi gatunkami roślin.
Najlepiej je widać, gdy budzi się wiosna, bardzo szybko się rozwija.
Ziemniaki zbierają tam cztery razy do roku.
Wiele upraw mają pod folią.
Z powodu kłopotów z wodą, wszystkie pola są nawadniane, można się o rurki
nawadniające łatwo potknąć.
Zbierają deszczówkę i rzeki z gór w zbiorniki retencyjne i dbają, by kropli nie
uronić.
Bywa, ze deszcz nie spada przez 5 lat.
We wszystkich lokalach, w toaletach jest napis, by papier po użyciu wrzucać do
kubła, a nie do sedesu. Chodzi o to, by używać wody z głową.
Jest dostępna oczywiście w hotelach woda bez ograniczeń, przy każdej plaży jest
prysznic, bo woda w morzu jest tak słona, że można po skórze rysować.
I pływa się oczywiście komfortowo, bo ciało samo się unosi na niej.
Płynęliśmy statkiem, zobaczyliśmy z 10m głębokości każdy kamień.
Woda jest tak czysta, że zachwyca.
Był jeden taki turysta -pływak, który widząc dno pod sobą wypłynął bardzo
głęboko... Myślał, że jest wciąż brzegu blisko...
Byliśmy też na takiej wysepce, gdzie jest dno piaszczyste, idzie się do niej na
piechotę, przez wodę do kolan.
I ten jej kolor!
Szmaragdowozielony, taki, jaki w mojej wyobraźni miała pierwotnie Nasza Planeta,
i do jakiego znów zmierza, i jeszcze będzie piękniejsza.
Zachwycające kolory, i słońce zachodzące olbrzymie, czerwone, które bardzo
szybko znika.
Morze podało nam siebie tak, jak chcieliśmy, marzyłam ja o tym, by widzieć
wysokie fale i słyszeć ich głośne o brzeg uderzanie. I tak się też stało.
Był duży wiatr, była siła fal, staliśmy i to cudo wchłaniali.
Kupił sobie maskę Włodek i zaglądał rybkom pod ogon... Wspaniałe ławice pływają
tuż obok, ryby się ludzi nie boją.
I wodorosty o różnych kolorach, jest to mekka dla nurków, podwodne jaskinie
zwiedzają, z wysokich skał skaczą do wody, nikt nie krzyczy, nie ma strażników,
niewiele jest tam zakazów, a spokój, i wypadków mało...
Zero pośpiechu, wiadomo, sjesty i zabawy nocą.
Ludzie się tutaj uśmiechają zwłaszcza ci, rdzenni, są życzliwi, dbają o siebie.
Wesela mają na 5 tys. osób., a gdy się dziecko urodzi, chrzestny po naszemu ma "przechlapane",
od razu idzie do banku, pożyczkę bierze, bo on przede wszystkim na dziecko
koszty łoży, aż do usamodzielnienia.
U nich jest to zaszczyt, chrzciny są robione na ok. 500 osób.
.........................
Turystów tutaj traktuje się jako główne źródło dochodu.
Jest, więc wszystko zadbane i tak przygotowane, by turysta był zadowolony.
I drogi również w górach, są asfaltowe, jakby zawsze nowe, wiadomo, dziur nie
ma.
Wokół pasa nadmorskiego są bardzo dobrej jakości ścieżki z płytek ułożone, by
wygodnie spacerować, jeździć rowerem, skutery, samochody, to wszystko jest do
wypożyczenia. Ruch jest lewostronny.
Idzie się kilometrami, i poznaje różne plaże, jedne mają piasek czysty niczym
pył, jak nad naszym morzem, inne mają ziarnisty i ze skałek, i kamieni dostęp do
kąpielisk.
Oczywiście jest tam masa sklepów, pubów, i hoteli, można wybrać jak się tylko
chce, w odosobnieniu trochę,( luźniej wiosną i jesienią), czy w gromadzie
wielkiej, a więc lipiec i sierpień.
Wszędzie standardy europejskie.
.......................
My zapragnęliśmy dotknąć sobą rdzennych miejsc, a wiec jeździliśmy w głąb wyspy
na wycieczki.
Odwiedziliśmy, oprócz wspomnianego przylądka Cave Greko m.in. Górę Eliasza, na
której stoi cerkiew skromna.
Nie dość, że pyszne widoki z góry na morze i miasto, to jeszcze mieliśmy obraz
drzew przed sobą ubranych w wiele modlitw.
Rosnące tam drzewa są ozdobione wstążeczkami, kokardami, paskami, chusteczkami,
na czym kto miał, gdy się na górę wdrapał, wypisywał prośby dla siebie
....Jest ich tyle, że jedna wisi na drugiej.
Mieliśmy takie życzenie od siebie:
"Niech wrócą do każdego jako zmaterializowane i jako, że dokonane!
I zostały energie uwolnione i skierowane
...Wskazany został dla nich promień...
Zostawiliśmy tam informację na kartce napisaną.
"Bóg już jest w człowieku i działa na Ziemi Teraz".
.....................
W jednej z cerkwi zobaczyłam dziewczynę, która modliła się bardzo, ale to bardzo
żarliwie, i widać, ze szczerze.
Spojrzenie nagle w jej stronę i przeze mnie mgnienie
"dziewczyno! Ty to już masz zmienione!"..
Kocham takie szybkości promienia i strzałki ze światła. To jest cudowne, lekko i
świst, i wiesz, ze jest.
Wspaniałe odczucie spełnienia.
........................
Potem omawiając wycieczkę, mówiło nam się, ze byliśmy z wizytą u Eliasza.
U Afrodyty też, a jakże, opisałam już historię sercowych kamieni.
I wiele wizyt zrobiliśmy u energii, tak jakbyśmy z nimi siedzieli i spijali
herbatkę.
Była duża wdzięczność tym energiom, które kiedyś służyły , tak jak umiały
najlepiej. Tylko wdzięczność, i akceptacja danego, wziętego doświadczenia.
Dziękowaliśmy w głębi siebie za spełnioną rolę każdemu, kogo spotkaliśmy,
również tym z Olimpu Bogom, i tym z męczeńskiego wzorca obrazowanego na ikonach.
I, oczywiście, Samym Nam z Jam Jest, że tak pięknie prowadzamy się w tym Nowym
Naszym Świecie.
I - po powrocie do domu, powietrzu, u Nas w Polsce takie świeże, zwłaszcza
jesienią, zapach liści, zapach ziemi...
17 listopada 2010