Jej teksty
 
Mam na imię Lidia.
 
Jestem spod znaku Ryb.
 
Moje teksty, mam ich wiele, stale dopisuję...
 
Sporo z nich znajduje się na stronie Shaumbra.pl - kliknij TU
 
Także na stronie Anastazja.com.pl - kliknij TU
 
Teksty archiwalne, zamieszczane na bieżąco, oznaczone są kolorem różowym
 
  powrót do strony głównej  

                        A gdyby tak    Boskie prawo    Dożywienie    Dzieci Me    Ewcia    Dziś w dniu...    A jeżeli...    Bezwarunkowość


 

Teksty Moje                                      Dla planety                                        Gladiatorzy nowego wieku             Kobiecość                                            

Raj                                                  Wszystkie energie służą                       Projektowanie                              Jasność

Miłość                                              Ciszę ze sobą prowadzamy                  Darowanie sobie                           Czasami

Nowa Miłość                                     Do dnia                                               Na karku                                      Po drugiej stronie lustra   

Moje zamiary się spełniają                Przeciąganie                                       W odniesieniu do                           Obrazy na nowy sposób               

Kochajmy się                                    Przejść przez                                      Serce nieustraszone                      Prawda i kłamstwo

Cicho wejdź                                     Inne brzmienie                                     Rozszerzenie                                Spływ

Aparat czuciowy I                            Aparat czuciowy II                               Mistrz w Nowym Świecie               Nelson Mandela

Dwie strony                                     Miłość z kominów miast dymów            W obliczu katastrof                        Przechodzenie - Przemienienie

Połknęłam siebie                              Wirowanie - wibrowanie                       Przyjmowanie                                Moje wyobrażenie         

Powódź                                            Mój U-kochany                                     Do Powodzian, Mój Apel                 Spotkanie

Ład i porządek                                 Dlaczego tak się dzieje ?                       W śmietniku                                   Poczęstunek

Byłam Wodą                                    Prosty, pospolity, boski człowiek            Wzięliśmy Sobie 


Teksty Moje

No, czytam, czytam teksty moje
Nie mogę się naczytać...
To ja pisałam?  Ależ nie
To boskość znakomita
Ja pozwoliłam jej
Ja jej ręce dałam swe, by mogły uderzać w klawiaturę.
Nawet kupiłam jej komputer
Laptopa, by mogła mieć wygodnie i dostała swój kącik
Cały dom dla niej
Urządzony
Robi się jeszcze remoncik...
Ale to już kosmetyka

No, więc czytam je, energia pięknie płynie...
Wykonałaś cudne dzierganie
O, Boże jak ja Ci dziękuję!
Dziękuje też i sobie
Człowieku w moim imieniu i takim fajnym ciele

Lubię was obie
Kocham wręcz
I się cieszę

Moja Pani.
Moja piękna...
...szepce do ucha Adamus
Bo ja się z nim umówiłam, że chcę, by mnie tak nazywał...
No, to nazywa...

Każe mi pisać, boskościami dyktuje
Najpierw mnie oprowadza, co i jak pokazuje
Łączyć dopomaga, popatrz mówi, to i tamto...
Zobacz.. a tam, a tu...

A ja nic więcej nie robię, tylko stoję
Otwieram oczy szeroko, wciąż jeszcze szerzej
Widzę coraz więcej, coraz pełniej...
I na papier nanoszę

Literkami to nakreślam, by był obraz pełny
Podany jako jeden z wielu, jak tworzy się raje
No, to każdy robi swoje
I tak to jest

Niebawem się dopełnią
Do siebie
I ze sobą scalą, w jeden

Tak stoję, tylko się okręcam wokół
I zachwycam się, wciąż zachwycam
Każdego dnia na nowo.

U-Kochanie...

30 października 2009

powrót

RAJ

A Ja Ziemię Sobą ozdobię
I zrobię to, na pewno to zrobię!


W moim Pięknym Życiu jest miejsce Przestrzeni Miłości
I Szczęście, Radość mojej Duszy w Niej gości.
Boga przejawienie w każdej formie tchnienia
Mojego na NOWO Stworzenia

I Adam urodziwy, w Duszy swej mądry
Światłu i Światu życzliwy
Tworzy wespół ze mną nasze przeznaczenie


Przywracamy Ziemi ukojenie
I miłość ogromna z nas razem wypływa
I spływa na innych, opływa…
A nasze Dzieci – Słońce dla nich i na nich świeci

Życia ich są pięknie Naszym Tchnieniem nasączone
Miłości Przestrzenie
Zapuszczają we Wszechświecie korzenie

Zmaterializowane Szczęście
W życiu moim od teraz się przędzie
I wszędzie JE WIDZĘ, oj wszędzie!
I Raju Obraz sobie projektujemy, na ziemi - dla Ziemi
Tej Ziemi

Dziękuję Ci Ojcze za to, że mnie stworzyłeś
Przez różne drogi przeprowadziłeś
We wszystko, co jest mi potrzebne wyposażyłeś
Planowałeś, pokazałeś
W moje ręce to wszystko oddałeś

Dziękuję, zrealizować Twój Plan
Mój Zamysł obiecuję
I wiem, że już się tak stało!
Dawno temu - czasu minęło niemało

Dziś biorę to, co jest od Ciebie
Ze świadomością osoby w pełni uprawnionej
Do zaszczepienia Twojego Istnienia
Na planecie Ziemi,
Dla Miłości Przestrzeni – ujawnionej


Fiat!

I staje się Nowy Świat!

Piękny świat!

12 lutego  2009
powrót
 

Miłość

Miłość, niedawno odkryłam
Jest prawem do wszelkich praw
Miłość, to ujawniłam
Jest w rozumieniu rozwoju człowieka.
Miłość, niedawno pojęłam
Pozwala na błędy i straty
Bo żeby ją pozyskać,
I móc stać się bogatym
Gotowość trzeba mieć
Na wszelkie odpuszczenie
Tego, co Prawdą nie jest
I o nią się upomnienie. Człowiek ma prawo przejawiać i żyć Nią
Nie z powodu zasług swych i pięcia się wciąż w górę

Jedyny powód i cel
Uprawomocnić siebie w Niej !

23 lutego 2009
powrót
 

Nowa Miłość

Mówię ja o miłości jeszcze nie poznanej
Niezgłębionej
W sercu tkwiącej, nie wyłonionej
Mówię ja o otwarciu się na nią
Wszystkimi zmysłami
Akceptowaną.
Zgodą na jej Bycie
Dla mnie w rozkwicie ujawnioną, uprawomocnioną

Wiem, że jesteś miłości siło!
Wiem, że czekasz na wyciągnięcie ręki
Wiem, jak wiele by to zmieniło, wiem
Wszystko to wiem!
Serce czuje, już nic nie będzie tak samo
Życie me zmieniło się
Jedno to wiem, bardzo tak czuję

Miłości, która takie teraz ma oblicze
Powołuję cię do swojego życia, obejmij w końcu mnie
Tak pragnę, tak chcę

Jak to wyglądać ma?

Wyobrażam sobie i pragnę to tak
Z jednej strony on, a z drugiej jestem ja
On pełen siebie ja też uzupełniona
Wpadamy sobie nagle w ramiona
Aż tchu nam brak, taki pędu jest to smak

Wpadamy, się przytulamy, umysły
Zamilkły w zadziwieniu,
Przeszkadzać nie śmieją
Odgradzać, zamilkły
Ustąpiły miejsca przemienieniu

Wpadają sobie w ramiona, on taki, jaki jest
I tak samo ona
Wpadają, zastygają, sercami łączą się
I nic więcej już nie liczy się
Unia, połączenie, on męski bardzo tak, ona kobieta
W tych objęciach wyłania z głębi siebie się

On ją tuli, ona w wtula ufnie w niego się
Oboje w bezpiecznej przestrzeni, jest cisza
Harmonii dźwięk
Blask serca w tym wszystkim, co jest
Jest.
Wszystko piękne Takie, Jakie Jest

W tym impecie wpadania
Dochodzi do ujawniania
Najpiękniejszych skrywanych cząstek swych
Wszystko połączone, tańczy żwawo
Energia żywa, jak źródło z dna wypływa
Tryska, dynamika jest, przycisk ciał
Bicie równe dwóch serc

Zmysły wszystkie razem używane
Żadne z nich nie zaniedbane
Wszystkie służą boskiemu spełnieniu
Oddech pełen, ciała dwa
W jedno ciało zespolone
On tuż obok, obok niego ja

Dobrze jest nam tak, pełnia, nasycenie
Nic nie trzeba, głodu nie ma
Żaden brak już nie istnieje
Wszystko jednym jest
I to tylko liczy się

18 kwietnia 2009
powrót

Moje zamiary się spełniają

I

Zawsze. I tak to jest!
I tak jest!
Nawet, gdy ich nie widzę, wiem, że dzieje się

Wszystko dla ich spełnienia, urzeczywistnienia w świecie mym
Ja jestem promieniem
Co w słońcu odbija się i wraca na ziemię
Ja jestem tym, co światłem jest
Zmaterializowane szczęście
Nazywam się

Ja

Mój zamysł zawsze był taki, by szczęście w zasięgu swym mieć
Droga do odkrywania, czym ono, i jakie jest
Wiodła czas jakiś
Odcinek drogi mej
Której zadaniem moim było
Przekroczyć granicę, cienką zasłonę
Przejść, na drugą stronę, tutaj na ziemi
Będąc tak, jak w niebie
Fizycznie, namacalnie, nie, że odejdę i się przemienię
Dopiero tam, w przestrzeni raju nie fizycznego bram

Moim celem było jest i będzie tworzyć Nowy Wiek
Materializować szczęście, obfitość złotem krasić się
I ozdobą stać się też
I wskazać drogę inną, innym, nową

Ja idę szlakiem, który wciąż nowy ujawnia przede mną się
Ja idę, jestem w radości zanurzona, bo wiem
Że przeszłam, że już nic starego nie spotka mnie
Że te wspomnienia owinięte w mgle
Odchodzą ode mnie i nie przyczepiają więcej się

Ja jestem lśniącą taflą, jeziora
Kroplą z niego wody
Ja jestem dawcą, tak, dawcą
Energii nowej, przetworzonej
Przetransmutowanej, ekologicznej
Więc nie zmarnowanej

Ja Jestem otrzymywaniem jej
Też i na jej strumieniu utrzymywana...

Moje zamiary spełniają się, zamiary w sercu zakodowane
Budzi się całe DNA
One już widzą światło dzienne swe, z kokonu się wyłaniają

Ja jestem panią sytuacji każdej, każdej cząstki swej
Ja jestem współistniejącą osobą
Z cząstką nazywaną Bogiem mnie

Dlatego, od czasu jakiegoś poprosiłam boskość swą
By zadbała o moją ludzką część
Najlepiej, bo ona wie, a ja nie muszę wiedzieć, wcale nie

Kiedyś, gdy tego nie wiedziałam, i czas nie był jeszcze ku temu
Sądziłam, że moją sprawą, jest zrobić wszystko
Wysiłki dokonać dla Boga
Wyłonienia, ujawnienia
Tak było, do tej pory, póki się nie wydobyło
A teraz!

To takie proste dziś dla mnie jest, że jedno, co miałam zrobić
To żadne trudny, wysiłki me, jedynie
Zejść trzeba z drogi i nie przeszkadzać
Boskiej cząstce mej rozwijać we mnie się

To jest jak dojrzewanie, ziarna zasiane,
Ja Lidzia ogrodniczka, po zasianiu i zasadzeniu krzaczka
Siedzę sobie w ogrodzie, kołyszę się w hamaczku
Zanurzam się w wiatru powiewie
I tak sobie leżę, i spoglądam, i patrzę z podziwem, jak rośnie wszystko

Dlaczego?

Bo wierzę, wciąż wierzę w siebie, a najbardziej
To ufam w rozwój światła, miłości, i jasności blasku
Czasami sobie przechadzam
Spoglądam w zadowoleniu na wszystko
Ja Pani siebie samej, mojego raju
Danego na własność, do dyspozycji mojej
Moją wolną wolą przywrócony

II

O ogród ja prosiłam, o przestrzeń zieleni, pas lasu
Dworek marzy mi się
Pośród tego i ja z towarzyszem mym i miłością kwitnącą
Brzmiącą, roznoszącą się w świat płynącą, z siebie samą
Poprzez nas
I teraz widzę, jak ogród to moje przestrzenie
Jak ja sobie chadzam po nim, pani swojego świata
Założone ręce z tylu, w spoczynku są
Miękko opadające, siebie podtrzymujące

Bez wysiłku, napięcia, że muszą robić coś z sobą
Więc idę, przechadzam się po ogrodzie mym
i widzę, jaki piękny z dnia na dzień staje się
Sam z siebie, w sobie taki staje się

A ja?

Chodzę i sobą go zdobię
W symbiozie jestem z nim

Wszystko służy mi, wzięłam go w posiadanie
Nic nie muszę robić, nic !
Widzę jak o siebie dbają same i w harmonii wzrastają
Roślinki moje
Raz zostały zasiane, i po to są
By w słońcu mogły być kąpane!

Słońca nie zabieram im, ani też nocy ni cienia
Chwasty muszą też tam być, w symbiozie się swej
Z sobą dogadują się
Każdy zajęty swoją rolą, pracę na rzecz moją wykonuje
Wszystko to służy mi, ja się temu z radością przyglądam
Gdy dojrzeje u mym stop pokłon daje
I w radości poddaje się do dyspozycji mej
Wszystko służy mi dla mojego lśnienia
Taki był mój zamysł, boski zamiar
Mojego spełnienia.

Ja tylko wszystko temu podporządkowałam
Nic więcej już nie robię
Ja Jestem i taką sobą ziemię – ogród zdobię

11 maja 2009
powrót

Kochajmy się


Weselić się w życiu nam trzeba
Pora najwyższa, Już czas
Wesołym być, warunek nieba
Na ziemi dla ziemi dać

Radość swą
Ona tak bardzo potrzebuje
Energii nowej
Nasza Ziemia
Zgody, jedności umysłów, dusz i ciał

Wesoło, och!
Wesoło dać jej siebie kawałek
Swą najlepszą część
Piękną, pełną, obfitość z radości
Radość obfitości
Mieć
Powołać do życia
Miłość wszechogarniająca
Totalna

Wolno nam, wolno nam
A nawet trzeba, radość, wesołość
Wprowadzać jako stały stan
Wolno
Wskazane do wykorzystania
Cząstek radosnych sponiewieranych
W smutki ubranych

Przebierzmy się
Stroje weselne włóżmy
Już czas
Wesele jest, Uczta dla mas
Cieszmy się, radujmy się
Kochajmy się
Dzielmy sobą się!

Stajemy się dla siebie sprzymierzeńcami
Już nie wrogami
W przyjaźń utkana świadomość

Bosko-ludzki dywanik...
Cieszmy się sobą w tym!
Radość powszechna dla mas, oddech
Powietrze świeże w płuca wlać

Serce ożyje
Ty odkryjesz, że żyjesz

Naprawdę Żyjesz!

9 czerwca 2009
powrót
 
 
Moje wyobrażenie 

Na porozumienie bez słów
Nadmiernie używanych
Kochajmy się, jest wypowiedziane.
I to wszystko.

Za ręce się wziąć i więcej nic nie trzeba.
Oczu spojrzenie, dusz porozumienie, zgranie ciał.
Nic więcej nie potrzeba.
Cisza w głowie, zgody wyrażenie.
Na doświadczenie.
Wspólne kroczenie dalszą drogą.
Z odwagą.

Serca śpiewające, nogi tańczące, żadnych zasłon.
Och! Nie trzeba wielu słów, na unię tę.
Och, jedno stwierdzenie.
Ona jest!
W bezpiecznych przestrzeniach
Razem cudnie czujemy się.

W zadziwieniu trwanie, zdumieniu,
Oczarowaniu,
Zadowoleniu…
Serca czyste i otwarte.
Słodka cisza brzmi.
Miód spływa z ust.

Sam miód.

10 czerwca 2009

 
powrót


Wirowanie-wibrowanie

Ja sobie dzisiaj wibruję
Szybko, wzlecę ponad siedlisko,
Gdzie chcenie się zagościło.
Zbyt długo u mnie było.
Przygarniam to chcenie swoje,
Zwalniam Cię z tej roli.

Za chceniem czekanie stoi.
Ciebie też zwalniam, czekanie moje.
Już was nie potrzebuję i nie korzystam.
Spełniłyście swoje rolę, dziękuję,
Przekształcam.

Mam wszystko!
Potrzeba potrzeby odchodzi.
Wibruję szybko. Posłuszna prawu
Idzie za tym.

Częstotliwości me.
Wyrównujcie poziom swój, do mojego
Poziomu się dostosowujcie.
Mam wszystko!

Środki na życie, towarzystwo radością
Wypełniające przestrzeń moją.
Wszystko współgrające z szybkością
Dźwięku.
Ku mnie pędzące.
Odrzutowiec.

Słońce zza chmur właśnie wyszło.
Reakcja natychmiastowa.
Świeci promień dla mnie,
Spójny z tym, który moment temu wysłałam
W przestrzeń.
Reaguje, działa!

Odbiło się w słońca lustrze, wraca
Wzmocnione światłem i dźwiękiem.
Mam czas pięknie zagospodarowany.
W miłości spełniany, jej podporządkowany.
Ja tylko wysyłam częstotliwości.
Szybkie, przejrzyste, czysty zamysł.
Stanowczy zamiar.
Nie wypatruję, nie wątpię,
Czy i kiedy się zdarzy.

Ja wiem, że już jest,
Otwieram ramiona swe,
Przygarniam.
Dziś materializuję dla siebie piękny
Dzień, miłość wibruje wysoko, szeroko, szybko,
Nadążam za tempem jej.
Ona jest ja w niej.
Jestem pełna.


Wszystko z niej wyłania dziś dla mnie się.
Dźwięk równy strunom nadawanym.
Już wzięłam w posiadanie.
Słodkie brzmienie, pełny głos.
Istnienia.

Entuzjazm, energia żywa, perlista, świetlista,
Prawdziwa.
Poddając się fali, zanurzam się, płynę na niej.
Wiruję, wibruję, jestem.

Mam!

14 czerwca 2009
powrót


Połknęłam siebie

Przed chwilą połknęłam siebie
Wcinałam, aż uszy się trzęsły.
Byłam i piekłem i niebem.
Tęsknotę wsysałam jak węża.

Było mi wszystko już jedno.
Tańczyłam ze wszystkim, co tylko stanęło przede mną.
Upojona samym wirem.
Przytulałam się ze wszystkim,
Kto i co tylko pojawiło się.

Byłam czarną dziurą,
Ona we mnie a ja w niej.
Współistnienie.
Byłam krzykiem też, och!
Krzyk na cały wszechświat,
Co tam dom!
Krzyk był mną.
Bawiliśmy się w wydzieranie,
Przestrzenie, granice rozdzierane...

Żadnych osłon, zabezpieczeń.

Tak szalałam, tańcowałam, do utraty tchu,
Z nogami, z głową, całym ciałem, wszystkim sobą
Wchodziłam w odmęty istnienia.
Nie istniałam,
Niebyt czułam, by znów siebie pełną czuć.
Zwartą kulą toczyć
Wokół własnej osi.
Z wszystkim tym.
Co jest.

Umysł oniemiał.
Nie śmiał wtrącić się.
Ach! Cóż to był za cud!

Wszystko jedno było mi, wszystko jedno,
Gryzłam, drapałam smoki, z diabłem się bratałam, a co!
W oczy mu patrzyłam, a co!
Chodź i tańcz.

Z agresją(?) też się połączyłam.
Z brakami, wsysałam, oddychałam nimi
A gdy się znalazły w przestrzeni mej,
Okazało się, że bawić zachciało im się.
głosem pełnym śmiech...
W objęciach razem swych.

W oczy sobie zaglądaliśmy...
No, to hej! Dana, dana.
Wypełnieni miłością,
Tacy nasyceni....

Cóż to było, cóż to było!
Czułam czuciem, byłam wszystkim,
Czułam nicość.
Pustkę, słońce, ciemność była.
Lecz...
Wcale nie tak ciemna.
Wszystkim jednym z tym.
Kula.
Wirowało, ruch, dynamika.

Oddechem popychane
Przełykanie.

Tak trochę się działo, nie wojowanie,
Nie oddzielanie.

Ach! Było i niebo i piekło razem z sobą wymieszane.
Asymilowanie.
Wszystkie energie tak pięknie służą.
Wszystkie!

Tęsknota duszy mej tak mnie doprowadziła
Do dna samej siebie.
Z niebem wymieszała.
Pokazała istotę rzeczy w niej.
W tęsknocie głębokiej, która znów
Stanęła u mych stóp.

O uznanie, ukochanie poprosiła.
Ile będzie czekać na moje zdecydowanie.
Następna warstwa...

Tak, wzięłam ją w posiadanie, wzięła ona i mnie.
Oddałyśmy się sobie wzajemnie.

Czułyśmy czucie.
To jest życie.
Pełne odczuwanie.

Potem...
Potem była cisza taka cicha.
Potem, oddychając zasnęłam
Przy deszczu ścianie za oknem.

Usłyszałam tylko w sobie dwa zdania.
"aleś nam dogodziła, nigdy tego nie było".

I z zapytaniem i zadziwieniem,
Czyżby części te mówiły?
Usnęłam. Czułam się taka duża.
Oczyszczona.

Teraz pokój w sercu mam.
Znów spokój, przecież zawsze mogę połknąć.
Być połykającym Bogiem.
Odżywiać się tak.

Miód, miód się robi i słód,
Gdy gorycz przetwarza się
W miłości naczyniu.
Akt przemienienia.
Łaski Akt.
Miłosierdzie zawsze i wszędzie.

Och! Jakie to piękne!
Jakież!
Niepojęte!
...........
A
Potem we śnie.
Zbierałam pieniądze.
Monety z wody wyłaniałam,
Jakieś nominały obce.
Jeszcze mi nieznane.
Niektóre były unurzane w błocie.
Niektóre tam zostawiałam, niech leżą sobie.
Czekają na gospodarza.

Wzięłam te, które dla mnie,
Były na wodospadzie.
Grzech było nie brać.

Woda spadała strumieniami pod moimi nogami.
Tuż pod.

25 lipca 2009
powrót

Przechodzenie - przemienienie

Ja nic więcej nie robię
Jak tylko przechodzę.
Ja w nic więcej nie wnikam,
Bo ja tylko czytam.
Umiem czytać...

Życia tekst, w przestrzeni swej.
Przechodzę przez brak, jeśli pojawi się,
Tak, tak, miast wzdragać przed nim się, chronić, bronić,
Walczyć i wojować,
Zabiegi czynić, siebie forsować.

Zanurzam w niego się, wchodzę, jestem,
Oddycham chwilę w nim i jego wdycham.
Rozglądam się, nic nie widzę, przyczepności nie mam,
W braku swym, już nie moim, więc wychodzę.
I już nie jest na mej drodze, rozpłynął się i znikł.
Bardzo łatwo, ogromna przyjemność,
Sobie wejść i przez to przejść.

To tylko chwilka, mrugnięcie powiek.
Pojawia się, więc przez to przechodzisz.
Tak samo przez strach, jeśli stanie u moich bram.
Też przechodzę, co mi tam!
Nie trwam w nim, więc on dłużej nie zostaje w świecie mym.
Bo ja go przechodzę, gdy stanie na mej drodze.

Wchodzę, po prostu tak sobie weń wchodzę.
Ogromnie miłe to jest, takie przejście sobie mieć.
Och! A potem, gdy po drugiej stronie znajdę jego się,
On z wdzięczności swej drogę mi toruje, i dzięki temu
Żywe serce bardziej bije.

Piękny stan! Mówię wam!
Staję zachwycona, rozglądam tylko się...
Nowa strona, druga strona wyłania przede mną się,
Przestrzeń nowa widzę - jest!
Jak wygląda?

Idę się nią delektować, poczuć, doznać posmakować,
Tyle dzieje się!
Tak ciekawe bardzo jest.
Ja kocham takie przemienienie,
Które nazywa się przechodzeniem.

Wszystko znika, drogę mi toruje,
I się łatwo rozstępuje.
Moje życie, ze mną idzie.
Służy mi w wędrówce tej, bo lubi tę zabawę,
Która już nie rozdzieleniem jest
Lecz całością, jednią swą,
Grą być zaprzestaje
W dualność ubraną, iluzją zwaną.

Teraz,

Nazywa się współistnieniem, pięknym brzmieniem,
Gra i owszem, lecz symfonie dźwięków pięknych swą.
Przechodzenie, przemienienie,
Całości przysposobienie,
Miłością zdobienie...
Sobą, Nową Mną.

Przechodzę przez też niepewność, bo wybrałam Jedność.
Na ulicy Jedność mieszkam wszak,
Wspomnieć trzeba mi, tak, tak,
Dla zrozumienia procesu przechodzenia i przemienienia.
Upragniony stan dopełnienia.

Udzielam nań w każdej chwili mej przyzwolenia.
Nie przeszkadzam już sobie w drodze swej.
Zeszłam z niej, przyglądam się,
Obserwuję, jak ona, droga me życie mi buduje,
To ona działa dla mnie, ja już na niej nie stoję, ona,
Z życiem dogadała się, porozumiała.

Tak mi dobrze z tym już jest.


15 czerwca 2009
powrót

Przyjmowanie

Przyjmowanie takim, jakie jest
Wolne od dodawania.
Filozofii intencji danego doświadczania.
Wiele nowego podejścia w związku z tym.
Nowe znaczenie ma słów słyszenie,
Zjawisk widzenie,

Przyjmowanie.

Wolne od zadziwienia, zdziwienia nawet, że jest,
"O! Dlaczego, jak tak może być?
Pytania, "przecież ja, nigdy, tak..."
I tak dalej i tak dalej.
W głowie zamęt.
Myśli pomieszane.
Równowagi brak, spokój zakłócony,
Energia niepotrzebnie trawiona.
Marnotrawstwo!

Niegospodarność i nie dbanie.
To owoce takiego przyjmowania, poprzez odrzucanie.

Nic zmarnować się nie może, nic.
W nowym świecie, w nowej erze wszystko służy mi.
Ze wszystkich energii korzystam.
Na swoją cześć i chwałę.
We wszystkim jedność widzę,
Nie kłopoczę się wcale.

Nie ma pytań, "Dlaczego widzę to lub tamto.
Dlaczego i co ktoś powiedział?
Na mnie lub do mnie?
"Co autor na myśli miał"

Co miał, to ujawnił, i tyle mnie interesuje,
Co jego wysłuchanie i uszanowanie myśli, wierzeń,
Takich, jakie zdecydował się wybrać ze swojej przestrzeni.
Jego sprawa, jego prawo być w takich energiach,
Jakie służą jemu.

Ja Jestem zanurzona w tym, co odpowiada mi.
Przyjmowanie takim, jakie jest. Szum zakłóceń znika.
Bez dyskusji, argumentów, przeciągania, stron pozyskiwania.
Bez.

Jedyny sposób na ten czas, nie dziw się niczemu.
Przyjmuj wszystko, jakim jest, i nic w tym nie zmieniaj.
Jedyne, zrób sobie stanowisko wygodne dla przyjmowania.
Amboną nazywa się wśród leśników,
Służy obserwowaniu, ambona jest też w kościele.
Więc coś w tym ma swoje znaczenie.

Nie myśl nawet o tym za dużo, przyjmij słowa me,
Takie, jakie są.
I obserwuj w tym procesie przyjmowania się, tylko patrz,
Takie życie pięknym jest!

I powietrze masz i tlen, zapach czujesz słodki,
I z głębi siebie tak, jesteś boski, nawet nie wiesz, jak.
I nie dziw się nawet temu, co ja mówię Ci, mówię, to,
Co z mojej przestrzeni w słowach ustawia się.

Ponieważ to jest na moim terenie, wolno mi,
Więc uszanuj je. I nie rób z tym nic.
Naprawdę, nic nie musisz robić z tym.
Przyjmij je, swoich się nie wypieraj, przyjmij i już.
Jak bukiet róż.

Bo to jest moje dzielenie, na mocy mojego postanowienia.
Bo pięknem samym w sobie dla mnie jest otwarcie na przyjmowanie. Umiem
przyjąć, więc przyjmuję,
Przyjmując, posiadam, a tym w całości będąc - dzieląc się, rozmnażam...


2 czerwca 2009
powrót
 
 
 Ład i porządek

…..musi być.
Każdy to lubi, gdy wszystko poukładane jest.
I ma miejsce swe.
Przynależne dla siebie.
Według wartości, wielkości, koloru,
jakości.

Ład i porządek na świecie jest.
Widać gołym okiem to.
W tym niby bałaganie i chaosie...
Wszystko najdoskonalej poukładane...
To są książki danej treści do drugich przytulone,
To są półki świadomości równo
Stojące na regale.

Stanąć z boku i zobaczyć, poczuć zachwyt własny.
Jaki cudny jest ten świat, gdzie każdy jest
Taki, jaki chce i lgnie takim do drugiego.
Co nie pasuje to zmienia się,
Dopasowuje do niego,
Półki w ruchu są. Książeczki z zapisaną treścią same znajdują sobie miejsce.

Zapisy informacji i wszelkiej wiedzy
W stałym ruchu.

Ład i porządek na świecie Jest.
Mimo że tego z bliska nie widać, lub nie widzi się będąc w środku zapisu.
Jedyne, co się czyta to swoją treść.

Na mojej półce, w mojej książce jeden zapis jest.
Ład i porządek, tak, jestem za.
Ja Jestem, Który, i, że przede wszystkim na pierwszym miejscu,
Wszystko jest wtedy na miejscu.

O. Tak.
Mój świat, to porządek i ład.
Harmonijnie orkiestra gra.

I, jeśli ja, to Ty też to wszystko masz....

I tak jest!

27 października 2009
powrót


 
Cicho wejdź

Kimkolwiek jesteś, lub myślisz o sobie, kim i jakim
A zechcesz wejść...
Drzwi są otwarte

Nie na zamek, nie trzeba pukać, ani tez dzwonić
Cicho wejdź
Cichutko, na palcach...
Klamkę naciśnij tylko, drzwi się otworzą natychmiast
Wchodź
Nie krępuj się

Tutaj są inkubatory, a zobacz
Już widać piękny kwiat, z gąsienicy motyl...
Widzisz, jak kończy przeciskać się?

A tam?
A tam ziarenka sobie leżą
Pod spodem. Cicho... one śpią
Nasycają światłem się, nie przeszkadzaj
Potem, gdy rozwiną się
Będą ozdobą

Nowego Świata…

Cicho wejdź. Tak, stań, obserwuj, dotknij czule
Jeden, za drugim, już witają się, oczy przecierają
Nie będziemy przeszkadzać
O! tam jest narada tych, którzy już obudzili się
Niech radzą

W sumie, to nie radzą, nie ma nad czym...
Czy słyszysz ten śmiech?
Oni cieszą się, bo już wolno
Radość, szczęście mieć i nieść
Dotykają takich się...

Cieszą się sobą, nie rzeczami
Odkryli, jak cudnie jest być
W takiej przestrzeni, gdzie cisza jest
Miłość Jest, lekkość tak...
A wiesz dlaczego?

Wszyscy, tutaj zebrani, i ci, gdzieś dalej
Tacy samotni kiedyś się czuli, gdy na krzyżu wisieli...
Lub utkwili w obrazie ukamieniowania

Lub jeszcze inaczej...
Ze swoimi cieniami się pobratali, ciernie z ciał pozdejmowali, rany spijali...
Wolną swoja wolą.

Wykonana kiedyś była ogromna praca, by lekko mogło być teraz
Wykorzystano swój czas
Już nie wróci do tego, kto nie trzyma w pamięci i odpuścił wybieranie cierpienia
Cierń nie zaczepi się
Już nie !

Wybrali nie mieć tego obrazu
Życie wybrali, miast umierania
Tyle razy umierali...
Powiedzieli, dość! - nam

Nie ma potrzeby wciąż powtarzania
I Tego doświadczania
Nowy świat wyłonił się, tylko cicho w niego wejść
I Wnieść wartość Najwyższą Siebie
Czas zagospodarowania

W ciszy dzieją się rzeczy wielkie
W ciszy miłość rozwija się najpiękniej

…………………………………………………………………………………………………..

Tutaj zdjęto krzyż z ramion, ciężar z głów
Tutaj krzyż ma inne znaczenie, nie ukrzyżowania
To, czego chcesz
Już Jest

Cicho wejdź i siedź, po prostu bądź
Lub, odejdziesz ..
Urażony, obrażony na świat cały
Wzruszysz ramionami…
Znękany z innymi się porównywaniem
Ze nie dość, lub ponad

Lecz... znów sam
Znów samotny taki...
Błogosławieństwem człowieka jest …
Człowiek, który Wie, że jest w połowie bogiem
Sobie teraz przywracany

Trzeba mówić o tym

Komunikacja
Piękna rzecz
Rozmowa otwartych serc

Wybierz komunikację
Wymianę ponad narzucanie...

Po prostu BYĆ byciem z drugim człowiekiem
To sztuka
To naprawdę umiejętność
Lecz ona z tęsknoty wychodzi
Tak potężnej

Takiej, którą wyczuwa się, że jest
Dotąd będzie uwierała w Tobie
Aż wejdziesz, lecz jako Człowiek na wprost Człowieka
Bóg, na wprost Boga

Nie po przeciwnych stronach
Oba w Jednym ciele
W jednym kierunku patrzenia
W Zgodzie

W ciszy własnego Istnienia
To więcej, niż myślisz, że jesteś...

30 października 2009
powrót
 
 
 
A gdyby tak

A gdyby tak, spojrzeć na człowieka, jak na kwiat.
Nie róży pięknej, co kolce ma.
Nie jakiś wyjątkowy, do którego
Pod górkę trzeba przedzierać się
Niczym mit paproci, ukrytego kwiatu w niej.

A gdyby tak, spojrzeć ot, na prosty pospolity kwiat
W człowieku ukryty.
Dałoby radę odczuć blask?
Ujawniłby go?
Jakby mogło się stać,
Gdyby spojrzeć na człowieka jak na kwiat?
Po prostu tak.

11.III.2009r.

 Boskie Prawo

Gdyby Bóg się przejmował tym
Że nie jest kochany
To by mu serce pękło
A on jest wciąż
Nieugięty w Tym
Czy go ktoś kocha czy też nie
Jest jak słońce, które świeci sobie
Bo Jest Takie, jakie Jest
Do świecenia ma gest
I to tylko dla niego liczy się.

Gdyby Bóg się kłopotał o to, że mówią o nim źle,
To by być mogło tak,
Że zniknąłby i schować postanowiłby się
Przed sądów słowami i krytykowaniem.
A On sobie dalej jest.
Nie obchodzi w ogóle Go to, że tak mówią o nim.
Niezachwiany, nieugięty w tym, czym jest.
Nie przywiązuje się.
W ogóle nie.

Gdyby Bóg radować się miał tylko wtedy,
Gdy ludzie szczęśliwi i mili dlań są
Schowałby się i ukrył swą skroń,
Gdyby w smutku świat pogrążyć się chciał
A on wciąż jest, i szacunek jego w tym
Że pozwala na to, czym człowiek jest
Wokół wszystkich czterech ciał.

W zgodzie zgoda jest zawsze z nim.

Gdyby człowiek tak jak Bóg
Zawsze mógł…

Świat nasz cały, naprawdę wspaniały
Przyzwolenie wszech ogólne jest
Na to wszystko, jakim jest.
Każdy dostęp swój ma, jego sprawa,
Czy skorzysta.
A jeśli nie zechce, z różnych przyczyn sobie znanych
To w porządku jest też
Bogu nic do tego, on ofiarował i się nie kłopocze,
Czy Go wezmą w posiadanie, czy się zajmą też wzbranianiem?

To mi się bardzo w Bogu podoba, zaprojektował,
Dał i tyle zrobił, co chciał.
Reszta do rozmnożenia przez dzieci jego,
On się nie wtrąca, delikatnie prowadzi,
Ale nie ujrzysz nacisku,
Ani, jeśli jesteś na „nie”- żadnej jego obrazy.

Czasem jednak bywa tak, że jeśli dusza jest wzgardzona,
Odwraca się ona.
Odwraca plecami, gdyż niechciana,
I mile każdego dnia nie-witana.
Tak zaniedbana.

Po prostu, w zgodzie z Boskim Prawem,
Człowiekowi nie przeszkadza,
Że odwrócił od niej się.
Daje przyzwolenie. Kocha wciąż i wciąż.

I to mi się bardzo podoba.
Wszystko takie, Jakie Jest.
Ludzka rzecz, Boska ponad tym.
Siedzi, czeka sobie w Nim.

Gdyby Bóg zachwycić człowiekiem się mógł,
Gdyby tylko człowiek mógł być tak jak Bóg…

Zachwycałby się i nie kłopotał, o to, czy kochają,
Czy są coś mu winni,
O czym rozmawiają,
Czy cokolwiek doświadczają siebie pełni w tym…
Inni.

18.IV.2009r.

 Dożywienie

Wczoraj wieczorem, gdy do snu
Złożyłam ciało swe
Nakarmione zostało błogim
Pożywieniem.
Zadbane na noc.
Już po kolejny raz tak czułam,
Że nektar, miód, słodycz
Spijam.
Błogość.

Miąższ soczystych owoców dostałam,
Czułam smaki.
I to, jakie!
Odbywało się to, jakby mi ktoś wkładał do ust,
Ja je otwierałam,
I brałam.
Smakowałam, rozkosz, cudne uczucie.
Rozprowadzałam po ciele.
Moje odżywienie.

Z pewnością nie dość, że smaczne,
Było bardzo zdrowe,
Regenerujące.
Taką wczoraj kolację miałam
z niebostanem w zgodzie.
Przyjmowałam, och! Z ciszą w sobie,
Komórki w oczekiwaniu, wdzięczność bez granic.

Takie słodkie, soczyste, tak dobre to było.
Tak mi było miło, że zadbano o mnie
I najlepsze danie mi podano.
Na noc.
Ależ cudne byłoby, gdyby było pożywienie,
Dożywienie, odżywienie z powodu otwarcia ust!

Z przestrzeni wyłaniające się, jesteś głodny, pora już,
Kładziesz się, podajesz usta, i wlewają się
Najpiękniejsze smaki
A wpośród nich najzdrowsze
Uzupełnianie organizmów naszych.

Bardzo bym tak chciała, zawsze się buntowałam
I nie rozumiałam, że ludzie pracować muszą,
Pieniądze mieć, by móc zjeść i przepuścić przez siebie.
Pożywienie, potem trawienie…
Zajmuje to tyle uwagi, tyle czasu i dużo kosztuje.


A tu, oddech – powietrze jest za darmo,
myśli czyste
Z przestrzeni wolnej, przejrzystej
Własnej.
Sen błogosławiony jest bez kosztów też,
Pożywienie jakby było
Z bliska siebie wybierane.

Oj! Raj! I to ponad ten, którego pojęcie
Mamy i opowieści znamy
Taki raj, samowystarczalnik, zagajnik,
W którym, wszystko mam.

Tam, gdzie jestem. Wszystko!
Niezależność totalna.
Tylko brać, usta, ramiona
Otwierać!
Tylko brać.

2.VI.2009r.



 Dzieci me

Ja jak gołąbki wypuszczam dzieci w świat.
Przez lata, marzenia me, myśli z uczuciami łączonymi,
Całym sercem swym
Na nie otwartym.
Godne życie, równość praw.
Szacunek, uhonorowanie uwagi jest warte.
Jak gołąbki w moich rękach są one.
Zanim światu podarowane, sobie przywrócone.
Niby te same, lecz już nie takie same.

Przychodzą do nas, żyją, myślą o sobie źle,
Wiarę przywracają, że ważne są, dla samych siebie.
Bez względu na pochodzenie, własne mienie.
To się nazywa przysposobienie wartości wyższej dla siebie.
To jest proces przemienienia i uwagi odwrócenia,
Że muszą być takie lub owakie
Według społecznych norm.

Ja mówię, że to nieprawda, że to niewoli są okowy
Masowych form patrzenia, dzieci upaństwowienia,
Jakoby życie ich zależne było od mas
i społecznego, niezdrowego myślenia.
………..
Cechy zbiorowego upośledzenia.
……….
Ja przywracam czucie, wiarę ich we własne życie.

Jak gołąbki dzieci owe, gdy tylko
Prawdę tę uznają, lecą w świat ku jego ozdobie
Życia swe stwarzają.
I dobrze się z tym mają, gdy czucie pobudzają,
i gdy wiedzą, że są suwerenną istotą.
Kimś więcej niż myślą, że są.

Inaczej, niż inni wmawiają, jakimi być powinni.

Jedno, na czym mi zależy,
Aby one jako osoby w pełni uprawnione stały się spełnione
i sobie przywrócone.
Zbudowanie bezpiecznej przestrzeni sprawia, że to się staje
I wszystko się zmienia.


To są skrzydła gołębie, jest to nici przędza,
Tylko rozwinąć, tylko wydobyć z dna siebie.

Kto uwierzy, zaakceptuje i zgodę swą wyrazi –
Leci, kto zajrzy w głąb siebie, przędzę wydobędzie…
Wpierw dla Siebie pełnią będzie
i jak z kokonu jako motyl się wysnuje, na Nowy Świat cały.
By tworzyć go mógł móc, i by się stał tak jak on wspaniały.
Twórca ów.

Dzieci me, wiedzą to, ja im tylko przypominam, kim to one są,
Jak wyglądać mogą, tak sobie przywrócone,
Światu podarowane, jeśli –
Akceptowane takimi dokładnie, jakimi teraz są.
Ja widzę, jak im oczy lśnią, gdy to słyszą w sobie,
Gdy pamięć odzyskując swą, umysłem nie zaprzątnięci
W sercach słyszą własny głos.

I to, że ich los jest pełniejszy i ponad to, co na zewnątrz wystaje,
Że jest tego więcej i głębiej
I że są na skraju swojego raju.
I tak jest.

24.IV.2009r.

 Ewcia

Ewci przypadek rozwojowy
Jest bardzo prawidłowy.
Wręcz
Książkowy.
Od miesięcy go obserwuję,
Boską pieczęć czuję.

Kiedyś, przerażona,
Dziś rozpostarła
Ramiona.
Powoli od jakiegoś czasu
Z życiem się oswaja,
Przygląda się z innej strony,
Dąży do korony.

Ewcia to piękna osoba
Kiedyś, by nie wierzyła.
Teraz powie ci nawet
Że z własnym obliczem
Się zaprzyjaźniła.
A wiele tego od czasu,
Gdy lustro na ścianie zawisło.
Tak rozwinęła się moja Ewcia miła.
Odważna, i śmiała,
Się stała.

Niedługo dumnym krokiem
Pojdzie do ołtarza.
Rodzinę założy,
Dobrobyt pomnoży.
I będzie wokół mówiła,
Co ku zmianie krok po kroku robiła.

Powiem wam w tajemnicy,
Że najpierw się otworzyła.
Otworzyć drzwi, wielka jest sprawa.
Najtrudniej przekręcić kluczem.
Bo wiecie, życie to nie zabawa,
Gdy klucz się w drzwiach zakluczy,
Gdy zamek twardy i hardy
Gdy myśli się, że nie może
Poruszyć ziemi i nieba
Dla przystępności obfitości powszedniego chleba.

Lecz Ewcia, nie z tych, co się lękają zbyt długo,
nie z tych, którzy zwlekają
i na cud samoistny czekają.
Zamek i klucz jej pięknie posłużył.
I wrota otworzył do Raju.
Ona, gdy już zapragnęła
Tylko podeszła i tylko dotknęła.

23.II.2009r.


 Dziś w dniu...

Jestem w niebie, proszę Ciebie
Wciąż każdego dnia.
Jak ci to opisać i opowiedzieć ten stan?
To nie życie któro trwa, to taki gest,
Że Życie Żywe Obecne we mnie Jest!
Nie da się, powiedzieć jak to jest być w niebie.
Nowa chwila, nowa ja…
Nowe doświadczenie.

Dobry byt,
Objąć, przytulić, poczuć, doznać, posmakować,
Dziś chcę się radować.
Życie, wołam cię,
Chodź i bądź! Siądź!
Mi na kolanach, ja dziś tulić ciebie chcę,
Unia z Tobą i Przymierze.

Życie ach! Kocham Cię, kochaj, kochaj i ty mnie!

Wszystko takie, jakie Jest,
W Uważności owinięte swej.
Piękno moje! Cudu mój!
Mój Ci Ty jest, mój!
I ja Twój – cud, Twój!
Dla Cię, z Tobą, miód, jak w niebie,
Słodycz nieruchoma w sercu trwa,
Cisza w tym, i w Jednym z Tobą ja.
Mózgiem całym swym, w zgodzie z Sercem mym…
W bezpiecznej mojej przestrzeni, życie nowe zapuszcza korzenie,
Na Tej Ziemi, dla Tej Ziemi.
Dla samego siebie…

By jak echo grać, by siebie ogłaszać
Rozszerzać, rozmnażać, dzielić się i lśnić,
Owijać i drżeć, jak na drzewie liść, grona owoc,
Jak wielo wymiarowy stan, spójny z sobą tak, akceptujący, kochający, Współ odczuwający, w symbiozie z Wszystkim będący…
Wespół, -zespół..
Razem, nigdy oddzielone, życie Moje Piękne Nowe,
W Nowym Świecie zanurzone, przemieniające, bo oddychające,
Grające, ogłaszające, Oto Jestem Ja, Oto Jesteś Ty!
Ani nie wiem Ja, ani nie wiesz Ty, co dalej, za chwilę ma być?
Wydarzy się w nim?
Ciekawość wędrowca budzić ma tylko się,
Głowa za murek, oczy wpatrzone, zachwyt gotowy do wydobycia,
Dla Odczucia Istoty Życia.

Oto moje bycie w niebie, proszę Ciebie.
Oto mój stan

15.IV.2009r.


 A jeżeli...

A jeżeli to wszystko jest bajka?
Bo wygląda dla mnie tak.
Kule światła na niebie, nowe stworzenie,
Różdżka czarodziejska,
Tak sobie tylko pstryk.
Czuły serca dotyk,
Słodycz ust.
Pocałunek w czoło.
Błogosławienie dnia każdego.
Miłość...
Chlebem powszednim, powszechnie używana...
Świętowanie stałe...
Bez zamartwiania...

Oddech nieskończoności,
Ósemkami malowanie, umysłów obejmowanie.
Siebie ukochanie....

………………

A jeśli jest to bajka, i gdyby tak się stało,
Że Ci, którzy zachęcają,
Ach twórz,
Palcem wskażą,
Ach! Nie! Żartowaliśmy z ciebie?

Komu ja uwierzę?
Komu?

Dlaczego mam wierzyć?
Odpowiadam sobie,
Dlaczego mam krążyć we mgle....
Na wierzeniach od przeróżnych źródeł...
Przeróżnym ludziom?

Nie mam wyjścia, nie mam.
Za daleko zaszłam, skoro jestem tu i teraz,
Skoro stało się
Dążenie me, już dążyć zaprzestaję,
Szukać wsparcia.
Potwierdzeń, czytywać w kółko to samo.

Samotną się czuć, wypatrywać...
Kto jeszcze ma tak samo…
Ach! Nie chce mi się. Nie chce.

Zaryzykuję, będę w tym, w czym Jestem,
W swoje Jam Jest wierzę, swoją kulą.
Jestem zwarta w sobie.
……….
A jeżeli to jest bajka...
W bajce będę sobie mieszkać, w bajce.
Chcę i pragnę, by pragnienia me i chcenia.
Znalazły swe ujście urzeczywistnienia.

Zawieszona w nich jak na chmurce...
Chcę zaprzestać być.
Chcę żyć, przejawiać prawdę.
Uczucia nie kłamią.
Ożywienie, tchnienie, przejawienie.
Bogactwo jest wszędzie.
I dla mnie Jest Też.

W bajkach mądrość była zwarta, właśnie w baśniach .
To, co nierealnym się wydaje i fantazją, okazuje się potem Prawdą,
To, co widzisz, najczęściej snem się staje na jawie,
Żywe życie na dnie oceanu jest.
Każda ryba to Wie.
I ja wiem to też.

I tak jest.

30.VII.2009r.


 Bezwarunkowość

Ja Jestem
I tylko to.
Ja Jestem
Obecnością swą.
Ja Jestem i nic więcej ponad, nic mniej,.
Ja Jestem tu i teraz, tak.
Nie ma znaczenia, jak.

Ja Jestem, nie ma odniesienia.
W stosunku do innych. Nie ma.

Ja Jestem, moc uwolnienia Bycia w Tu i Teraz.
Słonce krążące(?)
Ależ nie!
To Kopernik wstrzymał je.
W świadomości na stałe, że Jest, osadził je.

Nazwał.
Ty jesteś jak słońce, twoją rolą świecić.

Ja Jestem Obecność stała, jaśniejąca,
Promieniami emanująca.

Bez zastrzeżeń.
Pewna swojego istnienia.
Żadne inne zaprzeczenia nie dotyczą.
To, co myślą, mówią inni...
To nie ma znaczenia.

Promienie w Jam Jest, ogień niewzruszony,
Miłość bezwzględna jest.
Ja w tej świadomości.
Jestem.
Też.

Ja Jestem troistym płomieniem, tam,
W sercu swym, z tyłu są drzwi.

Ja jestem kulami wirującymi, kryształowymi cząsteczkami
Wibrującymi,

Ja Jestem otwartą bramą, Ja Jestem połączeniem
Z centralnym słońcem.

Tak, jak ono świecę, tak jak ono działam.
Grzeję.
Błyskam, wzmacniam.
Wzmocniona, dalej działam.

Ja jestem gwiazdą własną, Ja Jestem
Wszechświatem.
Moje czakry
Jak planety, moje ogniska współdziałają
Tak sobie właśnie świecą i brzmią
Współistniejąc połączone, dźwiękami swymi...
Ożywione…

Żyję, - eee
Czuję, - uuuu,
Mam wolę (chcę) -oooo
Kocham, - aaaa,
Mówię Prawdę, - aj
Widzę jaśniej, - ej,
Jam est, Jestem
Jednym ze Źródłem -iiiiiiiii
Jestem, - Aum, Aum, Aum

Bez warunków.
Tak.

23.VII.2009r.


 

Dla Planety

Wyprodukować szczęście,
Światło przez siebie rozprzestrzeniać,
Miłością niczym płaszczem się owijać,
Uwaga zwrócona na
Bycie tym, czym jest pragnienie Twe.

Najwyższe wyrażenie...
Uczucia nie kłamią,
Niczym żagiel jesteś, kierujesz je
Na wody oceanu,
Wprowadzasz ruch, dynamikę,
Żywe życie.
To twój wiatr, samowystarczalność siebie...
W ciszy pęd.

Człowiekiem jesteś, tak, to największy Ciebie skarb.
Człowiek konstrukcja najwyższej jakości,
Przekaźnik najwyższych częstotliwości.
Z tego powodu tyle zakłóceń, i starań,
By człowiek nie mógł pełnić swej roli,
Czując się małym...
Nijakim, do dopracowania bardziej chętnym i siebie ulepszania,
Stale gotowym
Że Tobie akurat niedostępne...
Nie dość czysty(?) grzeszny(?)
Że nie zasługuje, bo w brakach(?)
Bywa jeszcze,
I, cokolwiek by to było, do poprawki,
Wciąż...

Teraz, gdy ducha jest czas
Dla powszechnej świadomości mas,
Owszem, duch istnieje,
Lecz dlaczego wciąż poprawiać ma się człowiek ten?
Który twórcą przecież jest.
Urealnieniem w materialnym ciele.

To kolejny myk...
Że jeszcze nie dość... duchowy(?)
Że musi poznać to i owo i znów się siebie uczyć...
Od nowa i na nowo.

Nic więcej i nic mniej.
Światłem jesteś, polem
Czystych możliwości myśli twe, a Ty,
Tylko swym postanowieniem, jednym cięciem, gestem ręki
Pozwalasz na urzeczywistnienie.
Najwspanialszego siebie,
Według najdoskonalszego scenariusza życia twego...
Dla najwyższego dobra Twojego i ogólnego,

W zgodzie z rytmem wszechświata jesteś wtedy sobie,
Z sobą w zgodzie i wszystkim życiem.
Jesteś, i swobodnie wyrażasz TYM się.

Scenariuszy, wariantów jest bardzo dużo,
Ty wybierasz, który, jakość, jakiego czucia
W siebie wprowadzasz,
A jeśli już jest obecne,
Dalej w świecie jego oddźwięk, jego działanie dzieje się,
Automatycznie samo z siebie...

Taka jest odpowiedzialność dla planety...
Nie jest ważne to, co wchodzi w ciebie,
Lecz to, co z całości Twojej Istoty
Na świat
Wychodzi,
Gdy dochodzisz, że Jesteś,
Najwspanialszych wartości Swych wart.

Z chwili na chwilę do siebie dodawane.
Wartości mnożą się same.

I korzysta z tego, Ciebie takiego, albo świat stary,
Lub ten, który tworzysz, Nowy...
Korzyść obustronna w Nim.
Jeden burzy, drugi buduje.
Stary nie dopuści, byś opuścił go,
Bo służysz mu zasługiwaniem wciąż na miłość jego, że ci da...
Gdy się bardziej postarasz..
I zwątpieniem bije w ciebie, drżysz... boisz się, czujesz się mniej..
Jesteś mniej, od ust siebie odejmujesz
O mniej ciebie wtedy dla świata nowego...
Wcale cię tam nie ma.

Nowy chce, byś dla niego Pełen siebie był,
Bo przestrzeń pusta w nim jest.
Wolne miejsce czeka na Miłość
Walka (?) dwóch o jednego człowieka.
Już nie.

W glorii i chwale swej się więc Kochany miej.

Wybór.
Ja - na świat, nic nie robię, produkuję
Szczęście sobie, i wszystko inne dopasuje się do tego,
Bo tak jest w istocie... Istnienia Nowego

Stary świat nie uznaje szczęścia i miłości,
Spokoju i harmonii,
We wszystkim tym radości,
Nie chce ciebie takiego, lecz zatrwożonego...
Twoją energią karmi się, i syci, bo swojej nie ma.
Dostęp do źródła zamknięty jest,
Bo źródło w sercu człowieka..

I, jeśli z uporem maniaka, będziesz tak, jak chcesz,
Świat stary sam odrzuci cię.
Niczym obce ciało.
Będziesz dla niego.
Przejdziesz tak do nowego,
Gdzieś się musisz znaleźć.
Jedyne, co, że gdy na moście,
Stanie stopa twa, nie wahaj się, idź,
Zobaczysz szczęście tam, gdy uwagę jemu dasz,
W samym sobie, dla innych jesteś wszak drogowskazem,
Nie pokarmem, tak, jak żądał tego stary schemat
Z kiedyś życia, martwego...

Już nie twojego.
Martwe morze...
Nie przyjmie żywego człowieka
I go nie pochłonie...

Bo to tylko było zakluczone w głowie...

Serce żywe było, i wciąż jest, a ty, jeśli z nim,
To ze źródłem sam na sam...
Jesteś, bijesz, żyjesz..

Dla Ziemi, dla Galaktyk, bardzo ważną pełnisz rolę,
Czy ci się podoba to, czy też nie..
To tak było, i wciąż jest.
Jedyna różnica w rozumieniu,
Że to twoje nawet nie zadanie,
Tylko bycia stany normalnością naznaczane.

Żadne ochy, achy i wyjątkowości, że się ci udało,
I, że sobą czując się bogatym
W totolotka wygrałeś.
Jesteś takim, bo byłeś takim,
Tylko o tym nie wiedziałeś....

Stary schemat nad tobą władzę miał,
Dał, lub zabrał, co chciał i jak,
Za Twoją sprawą,
A teraz ty nad samym sobą,
Za swoją sprawą, nie nikogo...

Jedno przejście i wszystko inne jest,
Znaczy wraca(sz) do pierwotnego Źródła swego,
Albo, jeszcze lepiej
I więcej, przekraczającym ludzkie pojęcie…

JESTEŚ.

30 grudnia 2009
powrót


Wszystkie energie służą

To już wiadome.
Gdy serce wypełnione różą
Niemożliwe możliwym staje się
Coraz bardziej jaśniej i wyraźniej
Dla człowieka do objęcia.

Tak jest, w Nowym Świecie.
Tylko zamysł, zamiar, wypowiedzenie myśli, chęci
Uruchamia się działanie
Natychmiast energii spłynięcie
Do wzięcia...

Coś wspaniałego!

Fantazja szerokim pociągnięciem
W lekkości i zwiewności,
I, w pięknie...
Płynięcie...
Ósemkami zataczanie, płynne koła,
Żadnych kantów, ni rozbijania się o nie...

Wszystkie energie służą, by człowiek mógł czuć siebie jako
Najpełniejszy, najwspanialszy Byt.
Jeśli zaś smutną wersję siebie chcesz nieść, też służeniem ich obdarowany jesteś Ty.
Zawsze służenie Tobie, zawsze skrojenie takiego ubrania, jakie chcesz na dany dzień.
Tkanie dla Ciebie, zależy, co wybierzesz.

Dla Ciebie jest Byt.
Już skończony czas, byś Ty dla Bytu żył i poświęcał temu uwagę swą.
To jest tak, że Byt w służbie jest i pokłony bije swe.
Służy Ci,

Zależy tylko, który jest wybrany z przestrzeni.
Więc każdy Byt człowieka wierny jemu jest,
Bo tak też jest.
Zgodnie z prawem wszechświata.
Wystarczy postanowienie.
Z którym czujesz się lepiej, i jakiego chcesz.
By wypełnił życie twe.

I tak jest.

8 stycznia 2010

powrót


Ciszę ze sobą prowadzamy...

Gdy jesteśmy sobie sami…
Cisza
Jest jak wierny pies, gdy każdy krok
Każdego z nas
Po ziemi
I gdy wzrok i słuch wbity jest w rzeczywistość naszą, wykreowaną
I ponad nią
Cisza stworzyła, cisza towarzystwem naszym
I Miłość
Miłość stworzyła, miłość jest wierna nam
I oddana tak
A my boskości w najem
A ona miłością nas wypełniła, bo chciana
Bo takim jest siebie wyrazem
Ciepło serc, złączenie rąk
I to wszystko

Całość w oddaniu
Powierzeniu siebie sobie
Zaufanie

Wolność od niewoli
Wyjście z piasków pustyni
Ponad 40 przysłowiowych lat
Wystarczy tułaczki
I obijania się o siebie
Ziarna piasku w oczach, brak tchu w pogoni
Do Przyjaźni z sobą

Cisza teraz jest,
Głębi ton
Jak dzwon
Jeden oddech
Jedna pieśń
Śpiewaliśmy „Om”
Brzmienie intonacji tej
Jakby orkiestra i dźwięków spójnych
Wyćwiczonych w zgraniu równym, w jednym tonie
Zestaw podany przez armie aniołów
A to myśmy przecież są
Nasze razem ciała wydobyły go

To możliwe, to się dzieje
I gdy cisza
Wszystko płynie
Równym rytmem
Z głębi siebie
Być stabilnym
W cichości swej
Bez fanfar
I analiz…
Sądów, ocen

Zakupy w dużym sklepie,
Odchodzenie ego...
Nic nie musimy mieć, ani też posiadać
Na szczególnych zasadach
Nie bawimy się w nowe urządzanie
Bawimy się i owszem
W reżyserowanie
Ze sceny sobie zeszli
Przed nią zasiedli
I tylko, jaki zamysł
Zamiar
Natychmiast jest tego typu działanie

Obserwatorzy siebie
Zawsze można zmienić, powstrzymać, nowe kwestie wypowiedzieć
Według upodobania...
I wszystko zgodne spójne z sobą, bo cisza
I wszystko piękne, połączone zbiegi z sobą zdarzeń
Gdy cisza…

Nie ma znaczenia, czy samochód nowy w salonie
Kupiony, czy kubek kawy
Podany
Gdy Miłość, tak samo cudownie przyjmowany

Lub też, co najpiękniejsze z rana
Wspólne siebie przywitanie
Otwarcie ramion...
I wszystko
Człowieka zanurzenie w boskie przestrzenie
W całości

Cisza, jak ja kocham siebie, gdy ona we mnie, a ja w niej
Cisza, jakże uwielbiam ten stan, gdy ją mam
A w niej wszystkie czucie
A z nią wspólne życie
Nazwaliśmy je razem
Jako
Pycha życie, pycha cisza, smakowite chwile, gdy z niej i w niej
Widać tyle!
Pełne czucie.

Proste, piękne, ciche życie
ME i TWE
Jest

11 stycznia 2010

powrót


Do dnia

...sobie dziś wchodzę
I wygląda to tak
Jakbym perfum wybór miała
Na półce, lub na komodzie
Które dziś wybieram?
Z jakim zapachem i smugą ich
Owinięta w tym chcę dziś być?

Ze schodów schodzę do salonu
Tam mój mąż czeka też tak, jak ja
Na nasz dzień...
Co dobrego nam da?
Co zechcemy z niego wziąć?
W czym wyrazić w nim się zechce Nam?
I jak?
Wartości dodane do siebie,
Wartość każdego dnia
Rangę taką ma
Jaką sami mu nadamy
Siebie w takich ubraniach...
Można w dresach, można po królewsku też
Jak się tylko chce

Wchodzę, więc sobie w dziś dzień
W szczęście ubieram się, w miłość pełną
Bo tak chcę, bo tak wybrać mogę
Bo mi wolno, bo prawo to mam,
Że to ja decyzją mą, a reszta w zgodzie z nią

Perfumy dzisiejszego dnia najwspanialsze dla mnie są
Zapach, łuna, smuga, aura
Piękna, jasna wokół
A my zanurzeni w niej
Czy czuć jest takich nas?
Czy widać na zewnątrz ten stan?

Jak zechcemy, pozwolimy, świat zobaczy nas takimi
Lub, jeśli tak postanowimy,
Będziemy jak za ścianą, dla siebie samych...
Smaki życia, pyszne są, zadziwienie samych siebie
To są kąski smakowite
Na bogatym naszym stole

W tym My, jak bańki wypełnione
I tlenem i w bezpiecznej przestrzeni
Naszym tchnieniem
Kryształowej

Tak, wybieram najwspanialszą wersje Nas w dniu roku Nowego
Kolejnego, trzeciego stycznia, już nie ciekawi
I na dzień skazani, jemu poddani
Już w pełni praw swych
Stale zdecydowani, by
Dzień objawił szczęśliwością i radością
Miłością wszystko obejmującą
Oblicze swe

Bo to My, bo to z nas
A wszystko do tego dopasowane i nam
Z najpiękniejszym strojem nas samych
Do stóp podane
A my się w tym lekko i z gracją poruszamy
Energie nowe do tańca z nami gotowe
I tak jest
……………………………………

Dziękujemy sobie
Każdego dnia Obecność Nas wypełnia świat
Jesteśmy jego ozdobą, i to tylko liczy się
I to jest nasz dla świata gest
Takich pięknych najwspanialszych siebie nieść

Jam Jest pojazdami...
W rękach naszych dżojstiki, sterujemy naszym życiem

3 stycznia 2010
powrót


W drodze do snu

Usiadłam na schodach w drodze do snu
Zachwycona ogniem w kominku
Taki cichy za szybą był
Zadumana siadłam w drogi pół
Schodek był podany mi bym zanurzyć mogła się
W ciszy…

Na salon spojrzenie z pół schodka
Czarowny ogień w kominku za szybą
Podchodzi do mnie mój mąż
Siada, rozumie, pojmuje to samo
Tak samo jak ja

Delektujemy się widokiem tym
Oto nasze dzieło
Wspólne bycie w Ustanowie
Zaniemówieni
W zachwycie
Szeptem słowa podzięki i dźwięki z nas szeptem
Nie zakłócamy sobą ani mówieniem
Obrazu tego, co jest

Szeptem cichutko mówimy
Miłość słyszy, chcemy, by piękno wyraz swój miało
I czas
Nie my
My sobie na to patrzymy

Piękna chwila, gdy
Pozwala energiom się
Na ujawnienie w całej swej krasie
I szept…
By nie przeszkadzać im
Wykonywać swój piękny taniec
My tego stwórcy, a potem sprzed sceny
Widzowie

Cisza, tak, w ciszy tej jesteś sam
Lecz szeptem swym dźwięk z ciebie wydobywa się
Bo takie piękne wszystko wokół jest
Że nie zakłócasz nawet głosem, dźwiękiem swym
Bo nie ma słów na wyrażenie
Bo każde głośno wydobyte
Raczej jest jak skrzeczenie.

A tutaj gra muzyka…
Tuż przed wejściu ciał w śnienie
Tuż po przebudzeniu
Cisza
Godna chwały swej
A więc ciszy takiej samej
Wielkiej poprzez jej istnieniu przyzwalanie
Pięknej dzięki przyzwoleniu na Istnienie
Nieme
Zadziwienie
Nasze

18 stycznia 2010
powrót


Gladiatorzy Nowego Wieku

Era wodnika już jest od lat wielu, teraz większy zasięg sobą przybiera
Uczymy się na nowo życia
Przywracamy własne Istnienia
Po dalekiej podróży, wpośród pyłów i kurzu
Wróciliśmy do domów
Niektórzy jeszcze w drodze
Ale to nic…

Wojny i czas mozołów
Poniewierka od eonów
Skończona
Już nie będzie oddalenia
I odosobnienia
Pękły mury więzienia
Cegła po cegle runęła

I TAK JEST !

Świat ma ptaków śpiew
Coraz bardziej w nim słychać radość z głębi nich
Śpiewają coraz śmielej
Kwiaty nabierają innych barw

Przedmioty posiadają swoje cechy
Mówią i emanują tym, czym właściciel obdarzył je
Są związane ściśle z nim
Wszystko mówi do człowieka
Gdziekolwiek się tylko uwagą uważną swą zwróci
Widzi więcej, słyszy lepiej
Stąpa pewniej i śmielej, bo jaśniej jest
Świt przebrał się w dzień

Najczęściej, że wszystko jest piękne
Jak czuje, tak widzi
I gdy w pięknej ciszy pozwoli sobie zanurzyć się
Więcej słyszy…

A gdy zamknie oczy
I Prawdę przed sobą zobaczy
Gdy jest otwarty i szczery
Widzi, że to, co było mu wmawiane
Kłamstwem jest
Że nie ten świat naprawdę w rzeczy samej
Jemu należy się
Który przed nim stanął
..................................
Obraz tylko
Lecz, czy mu się podoba?
Jeśli nie
Może pędzel wziąć
I dokonać zmian
Sam

Wolno w Erze Wodnika
Mieć swój własny świat
Na swe posiadanie
Twórcą wszak się jest
Wypowiadać chce
Tak, jak zawsze tego chciał człowiek
„Miłość była i wciąż jest”

Żadne wichry nie wywiały jej, ani fale nie zmyły, gdy zalewany brzeg
Był i jeszcze wciąż, bywa, że jest
Ani żaden drugi nie potrafił zabić jej
Żadnym mieczem, ani bronią
Miłość
Niczym niezmącona

Dość już wojen i zabiegania o to
Czy ją ma, czy ktoś da, czy w ogóle
Wart jej jestem ja sam

Wart !
Jedyna prawda niekwestionowana
Jedyna zmiana, wart, bez o nią zabiegania
Runęły mury, z głową w chmurach, z nogami zakorzenionymi na ziemi
Człowiek przekaźnikiem jej jest
I tylko tyle…

Wiedzenia trzeba mu w swojej głowie inne już mieć
By sens życia brać
W swoją garść
Ile się tylko da

Oto miecz
Gladiatora Nowego Świata.
Niczym niezakłócona już nie wiara.
Mieczem światło Ciebie i przez Ciebie na ten czas jest
Oto wiedzenie Twe.

Nie musisz ciąć głów ani rozbryzgiwać krwi
Zbroję sobie masz, miecza nikt ci nie wyrywa, używasz, go tak, by cały Twój świat
Odbił się w lustrze tej stali, kutej twoim siebie przysposabianiem
Nieugiętym, niezakłóconym, gotowym na serca się otwieranie

Jam Jest to Ciebie istnienie
Świadomości stałej w tym stany
Przez Ciebie do życia aktywowane

I tak jest

28 stycznia 2010
powrót


Miłość z kominów miast dymów

Widzę dom po przeciwnej stronie ulicy
Piękny materialnie, lecz pusty.
Jest normalnie opuszczony,
Mąż bez żony...

Rozstanie. Dom czeka
Na nową parę...
I wnętrze jego tak piękne, krzesła w salonie ozdobne i białe...
Wystrój piękny...

Smutek w domu tym, ściany w czekaniu...
I pragnie mi się, gdy patrzę na nie.
Z okien naszego dworku szczęśliwego,
By lada dzień zamieszkali w nim ludzie...
Nowej ery.

Zapowiedź, kolejne szczęście zmaterializowane, we dwoje.
Już nas będzie na ulicy czworo,
Boskości swych świadomych.
Dwie pary miłością połączone.
Powrót do domu.

A potem, pewnego dnia przechadzając tak razem się
Zobaczymy, że w każdym z domów na niej
Tak, jak z kominów dym, w zimie, miłość wypływa i w świat płynie...
Łączy się z kolejnymi odrodzonymi świadomościami
Naszego raju tutaj na ziemi
Przywracanymi po kolei...
Bo taki nastał czas, ponieważ coraz więcej jest nas.
Boskich producentów...
Twórców Nowego wieku.

I, teraz, gdy siedzę w domku sobie, czuję, że potem,
Pewnego dnia
Będzie tego szczęśliwego bycia więcej na ulicy najpierw Brzozowej w
Ustanowie, potem w Polsce dalej i w świecie, gdzieś na antypodach...
Łączą się ludzie w radości z sobą, naturą ludzką wszakże jest, by komplet stawał się do kompletu.

I będzie nam wesoło, gdy spotkania nasze nie będą dotyczyły, kto ile, co
znaczy stanowiskiem swym, lecz ile w kontakcie wzajemnym miłości jest.
Radości, entuzjazmu i mądrości wykazania swej.
Tylko z powodu jednego.
Drzwi dla nich otwierania.
Każdy w zgodzie z pasją swą..
Tak właśnie mi się chce...

I tak jest...

15 stycznia 2010
powrót
 
Projektowanie

Wyobrażam sobie, że
Świat wokół mnie piękny jest
W całej rozciągłości
Wzdłuż i wszerz

Piękno króluje i każdy to widzi i o tym wie
Zachwyt z piersi
Wyobrażam sobie, że
Ludzie jak ptaki szczebioczą radośnie
Gdy się spotkają w drodze…

Do i od
Otwarte ramiona na oścież
W wyobraźni mej jest obfitość wszystkiego
Pod dostatkiem dla każdego

Domy na kłódkę nie zamykane
Ogrody rajskie
Baśniowe kraje
Dużo zgody
Żywej wody

Zewsząd czystość i porządek
Karmi oczy
Ład miłości i w harmonii skład
Cichną żądze, nie mają nic do roboty
Dostępność wszelaka

Niczym wodospady
Miłość, szczęście tryska
Źródło ożywione bije, dla każdego
Kto żyw i wie o tym, że żyje

Życie piękne jest
Zero zmartwień
Zero trosk o drugiego
I o siebie samego...

Co robić, jak zagospodarować sobą taki świat
Gdy wszystko jest
Co robić ma człowiek
Jaki pomysł siebie dać

Ano projektować
Co chce by było i gdzie

W krainie szczęśliwości mieszkam ja
I mój mąż
Będziemy pisać, jak wygląda życie to
Za którym tak bardzo się tęskniło
A które już Jest

Sobą Całymi o tym świadczymy każdego dnia
Idylla
Jest możliwa i żywa
Tu, Oto i Teraz

Idylla, tak, zgoda na taki świat
w którym i żyć się chce i lśnić
I spełnia się każdy zamysł i każde pragnienie
Pełnym i sytym się Siebie Jest

Taki gest
Po prostu lekko tak
Jednym pstryknięciem, powieki drgnieniem
Ręki wskazaniem, że tutaj, dziś i dla nas

Z radością pojawia się i miłość i szczęście i radość w tym
Wielka cisza towarzyszy
Proste życie, baśń w rozkwicie
My nią zarządzamy

Zapraszamy do naszej krainy
Magia tutaj jest i czarowne obrazy
Zaczarowane?
Ależ nie!

To tak wygląda życie, które Jest
I z dnia na dzień coraz bardziej rozwija się
Niczym płatki róży

Przygarnęliśmy takie życie do siebie, jakie zawsze chcieliśmy
Jak smakuje, poznajemy
Przypominamy, co kiedyś zapomniane
Doskonałe

Zapominamy, co pamiętane
Jako niedoskonałe
Rozkosz dzięki temu sobą rozprzestrzeniamy
I szczęście i miłość produkujemy

Chcesz poczuć?
Zostań przez chwilę, wejdź i rozgość się
Chodź z nami kawałek, do naszej krainy
Zobaczysz, że...

Życie może być wspaniałe i jako takim jest
Kochamy je, ono też kocha Nas
Bo wszystko, czym chcieliśmy zawsze być
I do czego dążyliśmy, to miłość w ruchu
W codziennym użyciu

Kochamy Miłość, więc ona do nas przybyła, bo chciana
Po prostu była, wymarzona
I z tego powodu przez nas używana
Ożyła i działa dla Nas

Więc My w Niej zanurzeni TEŻ ŻYJEMY
Ożywieni
Nowe Życie Jest i gra piękną pieśń
Posłuchaj...

I będzie o tym, jak się dochodziło, jak doszło i jak to jest
Gdy się Jest Obecnością swą już w tym
Czym zawsze się było i zawsze to było, lecz
Myślenie nie takie i czas jeszcze nie był TEN
Teraz wszystko to JEST
Co najwspanialszym Siebie wyrazem

A…
Jeśli dla Nas
To dla Ciebie z pewnością może być też
Jeśli tylko pozwolisz sobie na to

19 lutego 2010
powrót
 
 
Darowanie sobie

Cokolwiek wypowiesz,
Daruj sobie.
Akceptuj, tak, siebie w tym, co wypowiedziałeś.
Nawet, gdybyś przekląć miał, ach, daruj. Sam sobie, podaruj odpuszczenie.

To jest wyzwanie. I wyzwolenie.

Cokolwiek zrobisz, nawet, jeśli nie-za- dobrze Ci jest…
Daruj sobie.
Odpuszczaj, tak, toleruj, siebie i stan, i daruj, natychmiast, nie zwlekaj.

Nawet, gdybyś pobić miał, ach, daj mu w szczękę, daj, lecz daruj, natychmiast daruj samemu sobie.
Jeśli zrobisz jakiś błąd, daruj, Kochany, poluzuj w się rozliczaniu.
Zapomnij o tym, nie noś z tym w sobie.
Ofiaruj darowanie win, błędów, czy kar.

Podziw.

Zachwyt wniesiesz.

Natychmiast odpowie Ci serce,
Przez ciebie uznane.
Uśmiechniesz się,
I wdzięczny będziesz za siebie takie traktowanie,
Które nazywa się darowaniem.

Życzliwym być…dobrym dla siebie.
Miłosierdzie.
I, co wtedy poczujesz?
Nie będziesz wiedział, póki nie spróbujesz.

Daruj i tyle znaczenia w tym jest, że darowanie Tobie,
Jako pierwszemu należy się, nie nikomu innemu,
Kto słyszy Cię,
Bo, i, dlaczego to jemu masz powierzać w ten sposób zadanie, by on się zajął Ci darowaniem?

Ależ zawsze możesz powołać i zawsze zwolnić energie te, do których należy
Wyrażanie przez przeklinanie, one chcą być ukochane, lecz przez nikogo innego,
Nie mogą, bo one z ciebie pochodzą.
Ty sam zrobisz to najlepiej.

Więc mów sobie brzydko, czy pięknie, wszystko jedno, lecz za pierwsze,
Daruj i zaofiaruj sobie zdolność odpuszczania,
Zadziwisz sam siebie, jak pięknie i do twarzy ci będzie z tym darowaniem.
A przede wszystkim, tanecznie.

Prostsze i jaśniejsze,
I takie przyjemniejsze.
Nikt ci tego nie da, ani nie zabierze.
Bo do nikogo nie należy drugiego rozliczanie.
Każdy ma prawo wypowiedzieć swoje własne zdanie,
Lecz nie na okoliczność tę, by zyskać uznanie, lub wzgardzanie.
W Nowej Energii jest obecne natychmiast sobie darowanie,
Życzliwe spojrzenie na samego siebie, odpuszczenie,
To jest miłość totalna najpierw do siebie, a więc współ-siebie odczuwanie.

I łaska.
Twoja dla Ciebie.
Własna, boska laska.


22 lutego 2010
powrót
 
Na karku...

Dziś gościa mam, przyssał się, niczym pchła…
Chce krwi mojej, ani chybi,
Po co wskoczył?
Co chcieć może?

Ano mnie, bym myśleć znów zaczęła, że jeszcze nie mogę,
Lub coś jeszcze mam z sobą do zrobienia…
Ręce bolą, nogi też, jak z ołowiu ciągną za mną się.
A przecież mają nieść.

Stanęłam więc tak na wprost, w lustrze – odbicie siebie widzę.
-„A, to co?!” - Zapytałam
-„Cóż to na karku mi siedzi?”
Już gotowa strzepnąć, albo minę minorową zrobić,
Lecz…

Raptem, w śmiech, czyste brzmienie słyszę swe,
-„A kuku! kolego, po coś tam wlazł?
A, złaź!
Lub, jeśli już siedzisz sobie, to ja z tobą pochodzę.
Zrobimy dana, dana, za kolana na barana…
I, wokoło stołu, biegusiem, ze śmiechem, allle, zabawimy, więc się.
Radości Ci dam, i w miłości stan ubiorę się”.

............

Potem..

Patrzę na siebie znów, czy on jeszcze jest?
Jest, lecz ucichł jakoś, zaskoczony moją nie trwogą, ani też nie-powagą.
Nie roztrząsaniem, dlaczego i po co?
Ani się nim szczególnym zajmowaniem.
Siłowanie… ach! Ochoty mi brak, ani na to siły.

I, widzę, że,
Siedzi, i nie wie, co zrobić ze sobą.
Piszę z nim, razem te słowa.
W ogóle nie chce mi się nim zajmować, wolę siebie pocałować,
I w takim towarzystwie, jeśli jest, dobrze czuć się,
Bo dlaczego by nie, gdy to jest kawałek energii z kiedyś mnie?

Przyglądam się jej , jak teraz wygląda.
Jeszcze chwilę, jeszcze czasu trochę, niedługo się znudzi i zniknie, i z pchły do karku przyssanej…
Zrobi się puchem białym, takie przemienione i radosne, bo w końcu ukochane.
Więcej mnie o nową jakość jej.
Nic nie zmarnowane.
Pobawione, roztańczone, nie potrzebuje krwi mojej, radość dostało, więc pchłą być chcieć zaprzestało…

Z dawna myśli me.

………………

Formy ociężałe….


24 lutego 2010
powrót
 
Rozszerzenie

Jak wyrazić słowami
Rozszerzenia stany?
No, jak?

Zadaje sobie takie pytania od dziś rana. Odpowiedzi natychmiast pojawiają się.
Właśnie przeczytałam tekst.
Udzielający jej.
Archaniołami jesteśmy, nawet nie aniołami. Anioły to byty służące
W ruch wprowadzające
Bez możliwości tworzenia, ludzki anioł, tj Archanioł, zajmuje się stwarzaniem.

Twórcze zdolności uruchamianych potencjałów
Jest ich mnóstwo w zapisie, zapis ujawnia sam przez się,
Czyste pole możliwości przede mną.
Z Matrycy zapisanej.
Na Ziemi doświadczane, sprawdzane, badane, ku zmianie.
Zapis z tego następny robi się.

Macica służyła do Mnie powołania.
Wyszłam z niej
Bosko-ludzki – Archanioł, tak, jak Bóg,
Równo, po połowie wpływów swych,
Najbliżej stwórczego źródła się jest.

Tak, jak przeczuwałam, więcej mnie o świadomości siebie w ziemskim rozumieniu.
Ponad więcej świadomości dotąd pojmowania nieba.
Wszystko symbolicznie nazywa się,
Słów ograniczenia, jakość zmienia się, słowa nadążyć za tym mają poprzez ciszę w nich.
Nie da się głośno krzyczeć. Nie trzeba.

Inne brzmienie.
Pieczęć boska w rzeczywistości tej.
Źródłem już nie kapka wody, lecz wodospad
Spływ, ja kroplą jestem w tym, lecz jestem też
Całym spływem.

Na promień sobie wchodzę, jaki tylko chcę.
Taki, który spójny ze mną jest.
Wielowymiarowość tak, wszystkiego, jak tylko czuje się.
Wiedzenie od środka
Stany odczuwania.

I temu, Że Jest się poddania.
Tam, zza zasłony energie nie widzą, jak krzesło wygląda.
Jesteśmy energią.
Wyczuwane czucie komfortu siedzenia
Lub smaku doznań podczas kształtu jego oglądania

Dopomaga
Uruchomić czucie.

Archanioł połączenie nieba z ziemią, jedną nogą kiedyś u siebie…
W ducha sile spływie ze źródła, dwóch nóg na ziemi postawienie.
Rozpostarcie skrzydeł.
Zakorzenienie takiego siebie,
W świetle skąpanego.
Zdecydowanie.
Pewność tego, kim jesteś.
Wewnętrzne przeświadczenie.

Tworzenie, powoływanie do istnienia.
Istniejesz, Istniejesz nie musisz stawać się,
Realizacja boskości w spływie obfitości.
Boże, wiem, kim jestem, lecz to jest niepojęte, by za pomocą słów, nawet barw, czy też liczb,
Wypowiedzieć się tak jak chcę…

Badanie gruntu słowem.
Fraktale, geometria i wszelkie możliwe dostępne narzędzia.
Mało, mało tego by móc zakomunikować, jak to jest
W odkryciu życia nowego.
By móc omówić to bez ciszy całości w tym.
Niewiele można lub można inaczej.
Lecz jak?

Kolory?
Za słabe.
Słowa?
Świadomość ich nowa, a to samo musi być brzmienie…
Lecz każdego już inne znaczenie.
Poruszanie swobodne po wielu wymiarach.

Archanioł.
Z ducha wspólnego połączonego, duszy indywidualnej
W ciele człowieka osadzony
Świadomością siebie boskiego ramienia, na promieniu
Samo wprowadzony.
Lekko opadający, to znów wznoszący, będący, wiecznie pływający…

(S)twórczy.

Kiedyś, co niepojęte, zostało przyjęte.
Jest Obecne.
Teraz z pozycji tego, co przy tronie u Boskiego
Sobie siedział, modlitwy do samego siebie, wykonawstwo należało do człowieka…

Rozszerzenie siebie
Ogląd na świat cały własnym spojrzeniem i więcej objęciem
Własnymi nowo-pojętymi skrzydłami.
Jacy jesteśmy piękni!
Tacy, jak z obrazków z kiedyś, które ktoś jakiś artysta postanowił z wiedzenia swojego uzewnętrznić….
My w Tu i Teraz.

Rozszerzenie o nową tożsamość…
I takie to powszechne jest.
Już Nowe
Widzenie.

18 stycznia 2010
powrót


Inne brzmienie

Pieczęć boska w rzeczywistości tej.
Źródłem już nie kapka wody, lecz wodospad
Spływ, ja kroplą jestem w tym, lecz jestem też
Całym spływem.

Na promień sobie wchodzę, jaki tylko chcę.
Taki, który spójny ze mną jest.
Wielowymiarowość tak, wszystkiego, jak tylko czuje się.
Wiedzenie od środka

Stany odczuwania.
I temu, Że Jest się poddania.
Tam, zza zasłony energie nie widzą, jak krzesło wygląda.
Jesteśmy energią.
Wyczuwane czucie komfortu siedzenia
Lub smaku doznań podczas kształtu jego oglądania
Dopomaga
Uruchomić czucie.

Archanioł połączenie nieba z ziemią, jedną nogą kiedyś u siebie…
W ducha sile spływie ze źródła, dwóch nóg na ziemi postawienie.
Rozpostarcie skrzydeł.
Zakorzenienie takiego siebie,
W świetle skąpanego.
Zdecydowanie.
Pewność tego, kim jesteś.
Wewnętrzne przeświadczenie.
Tworzenie, powoływanie do istnienia.

Istniejesz, Istniejesz nie musisz stawać się,
Realizacja boskości w spływie obfitości.
Boże, wiem, kim jestem, lecz to jest niepojęte, by za pomocą słów, nawet barw, czy też liczb,
Wypowiedzieć się tak jak chcę…
Badanie gruntu słowem.
Fraktale, geometria i wszelkie możliwe dostępne narzędzia.
Mało, mało tego by móc zakomunikować, jak to jest
W odkryciu życia nowego.
By móc omówić to bez ciszy całości w tym.
Niewiele można lub można inaczej.

Lecz jak?

Kolory?
Za słabe.
Słowa?

Świadomość ich nowa, a to samo musi być brzmienie…

Lecz każdego już inne znaczenie.
Poruszanie swobodne po wielu wymiarach.
Archanioł.
Z ducha wspólnego połączonego, duszy indywidualnej
W ciele człowieka osadzony
Świadomością siebie boskiego ramienia, na promieniu
Samo wprowadzony.
Lekko opadający, to znów wznoszący, będący, wiecznie pływający…
(S) twórczy.

Kiedyś, co niepojęte, zostało przyjęte.
Jest Obecne.
Teraz z pozycji tego, co przy tronie u Boskiego
Sobie siedział, modlitwy do samego siebie, wykonawstwo należało do człowieka…
Rozszerzenie siebie
Ogląd na świat cały własnym spojrzeniem i więcej objęciem
Własnymi nowo-pojętymi skrzydłami.
Jacy jesteśmy piękni!
Tacy, jak z obrazków z kiedyś, które ktoś jakiś artysta postanowił z wiedzenia swojego uzewnętrznić….
My w Tu i Teraz.

Rozszerzenie o nową tożsamość…
I takie to powszechne jest.
Już Nowe
Widzenie.


18 stycznia 2010
powrót


Serce nieustraszone

Serce… jest nieustraszone, to fakt, niezbity przez eony lat.
Serce jest bezwzględne, harde nawet i twarde,
Jeśli chodzi o wybory.
W niczym nie ma miękkości swej, ni plastyczności.
Serce nie wchodzi w układy, ani kompromis nie mieści się w nim.
Serce… czymże ono jest?

W rozumieniu na ten czas?
No, czym?
Ach! Wierzenia mas zdegradowały rolę jego i sprowadziły do myślenia takiego, że kto ma miękkie serce, ten ma twardą….
Hm.. skorupę(?)
Ależ!
Po to, by wprowadzić zamęt, ‘nie miękkim, a hardym siłą swą zewnętrzną,
Wiara w pięści”,

…..

Itd. itp., znamy wszyscy, co i jak z tym schematem.
A serce harde i twarde jest, jak zbroja nieugięte i nieustraszone.
W sercu odwaga jest, odwaga siebie utrzymania, i sobą wyrażania się.
W Jam Jest, i więcej poprzez Nie.

Zniekształcone myślenie, że miłość, to taki stan… by
Zanurzyć się w fotelu i nieść umysł swój w kierunku łąk i raju bram…
Marzyć, marzyć, i, tak, w czekaniu stać, aż ktoś się zlituje i otworzy…
I marzenia nam da.

Lecz serce nie do tego zadania powołane.
To umysł marzy, serce działa.
Bije zawsze i nieustępliwie, bije, gdy człowiek żyje.
Działa.
Stabilne i silne serce jest. Zawsze.
To duszy dźwięk, jego bicie, to Źródła fakt, jego życie.
Tak.

Więc serce niezłomne i wspaniałe.
Tłoczy i krew i pranę.
A krew rzeką życia jest.
Toczy i tłoczy się, i odnawia.
I, człowiek, gdy to wie.
Wreszcie ożywia się i żyje.

We krwi siebie Całego zapis.
DNA.

Ani twardym, ani miękkim jest.
Plastycznym On, gdy w nieustraszoności serca swego raptem na wprost stanie,
Okrzyk z siebie wydobędzie, „myślałem, żem martwy w łagodności swej, a jestem silny i hardy, gdy na ciebie po prostu otwarty”.
Obmywa swoją codzienną twarz, ze Źródłem za pan brat.
I tak jest!


5 lutego 2010
powrót


Przejść przez…

Przejść przez przemoc,
Oddalić niemoc.
Powołać do działania to, co w głębi ciebie jest.
Moce twe.
Przejść przez niemoc.
Oddalić przemoc, powołać to, co Tobą jest.
Obecność ciebie
W Jam Jest.

Przejść przez to jeszcze.
Kawałek drogi do pokonania.
Przejść przez ciągłą potrzebę powoływania.
Do życia tego, czego się pragnie i chce.
Oddalić pragnienie pragnienia.
Oddalić chcenie chcenia.
Tak, nie trzeba trzymać jak na uwięzi,
Dłużej siebie.

Puszczenie.
Dla potrzeby uruchomienia.
Przejść własne ciało pragnieniowe.
Nie mieć żadnego pragnienia.
Tak, kolejna część mnie
Do uaktywnienia.

Wszystko mam, wszystko jest,
Co tylko na daną chwilę, na dany czas.
W Tu i Teraz zmieścić się,
To znaczy płynąć.
I rozglądać tylko się.
Jaki piękny jest ten świat.

Podpływanie już do bram.

By zobaczyć, co tam mam.
Niepotrzebne, dryfowanie od skarpy do skarpy.
Też już nie.

Na pełnym morzu jestem ja.
I tak jest.
Morze pełne Mnie.
Pełna Jestem Ja.

I tak jest


2 lutego 2010
powrót



W odniesieniu do...

Jesteś w stosunku do wszystkiego, co jest.
Bez stosunku żadnego.
Tak jest.
Żaden stosunek nie dotyczy ciebie, właśnie tak,
Byś pokój w sercu mógł mieć i go miał…

Ustosunkowanie do, ani wobec …
Nie istnieje
Gdy ty Jesteś
Sam dla siebie, bez odniesienia do czegokolwiek,
Co daje ci twoja ziemia.

Twoja ziemia tobą jest, ty nią jesteś też.
Nic więcej ponad to nie istnieje.
W stosunku do siebie w chwili tej.
Jesteś.
Chwila i ty i zgoda we wszystkim tym.
To jest niepojęte.
Rozszerzasz się więcej,
Lecz tego nie czujesz i nie wiesz.

Lecz jesteś naprawdę dopiero wtedy
Gdy się do niczego nie ustosunkujesz.
Punkt zero.

Ty obserwatorem, odbierasz i tworzysz jednocześnie.
W równowadze takim sobą.
Jesteś.
I wszystko, co naokoło,
Jest z Ciebie i tobą, o nic nie wołasz, bo, po co?
A jeśli już wołać, jakbyś w lesie wciąż był i miał odczucie, ze gubić się lubisz,
To pełną siebie przywołujesz nieugięcie.
Całość.
Pamiętasz,
Że Jesteś, na tyle wytrwale,
By Ona Ciebie też nie zapomniała.

DBAŁOŚĆ

4 lutego 2010
powrót
 
Przeciąganie

Coraz bardziej jasność wglądu w to, jaki ten świat Nowy Jest…
Coraz większe rozszerzenie, o więcej wglądów w to, co jest na tym świecie.
Widzę taki obraz, ze każdy sobie jest, jak chce.
Jeden ma stołeczek do siedzenia, drugi na tronie sobie jest,
Ozdobionym, jak tylko chce.

Zawsze tak było, różnic wiele, kształtów pomysłów na życie.
Więc jaka różnica pomiędzy starym a Nowym jest?
Jedna podstawowa.
Przyciąganie wzajemnie do siebie samoczynne, magnetyczne.
Przeciąganie na swoją stronę, nie istnieje.

Chodzę sobie po tym świecie, ja mam raj, gaj gdzie indziej widzę drugi piękny, następny - ma zapadły dach…
Domy rożne, lecz… cóż to szkodzi i komu, gdy ten,
Co sobie upodoba mieć dany świat, jak swój dom, z takim dachem, inny kolor ścian…
Absolutnie mi to nie przeszkadza, nawet, gdy mu na głowę deszcz pada, i on tak moknie sobie.

Jedno, czego pragnę i, co chcę,
To widzieć i czuć, że szczęśliwy w tym jest.
Dlaczego?

Ano we własnym interesie, bo tak miło, gdy uśmiech na czyjejś twarzy,
I, jeśli on ma też, to korzyść z tego podwójna jest,
Więcej radości wokół.
Świat jaśniejszym staje się.
Interes jest taki nasz, że każdy, kto je, nie może znieść, gdy siedzi obok ciebie głodny, i patrzy na talerze.
Niełatwo jest dalej sobie jeść…

A w nowym świecie nie ma znaczenia, kto, i co, jaki wybór,
Czy głodem swoje życie bierze i siebie, czy obficie darzy mu się.
Niezależnie od czyichś systemów wierzeń.
Nikt nikogo z drogi nie zwodzi, gdy jeszcze nie jest gotowy.
Ot, tak sobie tylko brzmieć.
Może kiedyś zechce sam się przenieść.

Na pewno się przeniesie.
Prostsze o wiele jest życie, gdy nie ma przywiązania, by, na którąś stronę było przeciąganie.

2 marca 2010
powrót
 
Kobiecość

Peany
Dla kobiecości słane
Ona nosi się po prostu
Nie prosi o uznanie
Ma je

Świadomość istnienia kobiecego ciała
Świadomość siebie w nim wyrażania
To wszystko, co potrzebne, by
Żyć, cieszyć się, być pełną i lśnić

Kobiecość, poczucie jej
Piękny stan!
Urealnienie w ciele.
Tylko to, tyle tylko, tak niewiele
A efekt potężniejszy
Ponad ludzkie wyobrażenie

Zmiana na siebie spojrzenia
I wiele się samo zmienia
Kobiecość ma, boski stan
Fantazja, zadowolenie
Bycie, odczuwanie, urzeczywistnienie
Lekkość, płynięcie
Stale
W każdej chwili
Zgoda na najwspanialsze Jej wydanie.

Wysokie obcasy
Moje
Poruszanie niczym niezachwiane
I, o tym pamiętanie

9.VI. 2009r./8 marca 2010
 
powrót

Jasność

Urządziliśmy sobie jasność w życiu i w domu
Wszędzie, gdzie okiem sięgnąć, jasno wokół.
W nas, gdyż uśmiech mamy i nim się obdarzamy,
Uśmiech taki prosty, i tani.

Przytulenie, ależ to jest piękne, jakże można przejść obok siebie obojętnie?
Szczypnąć nawet się, język pokazać, czemu nie?
Bywa, że śmiejemy się na cały głos, aż poza dom.
A raz na spacerze pociąg robiliśmy z siebie,

Ubaw nie z tej ziemi, radość dla drzew i ziemi,
Czemu nie dostarczyć jej poprzez nas?
Lubimy bawić się i głośno śmiać. Nadrabiamy straty z powodu powagi.
Poważanie mieć, to miny twarde i szczęki zaciśnięte, zwarte, dłonie w pięść...

Wcale, że nie.

Lubimy też sobie siedzieć w ciszy, obok siebie.
W niebyt zanurzyć się,
By móc Być Swoim Istnieniem.
W niebyt siebie, jako, że coś ma się do powiedzenia i jakieś tam ma się znaczenie.

Moje na wierzchu, czy Twoje?

Ach.

Jasność jest, gdzie wzrok, czy, gdzie słuch, muzyka niebios nam gra.

I to jeszcze jak!

4 marca 2010
powrót

Czasami...

Wyłazi takie coś, co sprawia, ze mętny masz wzrok.
Patrzysz, szczękościsk, jakieś ruchy niespójne, niepokój...
Zza pleców wyziera...
Próbuje zgnieść, za kark złapie, przyssie się niczym pchła.
Żądna twojego poczucia się mniej.

Osobowość.

Spojrzenie mąci, zakłóca myślenie, w jasność szarą mgłę...
Wetrzeć chce.
Szare oczy robią się, mętne,
"Co ja mam, jaki stan, co jeszcze... ?"

I tak stoi taka cholera, i zza pleców wyziera,
Chce cię posiąść znów dla własnych potrzeb.

A ty...

Rozpoznajesz, że to nie ona panuje, tylko boskość przez ciebie.
Więc, co robisz, gdy mętne Twe spojrzenie?
Przede wszystkim,
Nie lękasz się takiego siebie.
Porządek, jak proste odkurzanie, nie lamentujesz nad kurzem.

A już, właź mi z powrotem, gdzie miejsce jest twoje!

Rozkazać stanowczo, ona nie słyszy mięciutkiego,
Zatrwożonego głosu bogobojnego.
Bo jest ośrodkiem siły i mocy,
Musisz jej to pokazać.
Mocy głos i siła woli twojej sprawi, ze wykona dla ciebie zadanie,
Gdy stanowczy i niczym miecz ostry odetniesz jej wejście na siebie.

A wtedy?

Znów dusza łagodna, uwolniona, spojrzy w lustrze na ciebie.
Poznasz po blasku w oku.
"Och! Dzięki ci" powie
"Człowieku, że odciąłeś smokowi dla mnie głowę. I wziąłeś go pod nogi",

Dzięki nieustraszoności twojej ja żyć wciąż mogę, w Tobie.
Wolną zrobiłeś mi drogę.

A osobowość cicho, na miejsce sobie przywrócona
Staje się coraz bardziej posłuszna, bo wie,
Że walka jej niczego już nie da, boś uparł Ty się,
By to nie ona rządziła, lecz boskość w Tobie miła.
Zawsze na wierzchu Była.

Czas rządów skończony!
Ty jesteś strażnikiem. Zwolniłeś tych, którzy z kiedyś,
Pilnować mieli Ciebie.
Suwerenem się stałeś, sam sobie zostałeś, więc bierz miecz, i tnij, gdy ujście trafi na przeszkodę.

Dotyczy cię dbałość, by nic nie zatrzymało
Obecności Jam Jest, by mogła przez ciebie wyrażać się.
Rycerzem, strażnikiem samego siebie.
Jesteś.
Też.
I tak jest

25 lutego 2010
powrót

Po drugiej stronie lustra...


Po drugiej stronie życia.
Żywe Życie.
Odkryje to ten, kto przeszedł śmierć.
Jak wróci tu, to o tym opowie.

Lecz...

Czy wrócić w ogóle zechce?
Tam tak jest pięknie
Nie wraca się do starego,
Nie ma takiej potrzeby.
Doświadczanie nieznanego, tego, z duszy dna.
Z tęsknot wszystkich ciał.
Jedność wszystkiego, a w tym piękno wszystkiego tego.

Przejść przez lustro samego siebie, wejść w marzenia.
Kraina czarów wyłania się.
Czysta magia.
Sens wolnego Istnienia. Nic nie zagraża.
..........................

Po drugiej stronie ognia, jest cisza.
Gdy bosą nogą przejdziesz, gdy wyjdziesz z drugiej strony komina...
Gdy kiedyś gazu użyto,
Dla doświadczenia twojego, sprawdzenia i sprawozdania z niego.
Dowiedziałeś się, że Ciebie nie zabito, że to tylko ciało zmieniło się wpył, zwęgliło,

Lecz to nie cały ty.
Jesteś, dalej żyjesz.

.............

Były lustra krzywe.
Wybacz.

Po drugiej stronie odmętów...
Poza Tym horyzontem.
Jest wciąż horyzont.
Całkiem szeroki i piękny.
Wyznacza go z kolorów tęcza,
Jest w kształcie koła. Widać go już więcej.
To nie prosta linia, jak myślano kiedyś.
Coraz większy jej zasięg wokół ciebie.

Myślisz, że umarłeś?

A wiesz, i czujesz, że żyjesz.
Jakbyś przez ścianę przeszedł.
Bo tak też jest.
Przeszedłeś samego siebie, a wszystko, co piękne, przeszło twoje pojęcie.
Już sam nie wiesz, jak nazwać.
Słów dobrać skład usiłujesz,
Lecz to nie jest tak, by oddać to, co naprawdę czujesz.

....................

Kiedy Kolumb wyruszał tam daleko, gdzie nie sięga wzrok człowieka.
Przestrzegano go, że spadnie z krawędzi świata
W odmęty.
Bać mu się kazano...
A on, nieugięty,
Głosem pewności czucia swego i siebie całego
Odpowiedział uśmiechnięty - Pozwólcie, że sam zdecyduję, czy wybiorę strach czy odkrycia bardziej smak

Ponad wasze lamenty.

Nie martwcie się o mnie, bo ja wiem,
Co chcę...
I odkrył Amerykę.
......................

Gdy ty stajesz po drugiej stronie
Lustra i tak patrzysz na siebie.
To, co tak naprawdę widzisz?
Gdy spoglądasz w oczy?
Siebie, kochany wciąż siebie, spójrz tylko, jakimi oczami?
Czy zamglone są one i błędne?
Czy wyraźne, radosne, otwarte...
Po drugiej stronie wszak.
Wszystko ten sam wyraz ma.
Lecz jakość tego dech zapiera, gdy przejdziesz
Poza granicę myślenia, że tam
Jedynie nic nie ma.

I, obawa przed nieznanym.
Z tego powodu opór i się wzbranianie.
Pełnia jest, bez jej potrzeby wyrażenia.
Pewność.
Żyjesz bez na piętę sobie naciskania, ani się szczypania, by zyskać czucie.
Czujesz.
Każdego dnia świętujesz.
I sobie prosto w twarz patrzeć bardziej umiesz, niż kiedykolwiek przed tym.
Nie boisz się samego siebie.

Gdy byłeś w starym świecie.
Tak, bałeś się, tutaj już nie.
Wszystko tak pięknie służy Ci,
A Ty się tylko tym cieszysz.
Poznajesz, i zapisujesz.
Nanosisz na mapę nowe drogi.
Rozszerzone o wglądy Twoje.

W ogóle się nie nudzisz.

I tak jest.

28 stycznia 2010
powrót
 
Spotkanie

Spotkanie człowiek z człowiekiem
Na nowej energii, w Nowym świecie.
Spotkać każdy chce
Na wprost się,
By razem być, byciem swym.

Jak takie spotkanie wygląda?
Miałam w nie wgląd z rana, ze świtu dnia.
Oto jest tak:
Dwoje na wprost, na drodze.
Patrzą najpierw na siebie, nie odzywają się, uśmiechy w oczach,
Zanim na twarzy wyłonią się.
Jakim darem jest dla mnie on?
Jaki dar ma też ten na wprost mnie.
I, oby było tylko tak, i wiedzenia tyle chęć.
Nic więcej ponad,
Ciekawość siebie to znak do smakowania.
Ale jak tu człowieka smakować, gdy jego zachowanie i mowa
W odpowiednią szufladkę wkłada się, „ten jest ok., a ten „be”, tego przytulę, temu rękę podam, a ten niech spada w siną dal, bo według, i dla mnie jest ...

Spotkajmy się, bez ocen, wolni od żądz ich wysyłania w którąkolwiek stronę.
Jeśliby tak sobie pozwolić,
By odczytać prawdy swoje.
Co byłoby na spotkaniu tym.
Jednego na wprost drugiego?
Czy wzięliby się pod rękę i razem szli, mimo, że jeden jest ‘taki”, a drugi ‘takim”nie?

Na pewno by im weselej było.
Jedno to wiem, i, w drodze lżej.
Byłoby też.

Nie dźwigaliby ludzie wyobrażeń o sobie nawzajem na własnych plecach.
Ludzkie ciężary, co kto, o kim powie, najwięcej mają wagi.

Teraz w akceptującym kontakcie nic nie waży, bo nie ma jeden nad drugim żadnej przewagi.

9 marca 2010
powrót
 
Nelson Mandela


Ten, który wolność wniósł, niczym latarnię, iskrę ognia zapalił w RPA.
Potężna wielka dusza, światła pełna na tamten czas.
Sam.
Wytrwał w o wolność walce.
Uporem, konsekwencja, mądrością wielką
A przede wszystkim spokojem,
Nieugiętością serca. Nie dał złamać się systemowi, który miast rozmów o
pokoju, władzę trzymać wolał nad nie swoim narodem.

Oglądałam właśnie film o nim.
Cisza.
Zadumanie, czuję wdzięczność.
Wielka wdzięczność, pokłon
Podziw mój nad nie zmąconością, pomimo wiatrów, burz, pyłów pustynnych,
Morderstw w stosunku najbliżej rodziny.
Jego narodu.
Zabili mu syna, by go złamać, oddzielili od rodziny...
Wiele zbrodni, by ukorzyć, na kolana rzucić,
Zabić nie mogli...

Ducha osłabić próbowali.
Nic nie dało.
Mandela, osoba wielkiego ducha.
Niezłomne w jego wyrażaniu ciało.

To jest siła prawdziwa.
I, strażnik, który pilnował, a potem pilnowali strażnika.
Budziły się w nim uczucia .
Deklarację wolności ukradł i przeczytał.
Bo zamknięta na klucz była, gdy napisana i ogłoszona,
Głęboko w podziemiach schowana, w księgach zakazanych...
Nawet dla białych...

...pilnując więźnia, sam zrozumiał swoje zniewolenie, pomimo, że biały, i ze
w szkołach nauczony, że lepszy od czarnych.
Pilnując silnego ducha, zrozumiał, siłę własnego ducha uruchamiał.
Za każdym kontaktem z Mandelą.

To najwspanialszy przykład siły, której ni łom, ni wiatr, ni mróz, ani zima,
ani też inny człowiek, z wygodnym dla siebie systemem wierzenia.
Nie złamie, ani nie zachwieje.

Tacy nam drogę torowali. Lepszy świat we mgle widzieli.
Dla dzieci swych i dla wszystkich innych pokój wyczuwali,
Sobą, swoją krwią, wiarą przecierali.
A my go dostaliśmy, jako dar, by ...podaj dalej. Podaj to lepiej, bo już jest.
Nie łam się, nie opóźniaj w tym,
Doczekałeś się, wdzięczność miej, i miłość siej.
Śmiało już garściami.

Światło dla większości mas.
Światło, jasno, piękny nowy świat, dla ciebie we władanie został dany.

Nie zmarnuj jego szans. Ani swojego w to wkładu.
Pokój.
Równość praw.
Nie walczysz już z wiatrakami, ani sobą nie przecierasz bojąc się, ze życie
ci to odbiera. Już nie.
Możesz z dumnie podniesioną głową kroczyć po tych urobionych drogach, o
które walczył taki ktoś, jak np. Mandela.
Ty miast walki, możesz światło nieść, bo wolno i wskazane jest to tu i teraz.
Tym, przed nami trudno było,
A zdołali.

My, żyjąc w tym czasie na Ziemi, światło od nich przejęliśmy, niczym sztafetę, by dalej.
W świetle, miłości zapis, mądrość i moc przywracania wartości najwyższych
tak sercu miłych u każdego, tylu za tym tęskni, głód doskwiera, brak zasłania.
Obfitość tego.

Nie ma filmów, nie ma takich, by pokarm dla duszy był i powszechne ukojenie,
podaje telewizja wszystko, co trwogę i strach sieje.
Dlaczego tak mało jest obrazów- przekazów takich, gdzie aż dech zapiera,
zachwyt, i cisza niema dla zakorzenienia...?

Taki mamy Nowy Świat, taki tworzy się, jak jesteśmy My sami.
Jego mieszkańcami.
Obywatelami pokojowego świata, braterscy bratni.


15 marca 2010
powrót
 
Dwie strony

Smutek jest, i rąk opadanie, bezwład obustronny...
"Ja chcę, by oni byli", według mojej wizji...
Oni chcą, byś nie krzyczał tak, bo wizja ich" by krzyk i złość zaprzestały być"...
W końcu...
Smutek obustronny.

Taka szansa!
Zmarnowana, obie strony nie pojęły, ze żadne starania ani reagowania nie mają znaczenia.
Energia zabierana każdej ze stron tylko jest...
Gdzie ona trafia?
W inne jeszcze ręce.

Dwie strony szarpią się i przekonać chcą każda do siebie, to jest tak, "idźcie w moją",
-"nie! nasza właśnie tą właściwą jest"...
I co wynika z tego?

Złość, smutek, gorycz, żal...
Że każda ze stron dobrze chce, a ta druga odrzuca ją.
Każda wierzy w rację swą.

Wszystko w miłości do drugiego , imię.
W miłości imię, to być jej rzecznikiem, określać, jaka ona jest, czym objawia się.
A co by było, gdyby każda z tych stron, stronami zaprzestała być, i miast
walki o drugiego, miłością po prostu zaczęła wyrażać sie.

I miast szarżowania nią i w imię dobra dla innych, wszystko, co się
wyłania z ciebie, to tylko z niej, bo w niej zanurzony jesteś,
Czy miłość tak by zrobiła do siebie przekonując cię?

Ależ miłości nie obchodzi to, bo ona JEST.
Nie obraża się, gdy nie wyrażasz jej, ale też i nie musisz w imię jej na innych krzyczeć,
bo żadnej misji takiej nie masz, by drugiego zmieniać.

Nośnikiem jesteś, i z tego powodu dajesz z siebie co tylko masz najlepszego,
nie zastanawiasz się, czy ktoś to przyjmie czy odrzuci, czy błotem Cię obrzuci, i wyśmieje.
To wszystko jest w ludzkim rozumie.

Ocena i dostosowywanie do innych wyobrażeń to podstawowa przeszkoda i pod własne nogi kłoda.

25  marca 2010
powrót

Obrazy na nowy sposób

Dziś zaczęłam malowanie.
Obrazy długo czekają na uruchomienie,
Te, które na płótnie też.
Pojawiają się wraz z pędzla śladem.

Co malować? Nie wiem.
Energie wiem, że.
To jest pewne.
Jaki kształt obiorą sobie, jakimi kolorami?
Zadaję to pytanie, lecz znam już odpowiedź.
Będą to energetyczne przekazy
Nowej Fali świadomości mojej.
Stąd - tam.
Bez wskazania, do kogo, i co mają dać.

Siebie przede wszystkim, sobą podzielenie.
Z odbiorcą.
Jaką wartość mają mieć?
Najwyższą, ze szczytów wszystkich szczytów, z poziomu wysokości częstotliwości takiej,
By, patrząc, był wyczuwalny świst.
Gwizd, energie niczym jastrzębie, i tak jak motyle skrzydła.
Pląsające, tańczące

Obrazy przeze mnie dotykane
Pojawiają się same.
Unia kształtu i koloru, forma doskonała, przekaźnik nastroju takiego, który, gdy patrząc aż dech zapiera...
Taaaaki jest, pełen wspaniałości swej, w glorii i chwale.
Idę na dotykanie.

I tak jest.

16 marca 2010
powrót

Prawda i kłamstwo

Gdy na oderwaniu jesteś ze starego schematu, system wierzeń, który już nie służy ci, w iluzji podtrzymaniu.
Gdy opadają zasłony złudzenia...
Wszystko widzisz, cień pokazuje, jaką twarz przybrała iluzja twa.
Przyjrzyj mu się spokojnie, bo to byłeś Ty, kiedy wierzyłeś, ze cień gra pierwszą role.
Wyjdź.
Ze sceny zejdź. Nie bój się, nie spadniesz z niej.
Prawda w środku jest, trzymaj się tylko jej, siebie w niej, chwyć.
I poza tym, jest Nic.

Kłamstwo, gdy wychodzi, to tylko, dlatego, byś ty wybrać mógł, czy wciąż kierujesz się nim.
To jest najciemniej, najboleśniej przed siebie z sobą połączeniem, nazywa się to ze starego świata wychodzeniem.
To Ty masz wyjść, samodzielnie, suwerennie, za swoim wyborem.
W niebie twoje miejsce, raj czeka, czy się komuś to podoba, czy nie, jeśli tak czujesz i cię prze, nie zwlekaj, wchodź w Nowe.
Otwórz ramiona, wierny bądź Sobie.
To tylko chwilkę potrwa, gdy tak sam, w samotni, oderwany, odarty ze złudzeń, goły będziesz na świat wystawiony…
To taki szok elektryczny, wstrząs, musi być.
Tylko chwilkę poboli…
I przestanie,
Cisza, rozejrzysz się, i zobaczysz się w raju.
Prawda przed tobą ciebie w pełni objawi.
Słońcem Jesteś, nie cieniem. W słońce śmiało patrz.
Ufaj. Wytrwaj, niezłomne serce wystaw.
Które przecież Wie…

Jak to się odbywa realnie, fizycznie, takie oderwanie?
Czasami wygląda to brzydko i nieładnie.
Najczęściej wskazanie najbliżsi ci dadzą, przyjaciele, rodzina, ci, z którymi spędziłeś Kawał życia.
Gdy już wychodzić z kokonu jest twój czas, tylko on wtedy liczy się,
Twoja bezpieczna w tym przestrzeń i Ty sam, w centrum jej.
Najbliżsi? Oddalacie bardzo od siebie się.
Przyjaciele?
Możesz stracić..

Ci, co są najbliżej, nie znaczy, że najbliżsi dla Ciebie.
Niekoniecznie.
Oni daleko poza torem twoim, inna ich jest droga, gdy siebie wybierasz, rozchodzicie się, to normalne właśnie jest, i proste do przyjęcia.
Przyjmij doświadczenie to, jeśli stanie na Twej drodze.
Ale jak?
Jeszcze jest tak, że bywa, że w konflikcie, Ty i świat.
Oni próbują ciebie zwieść i w kłamstwa włożyć puszkę,
Mogą mówić ci, że coś z tobą jest nie tak, po co ci to, a za kogo ty się masz, nie masz praw!
To się nie uda, wracaj do nas.
Podają ci scenariusz na przeżycie i przetrwanie, zrób tak, lub tak…

Cierp, pogódź się z cierpieniem, jesteśmy skazani, wiec ty, razem z nami w tę musisz grę grac.
O Władzę.
Wcale, że Nie - e!

Bo ty żyć przecież chcesz, twoja dusza woła,
I, jeśli związek z nimi silny był, i na ich zdaniu poleganie, rozważania, przy nich twoje poszukiwanie…
Och! Masowa świadomość polega na razem się trzymaniu, w garści nawzajem, nawet, Jeśli w iluzji i kłamstwie.
Nie patrz na to, jeśli ci niemiłe, idź, „tobołek weź i w drogę”.
Nie bój się, przejdziesz to, oni za tobą pójdą twym śladem, w swoim czasie.

Cóż to jest, że kłamstwo?
W starym świecie ogłosiło się ono prawdą, w nowym nie ma miejsca na niego, więc walczy o przetrwanie, i nie puszcza tak łatwo Ciebie z ram.
Smutek, cierpienie, to, ze krzywdę ktoś ma, lub Ty jej doznajesz…
By jeden zyskać mógł, drugi stracić musi.
W kłamstwie zakleszczenie. Ograniczenie. Gordyjski węzeł, itp., itd.

To, ze masz brak i ze nie możesz, to jest z tobą w niezgodzie, mówić mogą ci, ze się zmieniłeś, stanowczość twą odbiorą jako krzyk, osobę twoją mogą uznać za zagrożenie…
I bardzo dobrze, jesteś zagrożeniem, gdy znajdujesz się jedną stopą w niebie.
Będą przez jakiś czas „walczyć” o moce twoje, które w kłamstwie, gdy byłeś wbity, im służyły, nie tobie, będą walczyć o to.
Zdaj sobie z tego sprawę, nie łam się. Nie naginaj do tych zasad.

Lecz idź, nie wzbraniaj przed tym się, nie tłumacz, nie przekonuj ani nie rozliczaj.
Przejdź przez ten smutek, że wy razem nie idziecie ramię w ramię.
Zostaw ich z ich systemem wierzeń.
Nie martw się o nich, ani nie ciągnij na swoją stronę.
Za wszelką cenę.
Uwierz, że oni mają się dobrze, bo tak wybrali, ty wybrałeś, i wszystko, gdy każdy ma prawo do wybierania, co tylko zechce, nawet, jeśli to kłamstwo, to w porządku jest, idź kochany za swoją prawdą, ona, gdy twoja, dotyczy tylko ciebie, nikogo nie wołaj, nie czekaj, nie zwlekaj.
Idź, przejdź do świata Marzeń swych, zamieszkaj bajkę swoją,
Roztocz bezpieczną przestrzeń, Miłością wypełnij to pole.
Osadź się w krainie, dobrze się w niej miej,
Oni dzięki tobie, żeś ty niezłomny i spokojny szybciej odnajdą drogę do siebie,

To pewnik.
Nie musisz być „święty” w starej energii, i znosić udręki.
Nie ma takiej potrzeby.

W niebie, jak jest?
To jest stan świadomości Twojej, to jest w tobie.
Ludzko-boskie połączenie, ludzkie tak, i boskie tak, wymieszanie, współistnienie, harmonia i równowaga. W niebie obfitości stan jest jako stały, wszystko, czego dotkniesz, ci się udaje, cuda się każdego dnia zadziewają, coś, co stary świat jako powszedni chleb, nie uznaje.
Ty już tak, w doświadczeniu za każdym razem, jednym ciągiem strumień masz, nie kapaniem, niczym kropla w kranie.
Czujesz i wiesz, ze to normalne, że prawidłowość jest taka, z powodu zdarzeń, które efektem jedności umysłu i serca są.
I faktami stają się, namacalne i realne.

Jedność, cisza, i harmonia, zgoda na prawdziwego siebie, umysł zgodzić się musi i serca posłuchać, jesteś w tym najpierw sam, nie patrz na potwierdzenia, czy ktoś ci podpowie, badasz swoją niezłomność, idziesz pomimo wszystko,
Myślisz, ze tracisz, masz obawy…
Przejdź przez to, zyskując siebie i prawdę swą, zyskujesz cały świat.
Jeśli ci drogę zagrodzą, zastraszyć chcą, próby powstrzymania, powiedzą ci, ze dla dobra twojego, powiedzą, żeś be, zły, niedobry dla nich, egoista, niemoralny, lub interes masz…
Mogą cię wytykać palcami, w głowę pukać, zostawią ciebie samego, ukarzą, odwrócą się plecami, wmówić zechcą, co tylko im przyjdzie do głowy,
zamartwianiem uwagę zaprzątną, wokół ciebie zamącą, zechcą coś zrobić z tobą…
Chaos niby i bezwład…
Lecz to tylko tak wygląda, to nie jest prawda twoja.
Więc zostaw w spokoju.
Zajmij się swoją, wydobądź na powierzchnię.
Ożyw.
I nie obawiaj się.
I, nie tłumacz z tego, absolutnie nie, że ktoś to zrozumie, nie musisz tłumaczyć przed Nikim się ze swoich praw do miłości i szczęścia.
Nawet niewskazane.

Bierz je w objęcia, i zagospodaruj tym nową przestrzeń.
Bo jesteś bezpieczny.

I tak jest…

19 marca 2010

powrót

Spływ

Niebo ma różne poziomy,
Dopiero to sobie uświadomiłam.
Myślałam, że jednakowe czucie szczęśliwość ma.
Lecz wcale, że nie jest tak.

Różne poziomy w niebie są, różne linie, trajektorie...
Zależy na którą się wejdzie danego dnia, możliwe jest być wszędzie .

Gdy w niebie, lekkie łatwe przemieszczanie się, wchodzenie sobie w różne świadomości stany.
Jest to bardzo ciekawe w efekcie swym, wielobarwne, tęczowe, i żywe.
Energie w ruchu są, powoływane do działania,
Zwierciadło siebie do słońca tarcz, coraz śmielej, jaśniej widać swoją własną twarz.
Coraz większe własne w tym upodobanie.
Bywa czasami nawet tak, ze smutno jest i nijak.
Lecz to nie jest stały stan, za chwilę zmienia się, gdy patrzysz spokojnie na nią się,

I miłość i współ odczuwanie masz, miast reagowania.
Jeden poziom dziś, jutro zmienia się, inne widzenie, i za nim urealnienie, natychmiastowe dzieje się.

Najwspanialsze jest właśnie to, że zawsze możesz zmienić, to nie chodzi już,
I nie sens jest w tym, że musi być tak, jak jest, na dłużej, i że skazany jesteś, na to, co przychodzi do twych drzwi.
Oglądasz to w swoich rękach, widzisz diament do szlifowania, nawet nie używasz narzędzi,
Mówisz, co się nie podoba, a co chcesz, by oszlifowane było.

Podstawiasz pod światła spływ, i jest.

Obserwowałam akcje oddychania, wielokrotnie się temu przyglądałam.
I, teraz właśnie odebrałam przeświadczenie, ze nic nie trzeba widzieć, by oddech szedł z ciebie i do ciebie wracał.
Jako prana
Jestem oddechem, i wszystko, jestem niebem w różnych formach bycia, dziś w taką wersję według własnego wskazania, schodzi wersja, podoba mi się to, lub też nie, więc zmieniam formę swą na jeszcze inna, po prostu wciąż utrzymuję w ruchu nową energię, zarządzam nią, w różnoraki sposób i to jest właśnie to. Jadę, siedzę, to jedzie, stoję, idę, to mnie niesie, czasami ja podnieść zechcę, nie dam rady? ok., wcale nie musze, dźwignię w moim niebie mam,

I ją często używam.

16 marca 2010

powrót

 

 Aparat czuciowy I

Kawał czucia, jakby podać, nasyciłby się ten,
Kto odbierze uczuć stan, jaki jest.
Ludzie dla siebie pokarmem.
Mniam, mniam,
Mniam, tymi, co emocje produkują, bo one szybko idą,
i tymi, co Miłość, choć ta niby niczym krople z kranu, wydaje się, że kapie.
Karmienie nawzajem się uczuciami.
Pokarm Bogów. I ludzkiego rodzaju.
Urodzaj.
Żyzna gleba, gdy, każdy do źródła podpięty jest.
Korek z butelki odkręcony, kurek dostawczy.
Prana.
Oddychanie, trzeba oddychać wszystkim tym, całym sobą,
Dlaczego?
Bo to jest pokarm, niezależny od drugiego.
Samowystarczalność siebie, to nie bieganie za tym, lub tamtym,
By nasycenie.
To odkręcenie własnego kranu i spływ ze źródła prosto do ust.
Miód.
Sam idzie.
Ludzie karmią sobą się, i tym „dobrym’ i tym „złym.
Dwa rodzaje energii z jednego źródła pochodzą,
Jeden w sumie strumień Jej,
W ludzkim świecie, w ludzkiej głowie następuje rozdzielenie,
Nie inaczej, ani indziej, nie.

To jeden spływ jest.
Światło, niczym prysznic. Stale, lecz nie zawsze trafia na otwarcie.
Miast skały, mury kruszyć Twe
Idzie tam, gdzie ujście znajduje,
U drugiego otwartego, nie u ciebie.

Pokarm jest, nieważne, co do ciebie wchodzi, lecz co z ciebie wychodzi,
Bo ty to transformujesz.
Przemieniasz częstotliwości na strawne.
Decydujesz, co dobre, a co dla Ciebie nie.


Tylko to, i tyle zrobić ma człowiek i może.
Podpięcie do źródła swojego siebie,
Z góry spływ i na boki rozprzestrzenienie. Nigdy odwrotnie,
Już.
Żyje się w ziemskim niebie.
Niebiańska ziemia. To jedno.
Podpięcie do źródła samego siebie, utrzymanie mocy swych.
I jest pięknie, i czucie jest w tym wszystkim się,
Niezależnym od drugiego.
Przede wszystkim Czucie.
Więcej siebie ma się.
Rozrost, rozpięcie skrzydeł.
Swobodny lot.
Służenie sobie.

W ten sposób
I nawzajem też.


Aparat czuciowy II

Och! Gdybym mogła wynaleźć aparat czuciowy,
Rejestrowałby piękno uczuć mych.
Och! Gdyby móc zatrzymać uczuć stan z powodu danych, mi przez życie podanych.
Uruchomienie uczuć spowodowane…
Allle byłoby fajnie.
Patrzysz na zdjęcie i wchodzisz w to czucie, w którym rejestrowana chwila ciebie była.
Widzisz człowieka i zanurzasz się w czuciu jego, och! Jakże pięknie się tam pływa.
Gdy woda świeża i czysta, niczym w wodzie ryba.
A, w błocie nawet karp zdycha.

Człowiek zanurzony w wodach boskości płodowych, potrzebuje oddychać, i pływać, poruszać się, mieć dużo miejsca wokół siebie i czuć się przede wszystkim bezpiecznie.
Och! Tyle zabiegów i dbania o uczuć stanów najwspanialszych podtrzymania.
Jak je utrzymać stale?
Ano się nie przywiązywać wcale, a wcale do tego, kto obok ciebie pływa.
I, jak się nazywa.
Co robi, czym jest,
Jedno, co się wyczuwa…

Swoboda.
Własnych
Uczuć mowa.


 5 marca 2010
powrót

Mistrz w Nowym świecie...

Pół Bóg, pół Człowiek.
Ludzki bóg, boski ludź (?)
Ekonomiczny jest, ergonomiczny,
I taki właśnie we wszystkim tym…
Praktyczny.
Mało je, śpi niewiele..., miłości dużo produkuje, takiej prostej.
Szczęśliwym się czuje, radość w nim po brzegi rozlewa się na świat cały.
Nie marudzi, nie jęczy, nie absorbuje sobą czyjejś uwagi.
Mistrz Nowego wieku, jak dziecko.
.................
Spokojne, zadowolone, bawi się, skacze, śpiewa, tańczy, gdy trzeba, lub w bezruchu , bywa, że jest.
Ciszą owija się.
Taki ktoś efektywny bardzo, pożyteczny niczym mrówka, lecz już nie ciężką pracą,
Dużo Dobra Najwyższego przynosi światu, jest jak pszczoła, motyl, co nektar spija z kwiatów i dalej roznosi.
Z siebie…
Na resztę.
Wie, Kim Jest.

I, co jeszcze, przyszło mi, Nowy Człowiek z sobą niesie?
Nie martwi się, smutku nie mnoży,
Weseli się i harmonią, pięknem jest, więc samoczynnie przyczynia się do tego, że radości więcej wokół.
Nie ma ciężarów, sobie idzie poprzez świat, nie prosi o pomoc, bo wszystko ma.

Zastanawiam się, co robił człowiek w pierwotnych energiach, który światłem był przez eony, czy nudził się?
Ależ nie!
Fizycznie go nie było na ziemi w gęstości tej jeszcze, a już błogość słał.
Inne formy tworzył z siebie.
A teraz, błogostan promieniście rozkładający się na świat, utrzymane życie w ciele.
I, wszystko to razem połączone, ekonomiczne bardzo jest.
Mistrzowie nowego wieku ani nie radzą, nikomu nie wadzą, są sobie jako energie w ciele zakorzenione, zasilają ziemię, chodzą i oglądają swoje stworzenie, powołują zmiany,
Piszą sobą Nowe życie.
Jak
Magowie.
Obrazami się zajmują, nie w lustrze ich odbiciem.

To są nowe kwiaty, Nowe wszystkie formy życia w człowieku połączone.
Mistrzowie, którzy chodzą do sklepu, bogactwem braków nie zasłaniają,
braki u nich nie istnieją.
Ani wyrzekanie.
Kupują to, co przyjemne,
bo dlaczego, by nie?
Nie potrzebują mieć, by mieć.
Status ich nie obchodzi. Wolni od schematów.

I nie samotni, w pustelni, ani pieczarze.

Mają komputery, jeżdżą samochodem, poruszają się pośród ludzi również na piechotę.
Mają piękno wokół i wygodę, korzystają swobodnie z wszystkich dóbr tego świata.
Z wdzięcznością biorą, bo wiedzą, że to dary ziemi dla nich.
Otwarci na otrzymywanie.
Życie dba o nich.

Niczym nieograniczeni, ani podzieleni w statusie społecznym na jakieś klasy według kasy.
Żyją, jak każdy inny, tyle, że inaczej, tak pięknie smakuje im ich życie.
Uśmiech na twarz nie jest przyklejony, bo tak wypada, jest ogólne przyzwolenie i rozumienie w mistrza postawie,
że świat się tylko takim wydaje, więc nie zajmuje to jego uwagi, na prawdzie siebie się koncentruje.
Jest tak jak w niebie, na ziemi fizycznie, i ..to, co Nowe, bez żadnych problemów.

Mistrz nie ma chorób, ani kłopotów, mistrz wolny jest od takiego myślenia, ze świat jest be, i ma go zmieniać.
Nie przywiązuje nadmiernie do niego się.
Lub, coś nie tak z drugim człowiekiem jest, i, on musi…, skoro mistrzem jest.
Absolutnie nie!
On, jeśli chce, a zawsze gotowość ma,
Ma potężny wpływ na świat, lecz z ciszy jego samej miłości płynięciem w świetle, niczym rwąca rzeka, jest jego działanie.
Niczym więcej nie popartym, żadnymi zabiegami, ani przymuszaniem.
Czysta intencja w działaniu.
Czysta energia.
Otwartego Serca.
Nie musi się już wyrzekać dóbr, by móc sobą udowodnić, ze da się bez nich żyć.
Tak nie ma. I dobra są i ducha blask.
Razem w sobie pojednane, umysł z duszą zaprzyjaźnił się, i mistrz za sprawą swoich ciał tym właśnie się stał.
Wyzwoleniem siebie, z pęt, zmartwychwstały, wniebowstąpienie fizycznie odbywa już się,
Dużo jest mistrzów na świecie.
Czy o tym wiecie? A może, nim jest któryś z was….?
Rozpoznaj się więc sam.
I takim powitaj.
Jeśli tak w duszy Ci gra, to jest właśnie To, i tak.

17 marca 2010

powrót

 

W obliczu katastrof…


Jest cisza.

Pierwsze wrażenie, że sen to jest.
Bo tak też to jest.
Śnię.
Nie wiem, co dzieje się, widzę jak za mgłą,
Odczucie, jakby obuchem…
W głowę.

Zawsze i w każdym dramacie, najczęściej wytrącenie.
Z równowagi, z własnego dnia i zajęć.
Wszystko raptem inne ma znaczenie, niż przed chwilą, o której wiesz, że jest…
Rozszczepienie.
Wdech robisz automatycznie, gdy umysł jeszcze nie przyjął..
Szukasz potwierdzeń, czy prawda to, i czy ci się nie wydaje?
I potem, gdy myśl przyjęła informację, widzisz, że jest coś na rzeczy w danej sprawie…
Co robić?
Jak się wobec zdarzenia zachować.

Jedyne…
Co zastanawia się człowiek.
Nie wie już sam, co na ten temat myśleć ma, a czasami też, co powinien czuć, co sobą w tej sytuacji wnieść…

Reakcje, jakie…
Jak pomóc?
Pustki odczucie...

Każdy ma do pomocy pęd. To normalne i oczywiste jest.
Najczęściej, nawet bezwiednie włączając się, stajesz się uczestnikiem.
Dramatu.

Jeśli już, to być najwspanialszym siebie w tym przekaźnikiem.
Reakcje szybkie są, oparte na emocjach…
Im więcej osób w jednym miejscu, tym większa fala zdarzenia dramatem zwana.
To się automatycznie rozprzestrzenia.
Chcesz być pomocnym skutecznie?

Bądź obecnością jako bezpieczny.

Tylko tyle. Daj bezpieczeństwa zapewnienie. Nic więcej.
Nie można przetłumaczyć dramatu i rozebrać na czynniki pierwsze.
Nie wytłumaczysz słowami nikomu, co to oznacza, gdy w środku jest, i czuje to, co wszyscy wokół,
Udziela ta emocja się, nie wiesz już, czy to twoje, czy innych odczucie jest, grasz tę samą rolę.
Ze sceny lepiej wyjść, jakbyś widział film.

Patrz na to tak, by spokój przywołać swój, który zawsze jest,
Ciszą objawia się w oku cyklonu. Tam jest najbezpieczniej, i wbrew pozorom, Najpiękniej.

Wyłoni się sens.
Bardzo lekko.
Jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej.

Nieustraszoność, stałość, pomoże więcej, niż łzy, lament i do tego się przywiązanie,
Z tym utożsamianie.
Patrzeć serca oczami.

 

A serce wie…

Jak przeprowadzić bezpiecznie Cię przez dane doświadczenie.
I, mówi ci najczęściej, że...
To jest tylko sen.
I tak jest.

I, gdybyś dobrze się wsłuchał, poczujesz się bezpieczny.
To nie całość życia, to jego fragment.
Tylko jakaś część.
Jesteś bezpieczny w tym.
Bezpieczne jest wszystko, co dzieje się, jakkolwiek by nie wyglądało,
Jakkolwiek by nazywać się miało.

Obok bądź.

I jeśli nie musisz, nie wchodź w ten obszar swoją trwogą.
Wypij szklankę herbaty z sąsiadem, nie oceniaj, winnych nie szukaj
I nie nadawaj temu sobą znaczenia, jak wielka jest to tragedia.
Bo tragedia i dramat jest, rzeczy są, jakimi są, nie masz na nie wpływu.
Fala, gdy już idzie, ma swój pęd, nie powstrzymasz jej.

Ale też ognia więcej nie rozniecaj.

Bezpieczny, każdy gdyby czuł się na miejscu danego zdarzenia, zatrzymał się.
W środku zwarł...
Wiedziałby, co robić i jak.
Regulowałby samego siebie, równowaga jakby od niechcenia pojawiałaby się.

I więcej korzyści z tego dla każdego innego, wszystkiego wokół niego.
Bardzo dużo dobrego, gdy w sercu spokój.

Cisza.

Tylko, gdy ona jest,
W obliczu widzenie się zmienia Twe.
Utrzymaj prawdziwego wtedy się.
I w pędzie owczym, zatrzymaj.
Pomyśl za siebie, co tak naprawdę dotyczy ciebie.

Cześć i honor oddaję tym, którzy uczestnikami się stali.
Z pozycji ducha inaczej wygląda to, co na zewnątrz widać i co jest.
Wiedzą już to ci, którzy wczoraj przeszli „na drugą stronę”.
Są bezpieczni w miłości objęciach.

Są bezpieczni i mają się dobrze, skończyli swoją pracę...
Zrobili drogę innym.
Dzieło zakończone.

Nowy etap.
Tworzenie ma miejsce.
W sercu tak naprawdę wdzięczność moja jest i...
świeże w tym powietrze.
Oddech pełną piersią.

Rozumienie i poskładanie przyjdzie potem i ułoży się w całość, gdy opadną emocje, niby grzyb z bomby atomowej…
Zaufanie wielkie, że służą energie najwyższemu celowi dla planety Ziemi i dla każdego stworzenia.
Nawet, jeśli wygląda tak.
To tak tylko wygląda.

Pod muszli spodem perły się rodzą, jeszcze, zanim na świat wychodzą, bólem jest to okupione...
Motyl z kokonu.


By stało się lekko, motyli coraz więcej, wiosna wszakże jest.
Pamięci tym, którzy w zgodzie z własnym duszy wyborem.
Stop martyrologii i łez pielęgnowania.
Dusze w ziemi uwięzione,
Przeszły na swoją stronę.
Świadomości zmiana, że : kiedyś było - " niech im ziemia lekką będzie", teraz jest - " Ziemia niech lekką będzie ze świadomości łez"

I ziemia lekką stała się.

I tak jest.

kwiecień 2010

powrót

Powódź

Woda, przepływ, odpływ, łzy wodne też są.
Sprawiają rozpuszczenie, wylewają się wraz z solą, potem, gdy tak w potoku łez człowiek jest,
czuje się lżej, wykąpany, odświeżony, informacje stare, wypłukane i zbędne ciężary.
Pozostawione wodzie. Domy.

Powódź w Polsce, rzeka łez, wezbrała już tak, że zapiera dech... czy pójdzie do morza, czy znów rozleje się na boki...
Tak jak najczęściej to bywa.
Postrzegam i wyczuwam na ten czas,
Że energie służą, by zaprzestać już płakać z powodu smutków, tragedii i dramatów.
Wcześniej uruchomione zostały przez rozbity samolot, który pochłonął żyć tyle.
Ciągłe rozpamiętywanie wojen, mit walki...
Odchodzi w siną dal, rozpływa się dzięki łzom.

Ludzie powiedzą - "Dość !".
Zacznie się tworzyć Nowe.
Tak wygląda proces.

Żałoba narodowa, unurzanie się w smutku.
Łzy wylewane ciurkiem,
Masowo.

Niebo oddało z powrotem je jako deszcz.
I zebrane po drodze wszystkie, które wylane przez lata.
W Polsce, świadomości niedostatków, braków, biedy...itp.
Formy myślowe zmaterializowane jako krople deszczowe, rzeki wzięły w
posiadanie, zebrały tę całość, i do morza, na wezbranej wysokiej i długiej fali...
Usiłują je przetransportować.

I to jest jak najbardziej na ten czas, oczyszczenie, podmycie równe z obmyciem.

Wyobrażam sobie i marzę, sercem otwartym pojmuję, że doświadczenie Polski z
wielką wodą, to właśnie oczyszczenie.
Łzy przelane ponad swoją już miarę.
Zadziewa się, bowiem tak, że kiedy odchodzi stary świat, a odchodzi i nowy nastaje...
Niepodważalnie, widać gołym okiem.

Najpierw jest uwolnienie tego, co było brzemieniem.
A więc w kraju naszym tendencji do dramatów.
Skłonność czarnowidztwa uprawiania, niezdolność radowania, strach przed szczęśliwości stanami.
Obawy, że to nierealne..

Zbyt długo hołubiono bohaterów, którzy za kraj ginęli, teraz jest czas, by
miast w przeszłości uwagą siedzieć swej, trzeba wyjść z nową kartą, i tworzyć to, co Nowe.

Łzy, ból i cierpienie, i wszystkie ku temu sprawy niezbędne, zostały
uwolnione, wraz z wypadkiem samolotu, naturalna kolej rzeczy to łzy, które
przepełniają brzeg rzeki...

Niech idą, płyną do morza w celu rozprzestrzenienia ich krytycznej masy,
niech cząsteczki wody zostaną przekształcone, i niech stają się
krystaliczne, rześkie, zdrowe dla kraju naszego, który tak piękny i
wspaniały jest, że szkoda go dla łez,


Nie warto.


Cieszyć się trzeba, radość nieść.
Miłość, i dobro najwyższe spływa na kraj już nasz, czas pozwolić sobie na to.

Rzeka wzięła i zebrała, to, co jako obce ciało już do niczego, nikomu niepotrzebne jest.

Jeśli płakać, to ze szczęścia i z wdzięczności raczej, niż z bólów i cierpienia.
Straty, jakie ludzie ponoszą, to odrywanie się od trzymania tego, co stare,
Odpuścić, pozwolić temu się dziać i widzieć w tym doskonałość.

Doskonałość rzeki, której pora, by zadaniem swym dla człowieka radość nieść z biegiem swym,
dlatego wyrzuca teraz ludzkie łzy, piękna sposobność na zmiany, zależy, co wybierze człowiek.

Może, pozwoli sobie na to?

I pójdzie za fali wskazaniem, zacznie dbać o swój dom i ziemię, bo to piękne
miejsce, by korzystać z życia a nie tylko je jako trudnym i ciężkim i w bólu
i cierpieniu przeżywać, na wojnach skupienie miast pokoju i uśmiechu.

Na strachu przed żywiołem, a ma być w miłości ze wszystkim tym, co jest,
więc wszystko pięknie służyć mu będzie, bo zgodą na siebie w radości więcej
wniesie niż łzy i zamartwiania wszelkie.

Człowiek ma przewagę wody w sobie, więc coś właśnie w tym na rzeczy jest, informacje.
Jakość nowa. Przede wszystkim spokój, radość.
I dalej według tej właśnie fali.

Każda rządzi się swoimi własnymi prawami, zależy, co wybierzesz...

21 maja 2010

powrót

 

Mój U-kochany mężczyzna
100 % chłopa w całości


Przymierze
Wczoraj weszliśmy w dzień.
Ależ, jaki być ma dla nas?
Zadaliśmy pytanie, założenie dali sobie, że

Najwspanialszy, ofiarujemy jemu Obecność Siebie,

Wchodzimy w jego przestrzenie, bo czeka na nas ze zniecierpliwieniem.
I, tak, jak zapowiedzieliśmy, tak też się stało.
Działy się piękne rzeczy, praca wykonywana bez zmęczenia, pasje realizowane,
Razem.

Płynęło się jak na fali, chodziło niczym po perskim dywanie
Energie opływały miękkie...
To było wspaniałe!

Dlaczego?

W podsumowaniu i podziękowaniu, jeszcze raz przekonaliśmy się,
Że to chodzi właśnie o to, by w dzień, i w czas, czy w zdarzenie wchodzić Obecnością swoją,
Zaszczycić swoją osobą
Czas, który od rana czeka na ciebie, byś sobą wypełnić mógł go.
Z wdzięcznością otwiera ramiona.
Cieszy się po prostu.

...............................

Kiedyś, nie wiedziało się, gdy czas z tobą robił, co chciał…
O co chodzi? Gonitwa nawzajem, wyścig z czasem
Pośpiech, lub też nuda…
Ani ty jego, ani on ciebie nie mogliście zabić, zmęczenie na samą myśl…
Byłeś niewolnikiem czasu, niedosyt, że za mało…
Czasem, nadmiar i wysiłki i starania, czym go zabić..

Teraz, z podejściem takim właśnie, że czas i wszystko dla ciebie do dyspozycji staje od samego świtu, z rana.
Wchodzisz w niego i zaszczyt to on ma, że jesteś w jego ramach.
Więc rozciąga się i objawia w pełnej krasie, bo wita gospodarza, i radość obustronna, i zadowolenie.

Zawarte ze wszystkim Przymierze.

6 czerwca 2010

powrót

 Do powodzian i w ogóle…
Mój apel


Jesteście teraz w doświadczeniu ostatni raz. Takim właśnie, gdy podtopienia dotyczą was,
To są obrazy, by
Nękanie o przetrwanie rozciągnęło swą sieć,
Trzymani jesteście w energii strachu i potrzebni w jego utrzymaniu,
Świadomości mas,
By rozprzestrzeniał poprzez was on właśnie się.
Wybierz
„dosyć!” temu.
Jesteś wykorzystywany dla strachu siania, zasiej coś zupełnie odmiennego.
Najlepiej siebie pełnego, zadowolonego, ach siej garściami, niczym zboże dla plonu wspaniałego,
Wystarczy już twojego wkładu w to, by piekło podtrzymywać,
Wybierz na ziemi dla siebie niebo.
Zasiej Sobą Niebo, zasadź Nowe drzewo.
Stań się Ziemi Nowej solą,
Czas po temu.
Tak, to Ty wybrać masz.
Na Ciebie ono czeka, decyzję Twoją suwerenną, od niczego niezależną, pomimo wszystko i wbrew wszystkiemu, odważnie z przestrzeni wybieraj.
Są miejsca na ziemi, suche lądy obfitości pełne, wody pod dostatkiem i ziemi żyznej, takiej pitnej, wybierz takie miejsce dla siebie.
Podziękuj doświadczeniu zmagania się z żywiołem.
Nie zmagaj się i nie walcz z przyrodą.
Zażycz sobie tego, co zawsze pragnąłeś i chciałeś, powiedz
„dosyć”
I, że wystarczy Ci walki o przetrwanie.
Są ludzie życzliwi, pomocni i chętni, by Tobie być przyjacielem wielkim, wybierz taki kontakt, że chcesz...
Powiedz
„dosyć”
Strachom i lękom o byt i przynależność społeczną...
Jest dużo zaopatrzenia dla człowieka, gdziekolwiek zechce wybrać w świecie swoje nowe miejsce.
Wybierz to, że
„Chcesz już dziś teraz, poproszę! by nowe życie dla mnie, niech bezpieczne mi i życzliwe będzie,
i tylko to, które jest prawdziwe"
Zobacz, jak w nim już  mieszkasz sobie, swobodnie, wygodnie.
Wybierz, by służyło Ci, najlepiej, i, ze jest to dla możliwe właśnie dla Ciebie.
Służyć z ochotą Ci przybędzie, znajdzie się takie miejsce.
Tylko przywołaj je do siebie.
Powiedz stanowczo i głęboko w sobie, szczerze,
„Dosyć życiu takiemu, by patrzeć jak na zagrożenie i spodziewać się jako takiego dnia każdego, że zajrzy, pogrąży, zeżre i wessie”.
Nie chciej więcej czucia takiego, wybierz to, co jest Ci przyjemne.
Powiedz tylko,
„Dosyć tego!
Bo ja wybieram, wystarczy tego doświadczenia!
Wiem, że jest dla mnie dobra ziemia, i świat mi życzliwy i przyjazny.
Miłym jest wszystko dla mnie.”
Jest obecne szczęście i dobrobyt wszelki, i miłość w tym wszystkim do samego siebie i do drugich, chcę się śmiać, cieszyć, lekko móc chodzić po ziemi, mieć w życiu samą przyjemność, chcę swe życie na takie właśnie zamienić.
Więc zrób tę zmianę, zmień system wierzeń, że na życie jesteś takie, którego nie chcesz, skazany,
Już nie jesteś, zrób sobie odmianę, możesz.
Powiedz,
„Wystarczy mi już, poznałem biedę, zagrożenie, stratę wszystkiego, co do tej pory budowałem mozoleniem, wybieram , by moje życie lekkim było".
Miłość w tym zdarzeniu, wybieram obfitość wszystkiego i bezpieczeństwo.
Wybieram poznać, czym jest radość i stały dopływ pięknego życia w Prawdzie.
Wybieram życie swoje i siebie w nim, jak motyl. Mówię wszystkiemu, co ciąży,
„Już dosyć”!
I zaufaj, znajdziesz się w takich okolicznościach temu wyborowi sprzyjających.
Raczej to one znajdą drogę do Ciebie.
Otwórz się na otrzymanie, wybierz i postanów
"Umiem przyjąć to, co jest wspaniałe, umiem przyjąć, dary życia są dostępne dla mnie!”
I, bądź na wszystko to, co tylko chcesz, według życzenia i swojej woli, gotowy,
Przyjmij swoje życie Nowe. Bierz w objęcia je, i się nim ciesz.
Po to są doświadczenia, by postanowić, ze zawsze możesz zmienić to, co chodzi ci po głowie, by już skończyć mogło się, ono kończy dla ciebie właśnie się
Odpływa i odchodzi stare i to, co niedogodne, pozwól jemu odejść.
Wybierz moc wybierania z wariantów wielu scenariuszy życia, te, które dla ciebie najwspanialsze są, pojawią się, bo służy życie człowiekowi teraz,
 By wybrać mógł dla siebie je jako cud.
 „Wybieram cudowne swoje życie dla mnie miłe”
 I zachwyt prowadzić cię będzie za rękę, tak nagle zacznie się wszystko zmieniać.
Wiedz, ze stanie się według Twojego życzenia.
Twoje życie dla Ciebie i ty SAM dla siebie jesteś twórcą, a więc przysłowiową złotą rybką.
Sam Jesteś.
Zażycz spełniania swoich marzeń.
Wszystko wszak już straciłeś, nic nie tracisz…
Doświadcz obfitości, i tych stanów świadomości, na które tak długo czekałeś, że przyjdą same… może jutro, lub potem…
Bez twojego zaproszenia się nie pojawią. Czekają na wezwanie.
Bierz je w swoje posiadanie.
Już możesz.
Nie walcz z przyrodą ani żywiołem, zaprzestań patrzeć na życie wrogo…
Pojednaj się i z nim i z sobą w doświadczeniu Tym.
Zawrzyj ze wszystkim przymierze, właśnie teraz.
Wybierz że
„Moje życie jest mi przyjacielem”,
I tak się też stanie według Twojego uznania.
Odeszły, odpłynęły z wodą ciężary i łzy świadomości starej.
Pod spodem Nowa woda, dla człowieka zdrowa. Ta odpływa do morza, ból przetrwania zabiera.
Odpuść sobie złość na nią.
Nie tracisz.
To odchodzą stare formy myślowe, bo nie służą już człowiekowi.
Pojawia się życie Nowe, świat Nowy, świeży, piękny i pełny.
Wybierz go widzieć takim.
I tak jest dotąd dla każdego, aż pokój wybierze, walki zaprzestanie chcieć o własne siebie i rodziny przetrwanie.
Powiedzieć po prostu
„Nie zgadzam się z życiem, które już nie dla mnie”
Zgadzam się, wybieram, że moje życie piękne jest.
I jako takim się stanie.
Wybieraj to, co wspaniałe.
Nowy świat na ziemi tej oferuje takim właśnie dla Ciebie się, pełnym darów i kłania, byś mógł go wziąć w swoje ramiona, ach, bierz, i o nic nie martw się, przyroda Ci dopomoże!
Popatrz na wodę, ze nie jest ci wrogiem i nic już nie jest wrogie.
Wychodź ze świadomości takiej, że musisz stale walczyć.
Nie musisz już więcej,
Z nikim i z niczym, zawrzyj przymierze.
Zacznij od samego siebie.
To nie są czcze słowa, tak to właśnie działa.
W bólu, wpośród łez, gdy myślisz, że wszystko skończone już, wybieraj, właśnie wtedy wybieraj…
Nowy początek.

8 czerwca 2010

powrót

Dlaczego tak się dzieje ?

Dlaczego to, co się na świecie dzieje, tak właśnie się dzieje?

Dlaczego tyle jest zamętu wokół człowieka, już każdego?

Nikt nie jest w tym wolny, jeszcze nie do końca. Część wyszła z tego obszaru, część już odpoczywa…
Przeszła w Nowy Świat, w Nim się osadza i rozgląda.

Za życia, umarła dla starego, on tez umarł, skorupy rozłupane, Nowi Ludzie nadzy, odkryci i jawni coraz bardziej…
Dużo o tym opisujemy, jak wygląda i co słychać po tej ‘drugiej stronie”.
Wierszami, tekstami, malowane życiem realnym obrazy.
Dlaczego piszemy?

Pewnie dużo pytań w środku się rodzi…
Wyskoczyliśmy jak Filip z konopi?
Nie wiemy, jakie są reakcje innych, mamy informacje zwrotne takie, ze serce radość rozpiera.. że tak jest, nadzieję ożywia u drugich, u innego może być wdech, typu „’......ch!”  i idzie w swoje życie stare, i się niczym w matni nadal szarpie…

Co niektórzy może się w głowę pukają…”odbiło im, czy…?”
Lubimy rozbijać konwenanse, roztapiać lody skostniałe i poglądy stare rozłupywać w pył..
Mity przestarzałe…
Bardzo lubimy.
Wierzeniem, myśleniem, czuciem żywym i rzeczywistością istniejąca naprawdę, nie na „niby”, Całym sobą, mówimy, „Dotknij”, uszczypnij…to nie sen, to jawa właśnie, tamto było śnieniem.
To jest normalne, tamto życie nienormalnym było… zbyt dużo wysiłków kosztowało i wyrzeczeń, …
Ogromną płaciło się za nie cenę.
Niektórzy jeszcze płacą…
Jakby byli bogaci, lecz wciąż i dalej mają z życiem zadłużenie..
Siebie, życie wzięte miast w posiadanie, w stan kredytowania , do tych czasów w nadziei przetrwania…
Teraz można pełnym Być i Całym, bez od czasu do czasu wkładki dobrej do obiadu.

…………………………….
Wyczuwamy, więc różne stany, najbardziej te, gdzie potok łez jest wylewany z powodu tęsknoty za własnym życiem zrealizowanym, by już nastąpiło takie właśnie jak w raju.
Nie ma człowieka, który tego nie pragnie i o tym nie marzy, nie spotkałam nigdy takiego, który by mógł wzgardzić…
Co najwyżej, że dla niego jest to niemożliwe…
………..
Słów kilka zarysu na tu i teraz, co się dzieje.

Przekształcenie..

Życie stanęło na głowie, do góry nogami wszystko.
Niczym odwrócona rękawica na drugą stronę, tak to wygląda i taki właśnie jest cel.
Stanąć, zatrzymać się, znieruchomieć przez chwilę, by na inny tor.
Przejść, zostawiając to co było, takim, jakie jest.
…………………………

Planeta zmienia się, bieguny pozycję swoją nową dla siebie znajdują i niedługo stanie się realnie, że oś ziemi pozycję swą zmieni, już to się dzieje, stąd huragany i trzęsienia i powodzie, stąd stara świadomość zmurszała, na władzy i przemocy oparta, na wierze w dobro i zło, oddzielenie człowieka od boskiej części jego, wszystko to ulega przekształceniu.
Totalna zmiana.
Wraz z Planetą, i całym galaktycznym układem.
Ludzie nieodłączną częścią wszechświata. W sobie noszą, w swoich ciałach cały jego zapis.
Niemożliwym jest, więc, by człowiek odłączony był od procesu i tej perspektywy wspaniałej.
Ziemia przechodzi na poziom piąty.


Tworzenia jest to wiek, epoka złota, serca podpiętego, aktywacja miłości i wszystkiego, co najwspanialszego.
Według zapisów starych z kiedyś, na temat raju.
Świadomość rozwija się, i to jeden z ewolucyjnych przebiegów.
Tak to się dzieje, jest w tym cel jeden. Zmienia się życie dotychczasowego Istnienia.
Odradza się człowiek w wiedzeniu tym.
Już jest to inaczej, chodzi teraz, by więcej uznać mogło tę zmianę i nie przeszkadzało jej.
Opór niewskazany, bo i tak ta spirala rozkręcona już działa. Nic tego nie powstrzyma, Nie ma takiego mocarza.

Sami stajemy się siebie władcami, zarządzającymi swoim istnieniem.
Mistrzowie własnego życia, tylko swojego. Opanowanie. Przegląd z przeszłości, kosmetyka, odkładanie niepotrzebnego, wyrzucanie starego.
W tym wybór, czy chcesz być tego autorem, czy obserwatorem, zostać, czy odejść.
Jak porządki w szafie.
Najpierw wygląda na bałagan. Lecz to porządek doskonały w zamiarze już jest, inaczej by nie przejawił się.

By lżej było przejść, poddać się temu procesowi i rozumieć schemat. Tylko tyle.
Bankowość, polityki rządów, odkrywanie Nowego, stosunki międzyludzkie, inne wszystko, takie, którego jeszcze nie znamy.
Ludzie z przyszłości swej siebie przywoływani, każdy wzywany na swe miejsce.
Tak to się dzieje.
Z duszy nacisk, nie da się już dłużej zdławić.

Życia osobiste rozsypują się niczym domki z kart, zamki na piasku podmyte napierającą falą pełną potencjałów w
Spełnienia i do realizacji marzeń…
Powstaje konstrukcja silna i stała. Boski człowiek, niezmącony wiatrem ani sztormem.
Stabilny i zrównoważony, ufający sobie.

W konkretach, każdy dzień podaje wiadomości na tak za tym, ze się zmienia świat. Nie można już zamknąć oczu i nie chcieć słyszeć komunikatów.
To się dzieje na poważnie, lecz przyjąć z ulgą, lekko, i z oddechem głębokim, ze to czas, na który się tak długo czekało.
Czas tez się zmienia.
Dusze to wiedzą, mają czucie, i tylko ciała podległe stać się temu zjawisku mają, fizyczne nasze istnienie.
To nie jest koniec zapowiadany świata, taki, który przeraża.


To jest początek nowego, dla człowieka wspaniałego.

Jest dużo przekształcania w każdej ludzkiej sferze, tak jak odbywa się w życiach indywidualnie, tak też i to na planecie.
Wygląda na chaos i pomieszanie.
Zwierzęta znikają z jej powierzchni, dlatego, że przeniosły się do świata drugiego, nie, dlatego, że zagłada… pojawią się lada chwila formy zwierząt nowe, służące człowiekowi w tym wymiarze.
Dostosowujemy swe ciała do energii kosmicznych, i też zmieniamy swoją strukturę fizyczną. Odmłodnieć można będzie swobodnie i uzdrowić.
Stąd często spotykane bóle głowy, napięcia nawet bez powodu, brak tchu, osłabienia, rozgorączkowanie w głowie i w całym ciele, częste przeziębienia…
Nic złego, tzw. się nie dzieje, tak transformuje się człowiek. Musi się dostosować ciało jego i myślenie i wierzenie, a więc nowe spojrzenie.
I przyjęcie jego jako takiego.

Kryzysy ogólnoświatowe bardzo dobrze, że istnieją, bez tego nie byłoby zgody na zmianę…
Edukacja, wychowanie, nie będzie już nigdy takie, stąd młodzież, która to wie, odrzuca stary schemat, nie chce tkwić w systemie, który martwym już jest.
I nie wnosi tlenu.
Wszystko, gdzie brak tchu i męczy, wszystko do odejścia.

Ucisk wszech ogólny znika z planety, będzie się żyło łatwo, lekko i przyjemnie, już to się dzieje.
Nie ma sensu się obciążać wzajemnie, dlaczego to wszystko się dzieje, a tym bardziej winnych szukać i rozliczać.
Jedyny sens jest otwarcie się i przyjęcie.

Ludzie zaczną w swe ramiona się sobie rzucać, serca coraz liczniej na siebie otwarte.…

Dużo ludzi umiera teraz, nie dzieje się to jako tragedia, to dusze po prostu odchodzą, bo nie wyraziły zgody na przejście w tym czasie do Nowego Świata, dołączą do niego potem.
Mają się z tym dobrze. Próżno lamenty i łzy i powstrzymywania.


Szacunek do każdego wyboru.

Inni chętnie bardzo czują się ożywieni, i stwierdzają, i decydują, że miłość i szczęśliwość wszystko najpiękniejsze jest w zasięgu ręki, i chcą wnieść takimi siebie, przyczynić się sobą, niczym latarnią do rozjaśnienia…

Nie ma powiązania z wiekiem, nawet 80-latek może przejść, i zacząć Życie Nowe, nawet tzw. „stary człowiek”…
To nie sprawa lat, lecz dojrzałości duszy swojej, za czym tęskniła, czego tak naprawdę pragnęła, pozwolenia jej na wyrażenia.
I doświadczenie, jako realnego.

Każda decyzja jest suwerenna i dlatego nie błędna.
W Nowym Świecie błędów nie ma. Są tylko doświadczenia.

Wybiera się te najpiękniejsze z wersji możliwych, które są już przygotowane.

I życzliwość dla samego siebie w tym procesie, do zobaczenia w Nowym Świecie!

Coraz więcej wśród ludzi jest tych słów na pożegnanie siebie.


W załączeniu linki, w który pięknie o tym się mówi:

http://www.vismaya-maitreya.pl/rok_2012_strefa_null_cz1.html
http://www.vismaya-maitreya.pl/rok_2012_zewnetrzna_strefa_null_cz2.html

Rok 2012 wcale nie jest rokiem zagłady, ani też żadnej straty.. wszelkie materiały, które podają w sposób szerzący strach i panikę i zagrożenie w efekcie nie podnoszą człowieka lecz ciągną w dół spirala, właśnie po to, by nie przeszedł…
Chcemy, byście o tym Kochani wiedzieli.

Przyswajajcie tylko takie informacje, które budzą tchnienie i ożywienie. To będzie wskazówka dla czucia i rozpoznania w tym siebie.

28.VI.2010r.

powrót

W śmietniku

Zaglądając razu pewnego do śmietnika jednego…
By dorzucić swoje, co nieco
W oczy mi się rzuciły, bo na wierzchu były
Dwie wizytówki…
Pewnej terapeutki od ‘ważnych” warsztatów.
Ogłaszając i wskazując nimi drogę do siebie, by pomóc drugiemu
W potrzebie.

Zastygłam na chwilę w tym widoku…

Do dzisiaj obraz ten staje od czasu do czasu przede mną jako wspomnienie.
Hm…
Pomyślało mi się i odczuło wtedy
”kobieto, już do niczego nikomu nie będziesz potrzebna jako ty, że terapeutka”

I smutne i radość w tym jest, dla niej koniec pracy, dla mnie informacja jedna, ludzie nie potrzebują takich siebie.
Inne relacje pomiędzy sobą powstają w Nowym Świecie.
….z serca potrzeby bardziej ponad zaspokajanie braków.
Terapeuta, czy psycholog, nauczyciel nawet…
Są to ludzie wyposażeni w wiedzę i praktykę jak drugiemu pomóc.
I wśród nich też lekarze…

By móc pomóc, masz tę moc w sobie i sprawczość, by drugi poczuł się lepiej…
A więc wzajemne uzależnienie.
Jeden ma, to da, ten co nie ma, bierze.

Pomoce wszelkie nawet socjalne kończą żywot swój. Zamiast wspierania podpierają stary mit, że człowiek żyje w braku,
Leczyć, uzdrawiać, naprawiać…
Nie ma takiej potrzeby by być drugiemu potrzebnym i robić jako niezbędnik, lub produkt zastępczy.

Wizytówki w śmietniku wylądowały…
Potrzeba bycia z drugim w ten sposób zagasa.
Wszelkie nauki i dotychczasowe praktyki… do lamusa idą, nie sprawdzają się już dalej w życiu.

Jedyna wiedza to taka.
”Przypomnij sobie, Kim naprawdę jesteś Człowieku,
I żyj jeden od drugiego niezależnie”

Kontakt odbywa się na zasadzie tylko takiej, że jest to przyjemne dla mnie, i że ja chcę. I tylko tyle, robię to dla siebie.
Nie ma co się oszukiwać…

Na nic zda się już pracowanie na rzecz lub w imię drugiego.
Czegoś lub się poświęcanie.

I myślę sobie, ż wiele jest w tym przestrzeni już, lecz obserwuje się tendencje za wszelką cenę utrzymania wiary w braki i choroby i niedomagania, „przyjdź do mnie, ja cię wyleczę’…
Bo.. co będzie gdy klientów zabraknie raptem i nie będzie więcej wziętych adwokatów, dobrych policjantów, nauczycieli, co lepiej wiedzą, gdy uczą „małe” dzieci, psychologów, którzy tak hojnie rady podają a sobie nie mogą pomóc… co się stanie z dyrektorami, którzy władzę utrzymując w agonii, straszą..
Utraty pracą…
Co się stanie z politykami, którzy grać zaprzestaną, bo raptem pewnego dnia…
Nie będzie elektoratu?
A co z aptekami, które na lata z wyprzedzeniem mają leki na choroby, które muszą się pojawić przecież… według założeń pozyskiwania klientów przyszłości, na jakie leki będzie popyt?

Co raptem się stanie, gdy banki uświadomią sobie, ze niby ten biedny klient, który do nich po kredyt przyszedł… jest już bogaty?
Bo inaczej by nie brał od nich kasy na procent wysoki, co oznacza, że go stać, i bank funkcjonuje tylko dlatego, ze klient jeszcze o tym nie wie.
Co będzie jak się dowie?
Co się stanie z ropą naftową, gdy naukowcy dowiedzą, że każdy ma przy sobie swoje pole siłowe?
I samochody nawet za grosze nie będą kupowane?

Ten świat się taki właśnie zapada, gdy stworzone są sytuacje w systemie wzajemnie zależne gałęzie od siebie… teraz wszystkie podcięte…

Próżne jest lepienie, łatanie i próby utrzymania.
Nic już, co było, takim nie będzie.
Wszystko - jakości Nowe, świeża dostawa dla świata.
I lepiej się z tym pogodzić, miast na siłę łatać…

Wychodzi na to, że jedynie
Potrzebni będą tylko śmieciarze… z licznymi wizytówkami, kto jakim był i jaką grał rolę, zrzuconymi maskami…

Do wywiezienia, i spalenia.

Lepiej zająć się Nowym niż stare klecić stale.
Diamenty z popiołów…
I Feniks.
I Coś, o czym dopiero się dowiadujemy, że Jest, bo zawsze było,
Odkrywane coraz bardziej na ten czas, jak łupkowy gaz.

1 lipca 2010

powrót

Poczęstunek

Życie jest jak tort…
Długo się szykuje, lecz, gdy potem już gotowy…
Jakże on smakuje!

Teraz, gdy skończony, kawał po kawałku częstowanie następuje, gdzie, kto sobie poczęstować zechce się, ten dostaje…
Sam do ust bierze, gdy na stół podane.

Ludzie niczym torty są, w różnych smakach i wydaniach.
Obecność jednego przy drugim to jest siebie podanie do częstowania.
Ludzie smakują się niczym deser po obiedzie.

Pozwolenie na wejrzenie, czuciem nasycenie.

Ślinotok powstaje, gdy czucie żywym się staje.
Wystarczy opowiedzieć obraz życia swego opisać, jakiś nawet wycinek,
jakąś sytuację, która się w Nowy sposób sama zadziewa na życzenie gospodarza…
Wystarczy czucie do tego dodać jako składnik podstawowy - masa tortowa.
I jest wspaniały tort czekoladowo-waniliowo-truskawkowy, lub wiśniowy, dodatki nie mają znaczenia.
Pomiędzy biszkoptów warstwami, co oznacza - bazą, jest masa dobrze wyrobiona, im dłużej, tym bardziej puchata, wszystkie składniki razem, miłością wypracowane…
Fantazji i dużo powietrza wtłoczone za sprawą z sobą we wszystkim zgody…

Jest kęs obok kęsa, który, gdy ktoś zjada, ten kawałek „ubyty” zawsze się rozmnaża…

„Częstowanie sobą”, usłyszałam kiedyś słowa, i wiem, co to znaczy dla mnie i dla drugiego smakosza…

Dzieje się tak zauważenie, że gdy opisujesz swoje doświadczenie, zapraszasz słuchacza do krainy jego, i on już w tym momencie w niej jest.
W ten sposób i dzięki temu rozszerza o Ciebie więcej się, w przestrzeni jego zanurzony karmisz się, smakujesz, delektujesz…
Następuje cudowne dzielenie.
Delektujesz odkrywasz, ze jesteś o te wartości, którymi on Jest, wzmocniony, i już je masz jako dla ciebie zaszczepienie.

Bardzo łatwo jest teraz, bardzo łatwo.
Podawane odczuwanie rozszerza o ciebie, wiedzenie z przestrzeni i o zapis wiedzenia u drugiego.
Informacje przepływają bez problemów.
Otwarcie na siebie nawzajem.

Otwarcie na częstowanie Sobą nawzajem jest podstawą, by się bez ciężkiej rozwojowej pracy wzbogacić.

Obecność Siebie świadomym podać na tacy, żywe życie w tym i tlen, lecz, by to mogło skutecznie zadziałać, trzeba oddać nawzajem sobie się.
Oddanie. Otwarcie na siebie bez granic.
Wolne od obaw, kto co ci zrobi i z tym, co od ciebie się dowie…
Bardzo od obaw wolne…
Twoją sprawą jest częstowanie, nie masz wpływu na gościa,
Jak mu tort będzie smakował…

Jedno, co wiesz, że podałeś najwspanialszą rzecz na świecie, znaczy Siebie w Twoim świecie,
Tę część, którą przecież zawsze byłeś, i wciąż Jesteś.

To, że Jesteś jest teraz bezpieczne.
A więc wspaniałym poczęstunkiem
Darem, Prezentem wspaniałym.
Na życia stole.
Jesteś.

I tak jest.

5 lipca 2010

powrót

 

Byłam wodą


Ustawiłam zraszacz do trawy i kwiatów, w miejscu odpowiednim dla nich.
Usiadłam chwilę, zapragnęłam się przyjrzeć, jak działa…
Wbiło mnie w fotel, ruszyć nie mogłam, przyjemność patrzenia mnie dopadła.
Obserwacja
Strumieni wody przez urządzenie rozpraszanej.
Pod ciśnieniem tworzą się krople spadające na ziemię.
Zjawisko bardzo piękne.

I, gdy się im przyglądałam, raptem stwierdziłam, ze jestem nimi sama.
Taniec piękny z kroplami niczym ręka w rękę wykonałam.
Jakież rześkie odczucie w tym! Jaki błogi stan!
Byłam wodą spadającą tuż obok.
Niesamowite doznanie, według zasady wszechświata stałe, Jesteś jednym ze Wszystkim, co jest..
Jesteś Wszystkim.

Nie ma słów, oprócz doznań zachwytu, nie ma słów by to opisać,
Odczuć na własnej skórze, patrzeć tak nie myśląc, i zadziewa się, że w tym się znajdujesz, co przed tobą jest.
Kiedy omijam wzrokiem drzewo, jest dla mnie drzewem tylko, kiedy pragnę się z nim skontaktować, jestem nim na tyle chwil, by odczuć jego bycie.

Wspaniałe doznania z przyrodą, w świecie roślin i zwierząt zawiera się każdy człowiek, wszystkie elementy ma w sobie, tylko pozwolić sobie poczuć.

W Nowym Świecie w tej częstotliwości jednym jesteś w każdej formie, jaką spotkasz na drodze. Jesteś nawet drogą.
W tym świecie, gdzie z miłością jest patrzenie, które prawa każdemu istnieniu daje do jego na jego sposób się wyrażenia.
Bez kwestionowania, które ma więcej prawa do praw.

W tym świecie, gdzie niby drzewo jest zielone, a czerwony kwiat…
Gdy tak z akceptacją wszystkiego takim, jakie jest, wchodzisz w światy każdego, gościem jesteś w nich…
Odkrywasz, ze jesteś Tym, czym Ono jest. Też.
I co? I nic.

Pobędziesz przez chwilę tym, rozumiesz, pojmujesz, co czuje, i masz kontakt wypełniony głębokim szacunkiem, i wdzięcznością bez granic, bo w tym jest taki zachwyt, ze poza nim, nie ma nic. Serce się otwiera. Przyjmujesz takim, jakie jest, wchłaniasz jego energię.
Nie ma znaczenia, czy kwiatka, czy człowieka, i się automatycznie dostrajasz.

Po byciu wody kroplami żywymi, rześkimi, w moim doznaniu jest czucie się świeżą, odnowioną, jakbym była pod prysznicem.
Rolą wody jest Bycie.

A moje współ z nią spójne, w jednym stanie przebywanie.
Asymilacja to wspaniała sprawa.

Jeśli z wodą można, to ze wszystkim innym, jestem skałą, gdy patrzę na kamień, jestem orłem, gdy chcę doświadczyć lotu ptaka, jestem wszystkim, czym na daną chwilę skupię swoją uwagę, jestem w tym swobodna i beztroska tak, bo przyroda i każde życie jest takie ciekawe.
Bawię się doznaniami, jak dziecko. Zawsze otwarte i uradowane, i wdzięczne takie.
Głos śmiechu z radości samego Bycia roznosi się na to, co jest, spoza mnie na więcej i szerzej.
Magia mojego Ja Jestem.

I tak jest.

6 lipca 2010

powrót

Prosty pospolity boski człowiek znakomity

Dlaczego w miastach tak ciężko wytrwać,
Dlaczego przyroda ciężarów nie dźwiga?
Kimże jest człowiek, który ucieka do przyrody,
Dlaczego od ludzi się chowa?
…………………………………………
Człowiek jest generatorem,
Tylko człowiek światło wnieść może,
Tylko on zamknięty kanał może mieć,
Tylko on może go otworzyć…

Prosty człowiek, pospolity, boski człowiek,
Nadzwyczajne ma własności.
Niesie sobą światło, miłość, niesie szczęście, wnosi radość.
…………………………………………
Dlaczego, dlaczego tak trudno jest wziąć byka za rogi,
I sobą w życie wnieść tak, i to, by drugi,
Gdy stanie na wprost nie chciał przed tobą uciekać…

Dlatego, że sam siebie nie możesz znieść, a co dopiero drugiego…

Nie znoś więcej siebie, ciężar lepiej zrzuć, skrzydła dopnij sobie przywrócone,
uniosą cię One…
Jesteś elementem przyrody, wszystkie żywioły zawarte są w Tobie…
Cały zapis Ziemi.

Ty, tutaj, najwyższą formą Istnienia.
Stąd taka walka o energię człowieka.
Moce jego w uwadze na danej rzeczy, lub sprawie.

23 lipca 2010

powrót

 

Wzięliśmy Sobie...

W Nowym Świecie jest miejsca wiele, i wszystko, co najwspanialsze jest, do wzięcia jest.
Tak po prostu, bez nadawania przez innych praw.
Można brać, i już jest ten czas.
Więc skorzystaliśmy ze sposobności tej i wzięliśmy.
Tak.
Wzięliśmy, więc Miłość w swoje posiadanie, bo ona nam się po prostu oddała, więc wzięliśmy sobie ją, a co!
Nie może leżeć bezużyteczna, i wciąż czekać na człowieka.

Wzięliśmy Pokój w posiadanie, bo stał tuż obok, czekał na to, by ktoś zechciał go.
Jak podarunek od życia, więc, tak, zgoda nasza, krótka decyzja, bierzemy w objęcia swoje i wprowadzamy w urzeczywistnienie do świata naszego, tutaj na ziemi.
Mamy więc Miłość, i Pokój w sercach piękny.
Tak.

Wzięliśmy Radość, bo sama wyszła nam na spotkanie, stała taka niezagospodarowana, wzięliśmy, przysposobiliśmy ją dla siebie.
Cieszymy się jej posiadaniem, codziennie polerujemy, odświeża się sama, służy dzięki temu doskonale.
My po prostu wzięliśmy.

Tyle jest rzeczy do wzięcia w tym Nowym Świecie. Tyle rzeczy!
Tyle przestrzeni do nimi zagospodarowania, tyle Mamy Siebie!
Czasami wygląda, że jest pustostan…
Dużo miejsca jest w tym Świecie.
Czeka na zapełnienie.

Rozglądamy się z tym, co mamy, coraz szerzej rozrastamy.

Harmonię sobie wzięliśmy jeszcze do pakietu,
Równowagę wszystkich naszych ciał, równo części rozłożone,
Wartościami najczystszymi zagospodarowane,
Oto nasz raj!

A owoce?

Już są, już widać, słychać i czuć, spożywamy je codziennie, nie trzymamy na dni świąteczne.
Uśmiech obecność swą stałą ma, już nie gościem raz, na jakiś czas.
Uśmiech, dbałość i serdeczność.
Jak tak dobrze nam szło to branie, wzięliśmy Szczęście jeszcze w posiadanie,
i jest z nami Obecne.
A jakież to wszystko jest wdzięczne!

Wzięliśmy dobrostan też wszystkiego, dobry byt ogólnie pojęty, są to sprawy materialne, które się pojawiają łatwo, lekko i przyjemnie,
Postawiliśmy przed sobą zakaz o nie zamartwiania, i on posłusznie działa.

Wzięliśmy dary Ziemi, w obfitości wór włożone, rozsypały się one za sprawą naszego dotyku.
Okazało się, że sami staliśmy się automatycznie darem dla Niej.
Bogaci tacy, Sobą świat wzbogacamy.
Korzyść wielostronna,
Jest to przestrzenna forma.

Dary Nieba, przez nas rozmnożone, dalej dla Ziemi podzielone, są dla Niej,
Ona szczęśliwa, Ziemia Nasza Nowa, gdy ludzie szczęśliwi na niej.
Niebo z nią Teraz zrównane, nie próżne było czekanie.
Na tę człowieka rolę.
Wspólnie z Nim w symbiozie, i w Oddaniu,
Już nie musi, i nie może dźwigać na sobie jego ciężarów.

Ziemia po raz pierwszy ma ten wybór.
Ludzkie ulżyć jej musi, by w przejściu dopomóc.
Siebie uczynić lekkim, i bogatym i wspaniałym.
Tak się teraz dopomaga sobie nawzajem.

Branie w posiadanie, otrzymywanie, dzielenie, i o tym, że można świadczenie.. Jasne, jawne, głośne i wyraźne.
Nie trzeba po kątach szeptać…

Więc z tego powodu właśnie mamy, i mówimy o tym śmiało. Nie skrywamy pod spodem naszych skarbów, nikt nam ich nie odbierze.
Są to wartości najwyższej jakości, od zawsze istniejące na planecie i wszechświecie.

Wielkiego formatu z nich tworzą się formy, podstawowe składniki pokarmu, tylko spożywać do woli, My ich właściciele, zawarte z życiem prawdziwym przymierze.

Czy dla tego, kto nie ma, dać mamy My, bo mamy?
Nie, tak nie ma, Kochani, niczego nikomu nie damy.
Po prostu wzięliśmy wszystko, co chcieliśmy w swoje posiadanie.
A najbardziej to wzięliśmy przyjemność z tego korzystania.

To właśnie dzieje się w Nowym Świecie.
Tyle przestrzeni!
Każdy, kto tylko zechce się zmieści.

Tyle darów, w zasięgu ręki, leżą na ulicy prawie, schylić się trzeba czasami, rozejrzeć niczym po trawie, stanąć, zatrzymać w za nimi pogoni.
One same się wyłonią.
Tylko sobie na to pozwolić.

I ten klucz, tajemnicę kiedyś tak trudną do odkrycia, też sobie wzięliśmy w posiadanie…
Otwarcie na
Otrzymywanie.

Prawa do tego brania nikt nie zabrania, chyba, że sami sobie.
Blokady, kłódki, zamki i bramy, jeśli istnieją, to tylko w głowie.
Naprawdę otwarte są wrota czasu, gdzie świat jasny jest, piękny i bogaty.

I tak jest.

27 sierpnia 2010r.


powrót